Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Strefa wiedzy Polityka Wojna domowa w Libii - chaos, który zagraża Europie

Wojna domowa w Libii - chaos, który zagraża Europie

07 maj 2015
A A A

Minęły cztery lata, od kiedy 17 lutego 2011 roku naród libijski wystąpił przeciwko dyktaturze pułkownika Kadafiego rozpoczynając rewolucję. Libijczycy podążyli drogą zmian zainicjowaną w sąsiedniej Tunezji, która wstrząsnęła całym Maghrebem i obaliła autorytarne reżimy panujące w regionie. W Libii powstanie ludowe zapoczątkowało 8 miesięczną wojnę domową, zakończoną upadkiem reżimu Kadafiego. Znienawidzony dyktator został zlinczowany, poniżony i ostatecznie zabity 20 października 2011 roku. Dla narodu nadszedł nowy czas nadziei na lepsze jutro. Nadzieje okazały się naiwnym optymizmem i lekkomyślnym, powszechnym zadowoleniem. Paradoksalnie, zaledwie cztery lata po tzw. „Arabskiej Wiośnie”, sytuacja nie wygląda tak jak sobie wielu wyobrażało. Przewidywany dobrobyt i pomyślność stały się jedynie fantazją. Ustanowienie demokratycznego systemu nie powiodło się z powodu braku silnych instytucji państwowych. Dzisiaj zgoda narodowa okazała się niewiele więcej niż utopią. Kraj ma dwa rywalizujące ze sobą rządy: jeden w Trypolisie, drugi tysiące kilometrów na wschód w Tobruku.

Obecnie porównuje się sytuację w Libii ze stworzoną w Afganistanie oraz Iraku po interwencji zachodnich państw. Różnica polega na tym, że te wydarzenia nie dzieją się daleko w Azji czy na Bilskim Wschodzie, lecz mają miejsce u wrót Europy. Destabilizacja Libii stała się faktem, którego można było by uniknąć, gdyż kraj był jednolity przed obaleniem Kadafiego. Obecnie ludność jest wyraźnie podzielona ekonomicznie na elity czerpiące zyski z ropy naftowej i klany, których lojalność etniczna, kulturowa i religijna jest ważniejsza niż lojalnością wobec rządu. Duża cześć obszaru południowo-zachodniego, pustynnego i praktycznie nie zamieszkałego z rozproszonymi granicami, tworzy sprzyjające warunki dla wszystkich form przemytu i sieci organizacji przestępczych oraz terrorystycznych. Do tego warto dodać, że po upadku Kadafiego rozpad libijskiego wojska i sił bezpieczeństwa doprowadziło do grabieży arsenałów wojskowych i rozprzestrzeniania handlu bronią. Kraj pogrążył się w próżni instytucjonalnej, którą wypełnili wodzowie plemienni i lokalne milicje. Przyczyniło się to do ożywienia starych rywalizacji etnicznych, tworząc ten konflikt bardziej złożonym. Nie można zapomnieć, że w libijskim załamaniu pomogły działania mocarstw zachodnich, w szczególności Europy, dostarczającej wsparcie wojskowe w celu obalenia Kadafiego oraz narzucającej transformację demokratyczną państwu, które tych tradycji nigdy nie posiadało.

Zaledwie osiem miesięcy po obaleniu Kadafiego, ludzie poszli do urn, aby wybrać członków nowego rządu pod nazwą Powszechny Kongres Narodowy. Wybranie 200 członków nowego rządu miało zastąpić po zakończeniu wojny domowej jednoizbowy Powszechny Kongres Ludowy. Wybory, które cieszyły się dużą frekwencją, miały pokazać, że proces instytucjonalizacji kraju postępuje w dobrą stronę. Powszechny Kongres Narodowy w ciągu osiemnastu miesięcy miał opracować nową konstytucję. Wybrał na premiera liberalnego Ali Zeidana, znanego obrońcy praw człowieka. Nowy rząd Ali Zeidana miał trudną misję wyprowadzenia Libii z chaosu, jaki nastał po śmierci Kadafiego.

Najpierw próbował połączyć wszystkie formacje milicyjne, które walczyły w wojnie przeciwko wspólnemu wrogowi. Ale po jego upadku kontrole nad miastami, granicami i punktami strategicznymi (takimi jak porty i szyby naftowe) były kwestionowane. Libijskie Ministerstwo Obrony próbowało zintegrować najsilniejsze milicje w jedną regularną armię, która miałaby być podzielona na trzy obszary (centrum, zachodni i wschodni). Próby te nie powiodły się, ponieważ niektóre z nich były lojalne tylko wobec własnych plemiennych i ideologicznych przywódców, którzy mieli własne interesy. Wysiłki integracyjne były próżne, a sytuacja w zakresie bezpieczeństwa i współpracy z grupami paramilitarnymi zaangażowanymi w spory terytorialne, zaczynała być dramatyczna i niemożliwa do opanowania. Instytucje, które pojawiły się od lipcowych wyborów, nie były w stanie narzucić swojego monopolu na użycie siły w celu stworzenia solidnych podstaw struktur państwowych. Nie mogły też poradzić sobie z postępującą radykalizacją.

Sytuacja wewnętrzna Powszechnego Kongresu Narodowego nie była lepsza. Następowała polaryzacja i napięcia między islamistami i liberałami. Radykalne nastroje rosły wraz z wywieraniem wpływu na rząd przez najsilniejsze formacje paramilitarne, co nie polepszało sytuacji. Wpływ bojowników był zauważalny w opracowaniu i zatwierdzeniu kontrowersyjnej ustawy o izolacji politycznej, która weszła w życie w czerwcu 2013 roku. Zgodnie z ustawą osoby mające wysokie stanowiska w czasie urzędowania poprzedniego reżimu, nie mogłyby pełnić jakiegokolwiek ważnego stanowiska na okres dziesięciu lat. Obejmowało to wszystkich począwszy od ministrów, wojskowych, policjantów i innych funkcjonariuszy publicznych aż do rektorów uczelni. Prawo to oznaczało wykluczenie tysięcy Libijczyków z życia publicznego. Trwający kryzys polityczny rozwinął się, gdy islamska partia Sprawiedliwość i Budowa (druga siła w parlamencie) wycofała pięciu swoich ministrów, a parlament domagał się uchwalenia wotum nieufności dla rządu. Ponadto nie udało się uchwalić nowej konstytucji. 11 marca 2014r. Powszechny Kongres Narodowy odwołał premiera Ali Zeidana z piastowanego stanowiska.

W lutym 2014 roku emerytowany generał Khalifa Haftar w telewizyjnym przemówieniu negatywnie wypowiadał się o libijskim rządzie oraz nawoływał do powołania "ruchu nowej mapy drogowej dla ocalenia kraju". Jego wystąpienie zostało odebrane jako próba zamachu stanu. Sam generał wystąpienie nazywał "korektą do rewolucji". 16 maja oddziały podległe generałowi Haftarowi zaatakowały islamistów w Bengazi oraz parlament w celu "aresztowania islamistycznych deputowanych". Te wydarzenia rozpoczęły tzw. "Operację Godność".

Co wydawało się nieudaną próba zamachu stanu, okazało się punktem zwrotnym w całej sytuacji. Ku zaskoczeniu wielu obserwatorów, antyislamski zamach uzyskał duże poparcie większości jednostek wojskowych, niektórych członków Powszechnego Kongresu Narodowego i ludności, która wyszła na ulice, by wyrazić swoje poparcie i sprzeciw wobec radykalnych bojówek. Siły Haftara ogłosiły się Narodową Armią Wyzwoleńczą oraz otrzymały wsparcie milicji z miasta Zintan na zachodzie kraju, plemiennych milicji Warshefana na południowy zachód od stolicy i w górzystym regionie Nafusa.

Po 4 dniach walki w Bengali (20 maja) rząd ogłosił termin długo oczekiwanych wyborów na 25 czerwca. Frekwencja była dużo niższa w porównaniu z poprzednimi wyborami (około 20%), co świadczyło o braku zaufania do instytucji państwowych. Islamiści ponieśli ogromną porażkę, zdobywając zaledwie 30 miejsc w parlamencie. Po porażce w wyborach Nouri Abusahmain (islamski polityk wspierany m.in. przez Bractwo Muzułmańskie) wykorzystał dwie grupy zbrojne, Libijskich Rewolucjonistów (LROR) i Siły Obronne "Tarcza", aby przejąć kontrolę nad Trypolisem. Zmuszono nowo wybrany rząd do ewakuacji do Tobruku. 5 sierpnia 2014 roku Powszechny Kongres Narodowy został rozwiązany.

Sytuacja polityczna w Libii stała się skomlikowana, gdyż obecnie mamy 2 rządy działające niezależnie. Jeden z nich jest w Trypolisie, stolicy kontrolowanej przez islamistów zaś drugi w Tobruku pod rządami premiera Abdullaha al-Thaniego. Ten był jedynym politykiem cieszącym się międzynarodowym uznaniem. Koalicja partii, które przegrały czerwcowe wybory (Libijski Świt) utworzyła nowy Powszechny Kongres Narodowy zdominowany przez libijskie Bractwo Muzułmańskie, partie Sprawiedliwość i Odbudowa oraz Blok Lojalności wobec Męczenników. Islamski Sąd Najwyższy ogłosił wynik czerwcowych wyborów za niekonstytucyjny i nakazał rozwiązanie parlamentu w Tobruku. Zgodnie z oczekiwaniami, decyzja Sądu Najwyższego nie została przyjęta przez członków wybranego parlamentu i do tej pory działa równolegle do rządu islamistycznego Trypolisie.

Kto z kim walczy?

Kraj został rozdarty i jest daleki od znalezienia wyjścia w celu wyeliminowania różnic politycznych pomiędzy siłami walczącymi o rozszerzenie swoich wpływów. Rezultatem są dwa zwalczające się rządy, które pozostawiają Libię w anarchii i chaosie. Dodatkowo konflikt wpływa na destabilizację całego regionu i uderza również w Europę.

"Operacja Godność" gen. Haftara rozpoczęła nową wojnę domową w Libii. Często przedstawia się tę wojnę jako walki między islamistami i nie-islamistami. Prawda jest taka, że z uwagi na ideologiczne cele, grup walczących jest więcej i sojusze zawiązywane nie są wieczne. Dlatego nie można generalizować chaosu w Libii na walkę islamistów ze świecką władzą i wymaga to szerszej analizy. Trudno jest zdefiniować grupy, które podzielają ideologie wystarczająco spójne, aby stworzyć koalicję wystarczająco zdyscyplinowaną ze skoordynowaną strategią, aby pokonać wroga.

Ciężko jest jednoznacznie zdefiniować kto walczy po stronie rządu w Tobruku (wszystko zależy od wewnętrznych interesów), jednak możemy wymienić kilka najważniejszych ugrupowań:

Narodowa Armia Wyzwoleńcza – są to uzbrojone grupy nacjonalistyczne prowadzone przez świeckiego generała Khalifa Haftara. Są one wyraźnie antyislamskie, a od „Operacji Godność” dostały wsparcie od innych umiarkowanych milicji. Armia jest wierna rządowi w Tobruku i działa głównie na wschodzie, gdzie walczy o kontrole nad polami naftowymi, lotniskami i głównymi miastami, jak Benghazi. Obejmuje byłych żołnierzy armii libijskiej i innych mniej doświadczonych bojowników antyislamskich.

Brygady Zintan - gromadzi ponad dwadzieścia oddziałów milicji z obszaru miasta Zintan i gór Nafusa. Są one również uważane za ugrupowanie antyislamskie, a od Operacji Godność przysięgły wierność rządowi w Tobruku. W rzeczywistości byli odpowiedzialni za bombardowanie i obleganie Trypolisu po zamachu stanu generała. Brygady Zintan są uważane za drugą najsilniejszą grupę zbrojną w Libii, popieraną przez milicję Misraty i przez inne mniejsze milicje plemienne w Libii zachodniej, jak Warshefana.

Siły stojące po stronie rządu w Trypolisie to:

Libijski Świt (Fajr Libya) – to koalicja sił islamskich, która przegrała wybory w czerwcu 2014 roku. Skupia przy sobie milicje lojalne wobec Powszechnego Kongresu Narodowego (islamskiego) w Trypolisie. Głównym obszarem oddziaływania tej koalicji jest region północno-zachodni kraju, który obejmuje miasto i port Misraty oraz Trypolis.

Siły Obronne "Tarcza" - to organizacja zbrojna utworzona w 2012 roku z bojowników walczących z reżimem Kadafiego. Niektóre grupy tej organizacji były oskarżane w 2012 roku o współprace z Al-Kaidą.

Libijscy Rewolucjoniści - jest grupą zbrojną założoną w 2013 roku przez Nouri Abusahmaina. Została ona uznana za organizację terrorystyczną przez libijskiego rząd w Tobruku.

Grupa dżihadystów - to jest bardzo rozproszona grupa reprezentowana przez radykalnych salafitów. Wśród nich Ansar al-Sharia, które nie są częścią koalicji libijskiej Świtu. Formacje te pojawiły się w Bengazi i miał ogromny udział w wojnie przeciwko Kaddafiemu nie tylko na polu bitwy, ale w kategoriach społecznych, umożliwiając poparcie społeczeństwa oraz wsparcie polityczne. Ansar al-Sharia, Brygady Męczenników 17 lutego 2015 roku, Brygady Rafallah al-Sahati oraz Państwo Islamskie to największe organizacja dżihadystów w kraju, a ich szeregi są zasilane przez bojowników z Iraku i Syrii. Warto tu zwrócić szczególną uwagę na Państwo Islamskie, które stworzyło 3 wilayaty (jednostki administracyjne) - Trypolitania, Barqa, Fezzan. Kalifat posiada zamorskie „kolonie” w Libii (Derna i Syrta) oraz przyciąga coraz większe rzesze dżihadystów. W kwietniu grupa Abu Abdullah Ali Libii przysięgła wierność kalifowi. Współpraca terrorystów ma tu charakter ekonomiczny, co w związku z walką o prymat nad globalnym dżihadem, jest interesującym zjawiskiem.

Zdestabilizowania Libia jest wręcz wymarzonym miejscem dla różnych grup przestępczych, które przemycają broń, ludzi oraz południowoamerykańskie narkotyki. Grupy dżihadystów kontrolują różne części kraju i prowadzą wspólne interesy wbrew ideologicznym różnicom. Warto do tego wszystkiego dodać jeszcze grupy z spoza Libii, aby w pełni poznać złożoność konfliktu. W regionie Sahelu działają takie organizacje jak Al-Kaida w Islamskim Maghrebie, Brygada Al Mourabitoun, Ansar Dine oraz MUYAO, które zdecydowanie walczą z plemionami i klanami tworzącymi własne oddziały samoobrony w celu ochrony swoich ziem. W konflikt zaangażowani są również Tuaregowie oraz Toubouowie, którzy walczą o własną autonomię. 

Aktualny stan konfliktu

Libia jest państwem bardzo podzielonym. Wschód jest zdominowany przez siły „Operacji Godności”. W miastach na północy toczą się walki, z których nie można wyłonić wyraźnego dominatora. W północno-zachodniej części kraju mocną pozycję ma koalicja islamistów, która stara się zachować kontrolę nad strategicznymi miastami takimi jak Trypolis i Misrat.

Wojna o kontrolę nad miejscami strategicznymi spowodowała śmierć 3 309 ludzi (do kwietnia 2015 roku). Miasta portowe i lotniska są najbardziej pożądane przez strony walczące i regularnie odbywają się ataki z obu stron. Są one również niezwykle ważnymi obszarami strategicznymi ze względów ekonomicznych. Oba rządy starają się zdobyć jak największe wpływy, aby w przyszłości utworzyć państwo, które będzie miało z czego czerpać zyski (pola naftowe). Jednak ataki na instalacje naftowe, porty i na lotniska stanowią katastrofalne skutki dla zniszczonej już gospodarki.

Konflikt o charakterze regionalnym

Nowa wojna domowa w Libii destabilizuje region Maghrebu. Z powodu braku zaangażowania takich graczy jak Stany Zjednoczone czy Unia Europejska, zmusza państwa regionu do podejmowania działań na korzyść swoich interesów poprzez wsparcie finansowe i interwencje militarne. W krajach regionu również nie ma zgodności co do przyszłego kształtu Libii. Sąsiednim państwom zależy na stabilnej sytuacji w Libii. Egipt z powodu obecności Bractwa Muzułmańskiego we władzach rządu w Trypolisie, wspiera świeckie siły w Tobruku. Władze w Kairze prowadzą aktywną politykę na rzecz stabilizacji sytuacji w sąsiednim kraju m.in. poprzez wsparcie lotnicze dla sił generała Haftara. Po egzekucji 21 Koptów wykonanej przez fanatyków islamskich na plażach Syrty, Egipski rząd zaapelował, aby międzynarodowa koalicja prowadząca naloty przeciw dżihadystom w Syrii i Iraku zaangażowała się również w Libii. Na apel odpowiedziały jedynie Zjednoczone Emiraty Arabskie, wysyłając swoje myśliwce celem wsparcia rządu w Tobruku.

Wojenny zapał władz w Kairze został zahamowany pod presją USA, które były pod naciskiem swoich ważnych sojuszników w regionie: Arabii Saudyjskiej i Kataru. Rząd w Doha odwołał swego ambasadora w Kairze na konsultacje w związku ze sporem wokół egipskich nalotów na pozycje zwolenników Państwa Islamskiego w Libii. Świadczy to o napięciach między państwami arabskimi. Monarchie z rejonu Zatoki Perskiej poparły w tym sporze władze Kataru. Jest to kłopotliwa sytuacja, gdyż Egipt jest finansowany przez państwa Zatoki Perskiej, co ogranicza pole manewru w polityce regionalnej. Tym bardziej, że rządy w Doha i Rijadzie wspierają rząd w Trypolisie związany z Bractwem Muzułmańskim i nie chcą prowokować Państwa Islamskiego, aby móc spokojnie prowadzić swoją politykę w Iraku i Syrii przeciw Iranowi. 

Nadzieja w ONZ?

Organizacja Narodów Zjednoczonych podjęła wysiłki, aby do negocjacji usiadły walczące ze sobą strony. Od 2011 roku finansuje misję wsparcia Libii (UNSMIL), która została wzmocniona w 2014 roku, lecz jest to ciągle typowo cywilna inicjatywa. 16 stycznia 2015 roku siły generała Haftara i koalicja Libijskiego Świtu zobowiązały się do zaprzestania walk i zainicjowania dialogu poprzez kanały pojednania, wspierane przez ONZ. Organizacja stoi na stanowisku że tylko poprzez rząd jedności narodowej, za zgodą wszystkich stron konfliktu, jest możliwe jakiekolwiek rozmieszczenie sił pokojowych. Takie działania niewątpliwie przyczyniłyby się do stabilizacji regionu i uderzyły w grupy przestępcze. Jednak w chwili obecnej wydaje się to mało prawdopodobne.

Unia Europejska w sensie geograficznym jest bardzo blisko: około 350 km od wybrzeży Europy, co czyni ją zagrożoną kolejnymi falami nielegalnych imigrantów z Afryki Północnej. Libia dla nielegalnych imigrantów stanowi wrota do Europy i sytuacja wewnętrzna tego kraju odbija się czkawką na Starym Kontynencie. Ostatnie katastrofy na Morzu Śródziemnym wzbudziły dyskusje między państwami członkowskimi UE, a w szczególności Włoch. Jednak jak na razie działania Brukseli ograniczają się do debatowania nad polityką azylową (zmuszanie de facto innych państw członkowskich do przyjmowania imigrantów z Afryki), nie pracując nad działaniami realnie przynoszącymi pozytywny skutek. Trzeba pamiętać, że dopóki w Libii była silna władza, nielegalne imigracje i terroryzm nie był rozwinięte na taką skalę, jaka ma miejsce obecnie.

Roku 2011 był początkiem libijskiej katastrofy. Po bardzo optymistycznych i naiwnych założeniach, że Libia stanie się państwem w pełni demokratycznym na europejską modłę, mamy wielki chaos. Kraje europejskie przyczyniły się do stworzenia tej sytuacji wspierając obalenie reżimu Kadafiego. Ale wtedy nie można było znaleźć żadnego silnego stronnictwa, które przejełoby władzę w tym umęczonym wewnetrznym konfliktem kraju. Brak jakichkolwiek działań ze strony szeroko rozumianego zachodu nie naprawi sytuacji i cierpienia zwykłych ludzi. Kryzys w Libii uderza bezpośrednio w Europie, nie tylko poprzez masowe fale imigrantów przybywających do brzegów wspólnoty. Groźba ataków terrorystycznych jest coraz większa, jak planowany zamach w Stolicy Apostolskiej. Żadna operacja Tryton czy jakakolwiek inna nie pomoże, a jedynie wydane zostaną środki finansowe, które mogłyby być wykorzystane na realne działania. Świat musi zrozumieć, że bez stabilnej sytuacji w Libii nie będzie spokoju i bezpieczeństwa w regionie, a do tego w porewolucyjnej Libii jest jeszcze daleko.

Źródła: UNSMIL; BBC; Daily News Egypt; Libya Observer; El Pais