Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Paulina Witak: Ukraina - istota syndromu postkolonialnego

Paulina Witak: Ukraina - istota syndromu postkolonialnego

04 sierpień 2014
A A A

Najogólniejsza definicja kolonializmu sprowadza się do sytuacji, kiedy mocarstwo zachodnie panuje nad terytorium zamorskim, zamieszkanym przez inne grupy rasowe. W takim rozumieniu kolonializmu, niektórzy z badaczy przypisują etykietę państwa postkolonialnego nawet Stanom Zjednoczonym, bo powstały w opozycji do dominującej niegdyś nad nim Wielkiej Brytanii. Dowodem na tę tezę jest m.in. trwająca do dziś w elitach amerykańskich fascynacja brytyjską kulturą arystokratyczną, uważaną za najbardziej wyrafinowaną formę kulturową, do której nawiązują choćby kampusy wielu amerykańskich uczelni.

Na początku XXI wieku, zaczęto zastanawiać się ile cech kraju postkolonialnego posiada również Polska. Prof. Clare Cavanagh, jako jedna z pierwszych zwróciła uwagę na niejednoznaczną pozycję Polski z punktu widzenia teorii postkolonialnej Co więcej, nawet w poszczególnych okresach interpretacja roli Polski może nie być jednoznaczna, choćby dlatego, że jej położenie geopolityczne jest dość złożone, cechuje się krzyżowaniem wielu stref wpływów oraz potencjalnych ambicji poszczególnych graczy geopolitycznych, działających na różnych obszarach areny międzynarodowej. Według prof. Tomasza Zaryckiego, wyodrębnić można trzy okresy w dziejach, w których Polska odgrywała w mniejszym, bądź większym stopniu rolę państwa kolonialnego: od czasu zaborów, poprzez Rzeczpospolitą jako Polską Republikę Ludową, aż po Polskę, jako członka Unii Europejskiej.

Rozważania na temat uznania Ukrainy państwem postkolonialnym są kwestią złożoną, na którą wpływ mają co najmniej trzy czynniki:

1.    Ukraina jest państwem europejskim, więc sam ten fakt może utrudnić spojrzenie na nią przez pryzmat państwa postkolonialnego, które kojarzy się głównie z terenami zamorskimi imperiów europejskich;
2.    Ukrainę wiążą związki kulturowe, językowe, religijne i w dużej części cywilizacyjne, które swój początek mają na długo przed przyłączeniem ziem ukraińskich do imperium rosyjskiego;
3.    I w końcu za wspomniane już imperium w przyjętej definicji postkolonializmu uznaje się wysoko rozwinięte państwa kapitalistyczne, z czym ani carska Rosja, ani ZSRR nie miały zbyt wiele wspólnego.

Mykoła Riabczuk, w swojej publicystyce zwracał uwagę na syndrom postkolonialny na Ukrainie i tzw. „nacjonalizm kreolski”, a także jej rozdarcie między Wschodem a Zachodem. Niejako dalej w swoich rozważaniach na temat postkolonializmu poszedł Andrew Wilson, który wskazuje na problem spojrzenia na Rosję, która dla Ukraińców pozostaje, jak to ujął – synonimem uniwersalnej cywilizacji wyższej. Wydaje się, iż nieustannie w środowisku elit politycznych państwa ukraińskiego toczy się swoisty „dyskurs postkolonialny”. Niewątpliwie widoczna jest potrzeba osiągnięcia pewnego rodzaju konsensusu pomiędzy perspektywą rosyjską a ukraińską zarówno w polityce, jak i nauce. Co więcej – i w przypadku obecnej sytuacji na Ukrainie jest to jedna z najważniejszych kwestii – brak porozumienia wśród elit ukraińskich oddziałuje bezpośrednio na funkcjonowanie jej polityki zagranicznej. Widoczne rozbieżności na poziomie ideologicznym społeczeństwa ukraińskiego przekładają się na ocenę środowiska międzynarodowego Ukrainy.   

By rozpatrywać Ukrainę w kontekście państwa postkolonialnego należałoby przyjąć, w tym momencie za Andrzejem Szeptyckim, sześć dziedzin, w których występuje postkolonialny syndrom zależności od metropolii, czyli kolonizatora:

1.    System polityczny
2.    Gospodarka
3.    Bezpieczeństwo i obrona
4.    Społeczeństwo
5.    Kultura
6.    Oraz polityka zagraniczna

Każdy z powyższych czynników pozostaje na tym samym poziomie ważności w kształtowaniu niepodległego państwa ukraińskiego, a także w sposób istotny wpłynął na dwa największe zrywy społeczne na Ukrainie od 1991 roku czyli „pomarańczową rewolucję” i „euromajdan”. Jeśli chodzi o system polityczny, trzeba zwrócić uwagę na fakt naśladownictwa przez elity i całe społeczeństwa dawnego mocarstwa kolonialnego wraz z jego tradycją polityczną, uznając tym samym jego wyższość i wyraz dobrego smaku. Ważny jednak w tym kontekście jest sposób tego naśladownictwa, nazwany kompradorskim. Komprador (port.) w definicji Frantza Fanona, oznacza miejscowego kupca w kraju kolonialnym pośredniczącego w handlu między rynkiem lokalnym a rynkiem metropolii. W terminologii marksistowskiej był to przedstawiciel burżuazji zajmującej się handlem, która zawdzięczała swoją pozycję roli pośrednika. W rozumieniu szkoły postkolonialnej burżuazja obejmuje szerszą kategorię – elity, cieszące się relatywnie dobrą sytuacją materialną, korzystające z dóbr luksusowych sprowadzanych z zagranicy i identyfikujące się z dawną metropolią. Słaba władza centralna była od nich zależna i w praktyce musiała być rzecznikiem ich interesów – często zgodnie z interesami metropolii, a wbrew woli własnego społeczeństwa. Jak widać, definicja żywcem wyjęta, lub inaczej – w całości pasująca do realiów politycznych Ukrainy. Oczywiście symbolem elit kompradorskich na Ukrainie są oligarchiczne grupy przemysłowo-finansowe.

W przypadku gospodarki kolonizator czyli w tym momencie ZSRR narzuciło Ukrainie z pomocą bodźców ekonomicznych określoną strukturę gospodarki opartą na produkcji monokulturowej – najczęściej były to produkty rolne lub surowce. Co więcej – po roku 1991 zależność w tej sferze nie została zerwana, a jej skutki odczuwane są do dzisiaj. Kolejną ważną kwestią jest fakt, że słabe państwo postkolonialne ma ograniczony wpływ na działalność przedsiębiorstw międzynarodowych, które to niejako kształtują kierunek rozwoju gospodarki. W efekcie państwo postkolonialne pozostaje krajem peryferyjnym. I ostatnia ważna sfera w przypadku zależności gospodarczych opiera się na gazie ziemnym. Rosja może w zasadzie dowolnie manipulować jego cenami, a ukraińska energochłonna gospodarka odczuwa te manipulacje najdotkliwiej. W tym kontekście warto wspomnieć też o Unii Europejskiej i czasie pierwszych sankcji nałożonych na Rosję. Putin niedługo po tym stwierdził, i w zasadzie była to dyplomacja rosyjska na najwyższym poziomie, że rurociągi leżące na terytorium Ukrainy są w tak fatalnym stanie, że w każdej chwili mogą ulec awarii, co uniemożliwi przesył gazu ziemnego do Europy Zachodniej. Nie grożąc nikomu wprost zasugerował więc, że jeśli gaz przestanie płynąć, będzie to tylko i wyłącznie wina Kijowa, który targany wewnętrznymi konfliktami nie jest w stanie odpowiednio zadbać o interesy energetycznie Europy.

W sferze bezpieczeństwa podkreślić należy kwestię granic, które Rosja poniekąd sztucznie narzuciła Ukrainie, a które ta w naturalny sposób musiała i musi bronić, i do których pretensje nierzadko zgłaszają sąsiedzi. W tym momencie pewnego rodzaju ochrona byłego kolonizatora jest bardzo potrzebna, zarówno ze względów wojskowych, jak i polityczno-prestiżowych. Choć jak widać było na przykładzie Krymu (a obecnie na wschodzie Ukrainy), niekoniecznie ta ochrona spełnia swoją rolę.

Kolejną istotną kwestią są silne więzy społeczne, które tworzą z jednej strony imigranci z kraju postkolonialnego w dawnej metropolii, a z drugiej dawni kolonizatorzy i ich potomkowie oraz nowi migranci z metropolii w kraju postkolonialnym. Obecność mniejszości rosyjskiej na Ukrainie to idealny instrument nacisku na ten kraj. Moskwa sama sobie daje przyzwolenie na ingerowanie w sprawy wewnętrzne Ukrainy w imię dyskryminowanej diaspory. Sama kwestia językowa potwierdza dużą zależność wobec kolonizatora. Oficjalnie około 30 procent Ukraińców to ludność rosyjskojęzyczna. Jest to oczywiście następstwo obecności na Ukrainie dużej mniejszości rosyjskiej, długotrwałej polityki rusyfikacji władz radzieckich oraz po części dzisiejszych wpływów kultury rosyjskiej na Ukrainie. Dojść można więc do konkluzji, że społeczeństwo ukraińskie ma w sporym stopniu charakter hybrydalny. Podział między poszczególnymi grupami narodowymi i językowymi ma zresztą płynny charakter, co potwierdzają badania opinii publicznej na przełomie dwóch ostatnich dekad.

Najtrudniej jednak dekolonizację przeprowadzić jest w sferze kultury. Zarówno elity jak i całe społeczeństwo naśladują kulturę byłego kolonizatora, postrzegając ją jako dominującą. Proces ten nazywa się kreolizacją, w wyniku której powstaje kultura hybrydalna, łącząca elementy rdzenne i kolonialne. Jeśli mówimy o kulturze, nie wolno pominąć również historii. Nie wchodząc w szczegóły, najlepszym przykładem w tej sferze jest problem postrzegania Ukraińskiej Powstańczej Armii. Na Zachodzie kraju żołnierze tej formacji postrzegani są zwykle jako bohaterowie, na Wschodzie przeważa pogląd o zbrodniczej działalności UPA.

Kolejną kwestią jest Ukraiński Kościół Prawosławny (Patriarchatu Moskiewskiego), będący częścią Rosyjskiego Kościoła Prawosławnego. W zależności od badań 15–20 procent mieszkańców Ukrainy deklaruje przynależność do tego Kościoła. Jest to nie tylko czynnik kształtujący kraj w odniesieniu do społeczeństwa, ale również ma zdecydowany wpływ na możliwość realizowania przez Rosję swojej polityki wobec Ukrainy. Trzeba jednak pamiętać, że podczas euromajdanu obecni byli nie tylko kapłani Ukraińskiego Kościoła Prawosławnego Patriarchatu Kijowskiego, ale również Moskiewskiego.

Pierwsze pięć dziedzin zbiega się niejako w ostatnią, czyli politykę zagraniczną. Całe spektrum wydarzeń, począwszy od roku 2004 i pomarańczowej rewolucji, aż do dzisiaj było wynikiem, z jednej strony – potrzebą budowania tożsamości narodowej na wzór podobny do krajów Europy Zachodniej i w mniejszym stopniu, choć też ważnym, chęci podpisania umowy stowarzyszeniowej z Unią Europejską. Władze rosyjskie, zgodnie z doktryną polityki zagranicznej FR w oczywisty sposób sprzeciwiają się temu kierunkowi polityki Kijowa.

Wszelkie powiązania ze strukturami zachodnimi muszą rozwijać się równocześnie z poszerzaniem współpracy z Rosją. Moskwa wykorzystuje do tego celu, już od początku lat 90. techniki dyskredytacji Ukrainy na arenie międzynarodowej, kiedy twierdziła, że uzyskała ona niepodległość zbyt wcześnie. Podczas pomarańczowej rewolucji, jednym z celów Rosji było również ukazanie ukraińskich elit jako zupełnie nieskutecznych i nieprzygotowanych do rządzenia krajem. Kryzysy gazowe z lat 2006 i 2009 Rosja również wykorzystała do tego, by obciążyć odpowiedzialnością Ukrainę za przerwę błękitnego paliwa do państw europejskich. To samo dzieje się również dzisiaj, gdy Moskwa podkreśla kwestię nacjonalizmu ukraińskiego i traktuje go jako element destrukcji kraju. Trzeba pamiętać, że zabiegi te działają nie tylko na świadomość samych Ukraińców, głównie we wschodnich i południowych obwodach, ale również ma kolosalny wpływ na postrzeganie dążeń i postulatów ukraińskiego społeczeństwa przez kraje europejskie.

Źródła:

M. Riabczuk, Dwie Ukrainy, Kolegium Europy Wschodniej, Wrocław 2004; M. Riabczuk, Od Małorosji do Ukrainy, wyd. Universitas, Kraków 2002.
O. Hnatiuk, Pożegnanie z imperium. Ukraińskie dyskusje o tożsamości, wyd. UMCS, Lublin 2003.
V. Sidenko, Ukraine’s Regional Integration Policies: the EU Versus the Eurasian Community, Razumkov Centre,  http://www.razumkov.org.ua/eng/article.php?news_id=1060.
A. Wilson, Ukraińcy, wyd. Świat Książki, Kraków 2004.
A. Szeptycki, Brzemię Kremla, Nowa Europa Wschodnia, nr 3-4 2011, s. 57-65.