Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Nijazow: Ojciec wszystkich Turkmenów

Nijazow: Ojciec wszystkich Turkmenów

04 grudzień 2005
A A A

Nijazow: Ojciec wszystkich Turkmenów
Ur. 19.02.1940, rządzi Turkmenistanem od 1985 r., http://www.turkmenistan.gov.tm

GŁOS KRYTYCZNY Anna Głąb

Kiedy Saparmurad Nijazow w 1990 r. obejmował stanowisko prezydenta Turkmeńskiej SSR, nikt pewnie nie przypuszczał, że za parę lat będzie bezwzględnym dyktatorem. Jegor Ligaczew, były członek Biura Politycznego KC KPZR określa ówczesnego Nijazowa jako człowieka zwyczajnego, mało błyskotliwego, nie przejawiającego inicjatywy, kopiującego zachowania innych i nie lubiącego występować publicznie. W ciągu paru lat Nijazow doprowadził do tego, iż parlament mianował go dożywotnim prezydentem Turkmenistanu.
 

Wszelkie struktury, które mogły zagrozić jego pozycji były likwidowane. Nie w jego ówczesnym stylu były przy tym występy z długimi przemówieniami na różnego rodzaju zjazdach, wolał wszystko robić „po cichu”. Po dwóch latach nikt już nie próbował się mu przeciwstawiać. Niewygodnych ludzi wysyłał na placówki dyplomatyczne lub wtrącał do więzienia, a ich rodziny prześladował. Przejął kluczowe funkcje w państwie: m.in. szefa rządu, przewodniczącego Zgromadzenia Narodowego. Założył Demokratyczną Partię Turkmenistanu, która jest jedyną legalną siłą polityczną, lecz z demokracją, poza nazwą, nie ma nic wspólnego.

Nijazow wie, że ludźmi niewykształconymi łatwiej się rządzi, dlatego masowo zwalnia nauczycieli. Dzieci w przedszkolach i szkołach rozpoczynają dzień od przysięgi na wierność Turkmenbaszy (Ojcu Turkmenów). Dzień urodzin prezydenta jest świętem narodowym. W swojej książce – „Ruhnamie” (musi ją posiadać każdy obywatel) – Nijazow pisze, iż Allach osobiście podyktował mu jej tekst i wysłał na ziemię w charakterze swojego trzynastego apostoła, aby uratować nieszczęśliwą Turkmenię. Przedmiotem kultu jest również matka prezydenta (zginęła w trzęsieniu ziemi, jakie nawiedziło Aszchabad w 1948 r.). Na pomnikach jest przedstawiana w towarzystwie syna, a bogini sprawiedliwości – Temida ma rysy jej twarzy.
 
Przyjrzyjmy się działalności bieżącej Nijazowa, który w 2005 r. wydał wiele ustaw, na mocy których ma miejsce na przykład:
- zamknięcie wszystkich bibliotek poza Biblioteką Centralną i tymi, które znajdują się przy uniwersytetach
- zamknięcie szpitali (poza stołecznym) i pozostawienie jedynie centrów diagnostycznych,
- zakaz wwozu i rozpowszechniania zagranicznych wydawnictw (w języku rosyjskim, kazachskim, uzbeckim, kirgiskim oraz angielskim),
- likwidacja prawa o podwójnym obywatelstwie rosyjsko-turkmeńskim (Rosjanom pozostało albo zostawić wszystko i wrócić do Rosji, albo przyjąć obywatelstwo Turkmenistanu; ponieważ większość wybrała to pierwsze, mieszkania przez nich pozostawione są zajmowane przez państwowych dygnitarzy),
- rozwiązanie Teatru Opery i Baletu (jako powód podano, iż nie jest on częścią turkmeńskiej tradycji, zaś sam Nijazow w balecie niczego nie rozumie),
- zamknięcie filharmonii narodowej,
- powoływanie do armii już w wieku 17 lat,
- zakaz zdawania na uniwersytet zaraz po zakończeniu szkoły (najpierw trzeba parę lat pracować),
- likwidacja rezerwatów przyrody.

Wydane decyzje wskazują, iż celem dyktatora jest całkowite otępienie i zniewolenie społeczeństwa. Tragiczną sytuację Turkmenistanu potwierdzają raporty obrońców praw człowieka. Nijazow wprowadził surową cenzurę. Wszystkie media są kontrolowane przez państwo i są częściej używane jako narzędzie nie rozpowszechniania informacji, lecz gloryfikacji dyktatora. Dziennikarze zagraniczni nie mogą poruszać się bez przydzielonego pracownika służb specjalnych. Nie wolno im rozmawiać z ludźmi i fotografować bez uzyskania ich zgody. 

Od początku rządów Nijazowa, jak „grzyby po deszczu”, pojawiają się nowe rezydencje i pałace prezydenckie. Do dekoracji wnętrz używa się m.in. złota i marmuru.

W Turkmenistanie rozwinął się kult jednostki w najczystszej postaci. Nijazow jest określany przydomkami: Akbar (Wielki), Sierdar (Wódz), Turkmenbasza (Przywódca-Ojciec wszystkich Turkmenów). W dniu 65. urodzin otrzymał jeszcze jeden tytuł – Żywy Symbol Turkmenistanu. Zasłużeni urzędnicy przy spotkaniu z Turkmenbaszą całują go w rękę, zaś ci, którzy w czymś zawinili – całują buty lub marynarkę. Popularna jest zmiana nazw ulic i miast oraz stawianie pomników na cześć głowy państwa, wprowadzono również do obiegu nowy kalendarz. O Nijazowie mówi się też, że posiada własny harem, w którym przebywa od 500 do 1000 Turkmenek. Co ciekawe, ich wyborem zajmują się oficerowie Komitetu Bezpieczeństwa.
 
Jako ciekawostkę można wspomnieć, że prezydent otwarcie wychwala zalety opium. Rezultatem tego jest szerząca się narkomania (oficjalnie mówi się o 30 tys. narkomanów, zaś nieoficjalnie o połowie ludności). Nie jest tajemnicą, że przez Turkmenistan przemycana jest ogromna ilość narkotyków, zwłaszcza z Afganistanu, które potem poprzez Turcję i Azerbejdżan trafiają na rynek europejski i rosyjski. Skład ma się znajdować nawet w piwnicach byłego budynku Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Turkmenistanu.

Nikt nie wie jak bogaty jest Nijazow. Były szef Banku Centralnego twierdzi, iż prezydent lokuje swoje środki w bankach niemieckich, na kontach założonych na jego żonę, córkę lub syna. Rodzina Nijazowa zarabia podobno na tranzycie narkotyków, eksporcie gazu ziemnego, ropy naftowej i bawełny miliardy dolarów. Nijazow jest właścicielem „Prezydent-banku”, który został ponoć założony z jego prywatnych środków. Podczas gdy większa część społeczeństwa żyje biednie, a większość produktów jest sprzedawana na kartki, syn dyktatora potrafi przegrać w kasynie 12 milionów dolarów w ciągu jednej nocy.

Za krytykę prezydenta nakładane są surowe kary, na równi ze zdradą państwa. Rozprawy przeciw próbom opozycji toczą się bardzo szybko. Były wicepremier Borys Szihmuradow został skazany na dożywocie po procesie trwającym zaledwie cztery dni. Poprzez stosowanie tortur wymusza się na opozycjonistach przyznania do winy. Represje nasiliły się jeszcze bardziej po nieudanym zamachu na Nijazowa w 2002 r.

Przyszłość Turkmenistanu nie rysuje się optymistycznie. Nijazow chce ustanowić władzę dziedziczną, w czym nikt nie jest mu w stanie przeszkodzić. Opozycja została rozbita zanim jeszcze na dobre się utworzyła, a przeciwnicy dyktatora są nękani nawet poza granicami kraju. Brak jest również reakcji ze strony szefów najważniejszych państw, czy światowej opinii publicznej, która nie jest świadoma sytuacji panującej w Azji Centralnej.

GŁOS W OBRONIE Grzegorz Morawski

Saparmurad Nijazow jest prezydentem Turkmenistanu od 1992 r. W 1999 r. parlament przegłosował poprawkę, na mocy której funkcję tę będzie on pełnił „bezterminowo”. System, jaki stworzył w byłej republice radzieckiej daleko odbiega od norm demokratycznego państwa. Chcąc doszukać się jego wartościowych cech, należy trochę inaczej spojrzeć na funkcję władcy państwa. Mianowicie, miernikiem jego osiągnięć jest nie tylko nie sposób prowadzenia polityki, nie metody, lecz wyniki i wymierne korzyści z jego działań dla kraju i społeczeństwa. Ponadto, pozycja władcy w krajach azjatyckich jest tradycyjnie silna, musi się on wykazywać dużym zdecydowaniem chcąc sobie zaskarbić szacunek poddanych. Jednak faktem jest, że nawet tak ujmując zagadnienie, trudno jest stworzyć obszerną listę pozytywów związanych z rządami Nijazowa.

Sam Nijazow w jednym z przemówień podkreślił, że jego rządy oznaczają bardzo prosocjalną politykę państwa, korzystną dla mieszkańców państwa: „Od pierwszych lat niepodległości zapewniamy ludności bezpłatne korzystanie z takich surowców jak gaz, elektryczność, woda, gwarantowana jest darmowa możliwość zdobycia wykształcenia, opieka medyczna”. Niskie są też koszty związane z zakupem mieszkania, opłatami komunikacyjnymi. Na politykę taką pozwalają oczywiście Turkmenistanowi posiadane bogactwa naturalne, faktem jednak jest, że państwo stara się pełnić opiekuńczą rolę względem obywateli i zapewniać im udział we wzroście gospodarczym, jakim cieszy się kraj.

Do plusów rządów Nijazowa można też zaliczyć przede wszystkim prowadzoną przez niego politykę zagraniczną, a zwłaszcza koncepcję stosunków z Rosją i Wspólnotą Niepodległych Państw. Nijazow dąży do podkreślenia statusu Turkmenistanu jako państwa wieczyście neutralnego, toteż od początku istnienia Wspólnoty próbował zachować w niej jak najbardziej suwerenne stanowisko swojego kraju. Efektem takiej polityki było uzyskanie przez Turkmenistan w sierpniu 2005 roku statusu „członka stowarzyszonego” w WNP, czyli de facto powolne wycofywanie się z kraju z aktywnego udziału w WNP. Nijazow wystosował z tej okazji również list do przywódców organizacji, zatytułowany „Podstawowe zasady uczestnictwa neutralnego Turkmenistanu we Wspólnocie Niepodległych Państw”. Jest w nim mowa o skali zaangażowania kraju w przedsięwzięcia Wspólnoty, o chęci rozwijania wzajemnych stosunków na płaszczyznach wspólnego zainteresowania, lecz z wyłączeniem operacji militarnych. Status wieczystej neutralności Turkmenistanu został potwierdzony przez rezolucję Zgromadzenia Ogólnego ONZ z 12 grudnia 1995 roku, co jest uznawane przez Nijazowa za ogromny sukces jego polityki zagranicznej.
 
Istotną rolę w polityce zagranicznej Turkmenistanu odgrywa również sprawa złóż ropy w szelfie Morza Kaspijskiego. W rejonie przeplatają się interesy wielu państw, przy czym główną rolę odgrywają położone nad tym akwenem Azerbejdżan, Kazachstan, Turkmenistan oraz Rosja. Turkmenistan konsekwentnie bronił swoich interesów już od lat 90. poprzedniego wieku. Kiedy doszło do wstępnego porozumienia między Azerbejdżanem a Rosją w sprawie wspólnej eksploatacji jednego z kaspijskich złóż, Nijazow udał się do prezydenta Jelcyna z głośnym protestem, stwierdzając o przynależności tych terenów do Turkmenistanu i oznajmiając, jakoby zaoferował już ich eksploatację spółkom amerykańskim. Sprzeciw poskutkował, powstała spółka Turkmenrosgaz, transportująca gaz do innych krajów WNP. W 2003 r. podpisano porozumienie, na mocy którego Turkmenistan będzie dostarczać Rosji gaz ziemny przez 25 lat.
 
Jednym z wartościowych aspektów polityki wewnętrznej Nijazowa jest fakt, że dyktator stara się dbać o narodowe wzorce kulturowe i tradycję. Jednak sposoby jakimi dąży do tego dalekie są od zachodnich metod polityki kulturalnej. Nie tak dawno prezydent wprowadził więc prawny zakaz występów z playbacku w miejscach publicznych. Sankcje grożące za złamanie tego przepisu to kara grzywny, a nawet więzienie! "Wprowadziłem ten przepis, gdyż chcę bronić i chronić muzyczną i wokalną tradycję narodu turkmeńskiego", uzasadnił swą decyzję Nijzaow. "Niestety w telewizji wciąż możemy oglądać starych wokalistów i wokalistki, które nie potrafią śpiewać i udają. Nie możemy w ten sposób zabijać naszej kultury! Lepiej kreujmy nowych artystów."
 
Metody takie mogą wydawać się Europejczykowi co najmniej dziwne. Jeśli natomiast chodzi o zasadność ich wprowadzania – tu według mnie pobudki dyktatora są godne naśladowania. O dbałości o kulturę i sztukę rodzimą pamięta dziś już coraz mniej polityków. Problem natomiast stanowi fakt, że bez wątpienia taka polityka władcy Turkmenistanu ma również na celu skonsolidowanie społeczeństwa wokół anachronicznych ideałów, zamknięcie kraju na wpływy zewnętrzne, a co za tym idzie – umocnienie swojej pozycji.  

{mospagebreak} 

Niczym dobry gospodarz i opiekun, Nijazow stara się również dbać o bezpieczeństwo swoich obywateli. I na tym polu też jest aktywnym ustawodawcą. O ile natomiast wytłumaczalny jest zakaz słuchania radia w samochodzie, wywołany troską o bezpieczeństwo na drogach, o tyle dość ciężko połączyć chęć chronienia narodu z zakazami baletu, złotych plomb i noszenia brody...