Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Federacja Rosyjska. 25 lat imperialnych aspiracji

Federacja Rosyjska. 25 lat imperialnych aspiracji

14 marzec 2017
A A A

Imperialne aspiracje Rosjan nie zniknęły wraz z upadkiem Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich, są stale żywe i podtrzymywane przez władze na Kremlu. W grudniu 2016 roku przypada 25 rocznica upadku mocarstwa, a tym samym powstania Federacji Rosyjskiej, która jako państwo kontynuator stale marzy o powrocie do czasów utraconej potęgi oraz świetności, a Władimir Putin uosabia ten stan i marzenia jak nikt inny.

 

 

„Po pierwsze i najważniejsze warto uświadomić sobie, że rozpad ZSRR był największą

geopolityczną katastrofą stulecia. Dla Rosjan stał się on prawdziwą tragedią. Dziesiątki

milionów naszych obywateli znalazło się poza peryferiami kraju.”

-Władimir Putin (przemówienie z 2005 r.)[1]

 

Rozpad Związku Radzieckiego, jego struktur, a co za tym idzie także specyficznego sposobu myślenia był pewnym procesem poznawczym. Pojawiła się nowa sytuacja i trzeba było ją umiejętnie rozpoznać. Imperium różni się od państwa innymi regułami i zasadami prowadzonej polityki, innymi celami i sposobami działania, dlatego Rosjanie bali się nowej rzeczywistości jaka miała nastąpić po upadku ZSRR. Od zawsze wpajano im zasady imperialne, potęgę państwową, wyższość, ludzie byli przyzwyczajeni do określonego stanu rzeczy, utożsamiali się z podawanymi im wzorcami. Dla elit będących u władzy naturalną sprawą było kontynuowanie dorobku Związku Radzieckiego, a przynajmniej wydawało się to łatwiejsze…

PAŃSTWO KONTYNUATOR

Kluczową kwestią dla losów państwa było przyjęcie przez Federację Rosyjską konstrukcji decydującej i rozstrzygającej w sensie prawnym – państwa kontynuatora. Konstrukcja ta występowała w notach dyplomatycznych skierowanych do wszystkich państw – z którymi Rosja utrzymywała stosunki międzynarodowe, organizacji międzynarodowych – głównie ONZ – oraz w listach. Przykładowo ambasador ZSRR w danym kraju automatycznie, bez dodatkowych wymogów stawał się ambasadorem Federacji Rosyjskiej.  To swego rodzaju wchodzenie w rolę i miejsce dawnego ZSRR. Pojęcie – państwo kontynuator – jest w zasadzie nieznane na arenie międzynarodowej. Rosja jest spadkobierczynią ZSRR kiedy chce i w sprawach, które chce. Jak zaznaczał Borys Jelcyn, zerwanie ciągłości byłoby lepsze, jednak niepraktyczne, ponieważ rodziłoby masę problemów. Federacja Rosyjska została uznana za kontynuatorkę Związku Radzieckiego w pierwszej kolejności przez „partnerów” z Wspólnoty Niepodległych Państw. Ukraina oraz Austria kwestionowały to rozwiązanie, jednak niczego to nie zmieniło. Nastąpiło przekazanie Rosji całego arsenału atomowego oraz przepisanie jej całego długu.

WSPÓLNOTA NIEPODLEGŁYCH PAŃSTW

Nie jest to ani organizacja międzynarodowa, ani jasno skonkretyzowana struktura ponadnarodowa, to swego rodzaju współpraca regionalna, o raczej luźnej formie i strukturze byłych republik związkowych. Powstała na mocy Umowy z Puszczy Białowieskiej – grudzień 1991 r. – z inicjatywy Rosji, Białorusi oraz Ukrainy. Po upadku ZSRR zmieniła się dotychczasowa rzeczywistość m.in. ta geopolityczna czy ekonomiczna. Dlatego WNP miała oficjalnie miała pomóc w pokojowym i kontrolowanym przeprowadzeniu procesów dezintegracyjnych po rozpadzie ZSRR. A nieoficjalnie miała utrzymać tworzące do tej pory jeden organizm państwowy republiki blisko siebie, co było głównym zamysłem Kremla. Wzajemna współpraca, uporządkowane stosunki polityczne, równość poszczególnych członków, nikt nie dominuje, liczne organy Wspólnoty, rozbudowane instytucje, wiele umów, oficjalnych dokumentów i spotkań – to wykreowany obraz, który ma ukazywać wydajność stworzonej współpracy regionalnej. Rzeczywistość jednak jest zupełnie inna. WNP jest mało efektywna. Problemy to m.in. wielość organów decyzyjnych, których kompetencje często wzajemnie się krzyżują, różnorodność interesów poszczególnych członków, brak wspólnotowych środków finansowych, czy inne podejście do kwestii członkostwa oraz ogólnej misji i roli WNP, wybiórczość, każdy dba o własne interesy. Do momentu upadku ZSRR wszystkie siły zbrojne, arsenał broni były totalnie podporządkowane centrum decyzyjnemu, które mieściło się na Kremlu. Po rozpadzie imperium całość została rozproszona w dotychczas podporządkowanych republikach. Przez pewien czas były plamy utworzenia wspólnych sił zbrojnych, w ramach Wspólnoty, jednak okazało się to złudne i niemożliwe. Przy takim „partnerze” jak Rosja trudno sobie wyobrazić, iż państwo z wpisanym imperializmem w swój polityczny kod genetyczny zrezygnuje nagle ze swych aspiracji, które do tej pory determinowały jego zachowanie w polityce wewnętrznej, a przede wszystkim międzynarodowej. WNP to instrument mający na celu wzmocnienie pozycji Federacji Rosyjskiej na arenie międzynarodowej. Pokazanie, że mimo upadku ZSRR Rosja potrafi utrzymać blisko siebie byłe republiki związkowe, współpracować z nimi i dbać o wspólne interesy. Spotkania przywódców mają pokazać światu, że WNP nie jest tylko i wyłącznie dosyć nieefektywnym tworem. To Rosja dysponuje całym arsenałem atomowym, jest państwem o największej powierzchni i liczbie ludności, pod względem ekonomicznym również inni członkowie nie mogą z nią konkurować, więc nie ma mowy o równości. Rosja interesuje się innymi członkami dopóki to dotyczy jej interesów. Z jednej strony pokazuje, że jest gwarantem bezpieczeństwa, łącznikiem pomiędzy państwami, a z drugiej destabilizuje sytuację w wielu krajach, by ugrać coś dla siebie, bo liczy się własny interes i pokazanie światu, że Federacja Rosyjska nie zapomniała o swojej historii oraz o tym, do czego dąży – powrotu do imperium – co wydaje się być całkowitą mrzonką. Rosja nie miała konkretnej koncepcji, jasno określonego pomysłu współpracy, liczyło się utrzymanie byłych republik związkowych w strefie swoich wpływów, a przy okazji stworzenie pozorów ponadnarodowej współpracy regionalnej.

CZY ABY NA PEWNO „BYŁE” REPUBLIKI ZWIĄZKOWE

Rosja kurczowo trzyma się myśli o powrocie do czasów imperialnych, czasów dominacji i świetności. Dlatego za wszelką cenę stara się utrzymać byłe republiki związkowe w swojej strefie wpływów. Kreml realizuje własną politykę imperialną wobec państw „bliskiej zagranicy” – obecność wojsk rosyjskich na ich terytoriach, naciski polityczne, uzależnienie od wymiany gospodarczej, podsycanie nastrojów separatystycznych, szantaż energetyczny itp., a wszystko po to, by utrudnić integrację z Zachodem. Doskonałymi przykładami rosyjskich imperialnych aspiracji są kraje Kaukazu Południowego.

Armenia. Kraj praktycznie całkowicie uzależniony od rosyjskich surowców energetycznych i rosyjskiej gospodarki. Upadek ZSRR sprawił, że dotychczas jedna z najbogatszych republik związkowych znalazła się nad przepaścią bankructwa. Ta sytuacja została wykorzystana przez Federację Rosyjską, która za pomocą umów, traktatów czy porozumień, krok po kroku, stopniowo zaczęła budować uzależnienie od siebie. Trudne sąsiedztwo z Azerbejdżanem (konflikt karabaski) i Turcją (kwestia rzezi Ormian w Imperium Osmańskim), sprawiło, że Rosja stała się „najlepszą” alternatywą wsparcia. Doprowadziło to, do totalnego podporządkowania gospodarczego i ekonomicznego, przyzwolenia na stacjonowanie wojsk rosyjskich na terytorium Armenii, umiejętnego wykorzystywania przez Kreml konfliktu o Górny Karabach. W relacji tych dwóch państw ważnym czynnikiem wpływającym na zwiększenie uzależnienia od Rosji była kwestia oddawania przez Armenię dużych przedsiębiorstw w zamian za umorzenie długów np. hydroelektrownie, która odpowiadała za produkcję 1/5 energii krajowej. Armenia to państwo wykorzystywane do realizacji rosyjskich celów w całym regionie, a nie żaden partner strategiczny, czy samodzielny gracz na arenie międzynarodowej. Rosja wykorzystuje Armenię do swoich interesów, nie dając w zamian nic, poza fałszywym złudzeniem współpracy i partnerstwa. Armenia nie potrafi wyjść z tego błędnego koła rosyjskiej opieki. Z jednej strony jako chrześcijański kraj ma blokować napływ muzułmańskich ekstremistów z południowych części Rosji, a z drugiej stanowić możliwy korytarz tranzytowy na Zachód.   

Gruzja. W odróżnieniu od Armenii  Gruzja to zupełnie inny „partner” dla Kremla. Rosja chce utrzymać byłe republiki związkowe blisko siebie, po to m.in. powołano WNP, w szeregi której Gruzja wstąpiła jako ostatnia w 1993 r., nie do końca z własnej woli. Państwo to jak wszystkie republiki po upadku ZSRR znalazło się w zupełnie nowej sytuacji. Po czasie chaosu gruzińskie elity polityczne podjęły decyzję o zbliżeniu do Zachodu, co zdeterminowało stosunki na linii Moskwa - Tbilisi na kolejne lata. Po jednej stronie proeuropejska Gruzja, a z drugiej Rosja ze swym sprzeciwem i chęcią dominacji nad byłymi republikami. Rok 2003 pokazał, że Gruzja chce zbliżać się raczej do Zachodu, niż tkwić w kłopotliwym uścisku potężnego sąsiada. Rewolucja róż przyniosła proeuropejską zmianę na najwyższym szczeblu władzy i bardzo skomplikowała dotąd i tak nie łatwe stosunki wzajemne. Rosja zaczęła wprowadzać w życie swoje własne środki perswazji. Podnoszenie cen gazu, zakręcanie kurków z błękitnym paliwem, liczne próby przejęcia kontroli nad siecią gazociągową, przecinającymi Gruzję korytarzami tranzytowymi, fałszywe oskarżenia, zakaz importowania gruzińskich produktów rolniczych oraz np. wina, to tylko niektóre formy nacisku ze strony Kremla i zabiegi mające na celu ustawienie „partnera” do pionu i utrzymanie go w strefie swoich wpływów. Ciosem nie tylko dla Gruzji, ale i całego świata była otwarta interwencja zbrojna Rosji i 5 – dniowa wojna z Gruzją. Oficjalnie była to obrona mieszkańców Osetii Południowej oraz swego rodzaju misja pokojowa, jednak później wyszło na jaw, iż ten krok był planowany niemalże już dwa lata przed faktycznym rozpoczęciem konfliktu. Rosja wspierając separatystów z Osetii i Abchazji chciała wykorzystać tę sytuację do pokazania światu, że Gruzja nie potrafi poradzić sobie ze swymi sprawami wewnętrznymi – regiony dążące do autonomii, mniejszości – więc nie może być dobrym partnerem do rozmów z Zachodem. Wszystko po to, by utrzymać Gruzję blisko siebie i ją kontrolować, jednak skutek okazał się zupełnie odwrotny.   

Azerbejdżan. Kraj bogaty oraz szybko rozwijający się, chcący utrzymywać dobre stosunki z Zachodem i Rosją – jednak w tym wypadku i z tym państwem bez uzależnienia politycznego i gospodarczego. Podejście do kwestii związanych z Azerbejdżanem jest trochę inne i często kłopotliwe dla strony rosyjskiej, ponieważ m.in. nie działają tu jej główne instrumenty nacisku, czyli surowce energetyczne, podstawowa karta przetargowa Kremla. Po 2006 r., w którym został uruchomiony ropociąg Baku-Tbilisi-Ceyhan oraz później w 2007 r. gazociąg Baku- Tbilisi- Erzerum, pozycja Azerbejdżanu uległa diametralnej zmianie. Głównym celem w stosunkach z Azerbejdżanem są zabiegi mające na celu utrzymanie byłej republiki związkowej w strefie wpływów oraz chęć kontrolowania sektora naftowego i gazowego, chęć, która pozostaje w sferach tylko i wyłącznie pragnień. Rosji nie udaje się wykorzystywać narzędzi gospodarczych, jednak zawsze może liczyć na te polityczne. Rozgrywanie kwestii karabaskiej – rozbudowywanie   baz wojskowych na terenie Armenii, utrzymywanie permanentnego stanu strachu i niepewności, utrzymywanie przy władzy elity rządzącej na czele z prezydentem Alijewem, którzy doskonale pamiętają czasy sprzed upadku ZSRR i panujące wówczas zasady. Rosyjską strategią jest także zapewnienie pewnej „neutralności”, czyli wspieranie prorosyjskich elit, grup wpływów, brak nawoływanie do natychmiastowych i niezbędnych zmian w kierunku demokracji, nie podejmowanie krytyki władz za wykorzystywanie przez nią aparatu represji względem obywateli. Poza przejawami „przyjaźni” Rosja w swoim stylu grozi wydalaniem nielegalnych imigrantów oraz osób pracujących bez zezwolenia na terytorium FR, co może stanowić duży cios dla azerskiej gospodarki. Największą siłę perswazji mają hasła o możliwym poparciu strony Armeńskiej w konflikcie o Górski Karabach poza tym wspieranie separatystów na terenie Azerbejdżanu – Lezginów oraz Tałyszów. Rosja nie chce dopuścić do zwiększenia relacji Azerów z USA, Turcją czy NATO, które udzielają im chociażby pomocy wojskowej – szkolenia, modernizacja, sprzęt).

I JAK IMPERIALNE ASPIRACJE PUTINA

Federacja Rosyjska nie jest w stanie powrócić do czasów imperialnych, które już dawno minęły. Sytuacja wewnętrzna państwa jest trudna, m.in. problemy gospodarcze, różne napięcia. Jednak jest jedna osoba, która podtrzymuje wiarę w mrzonki o odbudowie imperialnej pozycji państwa - Władimir Władimirowicz Putin wraz ze swą świtą. Obecny prezydent, były premier, który swoją drogę do władzy zaczynał jako oficer KGB. Gdy w 1999 roku objął stanowisko p.o. premiera dziennikarze z wielkim zdziwieniem reagowali następującymi komentarzami: "Przecież nikt go nie zna, jest kompletnie niezauważalny, brak mu charyzmy, wyrazu. Nie da się z niego nic wykrzesać. Żartuje pan?"[2]. Jak pokazuje czas, ostatnie 16 lat pokazało jak bardzo powyższa reakcja był przesadna i nietrafiona. Władimir Putin wraz ze swym otoczeniem kreuje wizerunek silnej, potężnej Rosji, która jako państwo kontynuator dąży do odbudowy określonego porządku geopolitycznego, w którym Federacja znowu będzie imperium. Dwukrotnie był prezydentem, następnie ze względu na ograniczenia wynikające z konstytucji, uniemożliwiające mu dalsze rządzenie z przedniego fotela, został premierem, by w rzeczywistości i tak rządzić za zza pleców prezydenta Miedwiediewa. By jednak ten stan zawieszenia nie trwał zbyt długo ówczesny premier Putin zmienił konstytucje, tak by w kolejnych wyborach w 2012 roku już bez żadnych problemów mógł znowu wystartować w wyborach i je wygrać.  Jego niepodważalna pozycja w państwie jest podstawą do formułowania dalekosiężnych celów dotyczących roli na arenie międzynarodowej. I to właśnie robi Putin. Ukształtował sytuację wewnętrzną kraju oraz międzynarodową głównie za pomocą popytu na surowce energetyczne, którymi Rosja stara się rozgrywać każdy możliwy konflikt. To jej główna karta przetargowa, z której bardzo często nauczył się korzystać Władimir Putin i od której uzależniona jest rosyjska gospodarka, co zaczyna stanowić jednak problem, bo państwo surowcowe musi kiedyś w końcu zacząć mieć problemy gospodarcze. Jest niezwykle ważnym graczem na arenie międzynarodowej, nie można przejść obojętnie wobec jego słów, a jego działania coraz bardziej i coraz częściej szokują opinię publiczną, ponieważ jako polityk nieprzewidywalny i bezwzględny jest w stanie zaryzykować niejednokrotnie i podjąć ogromne ryzyko, by ziściły się jego marzenia o powrocie do imperium i przestały być tylko mrzonkami. Gra według swoich własnych zasad, nie zwraca uwagi na funkcjonujące ograniczenia, liczy się osiągnięcie celu, środki nie mają znaczenia, bo gdzieś zawsze z tyłu głowy rosyjskiej elity jest hasło: imperium!

SEPARATYZMY LOKALNE, CZYLI W TO MI GRAJ!

Wewnętrzne problemy wynikające z dążeń narodowościowych pewnych grup sprawiają, że państwa, których one dotyczą skupiają się na swoich wewnętrznych zawirowaniach, nie myśląc o kwestiach zbliżania z państwami Zachodu czy organizacjami międzynarodowymi. I właśnie taki stan rzeczy jest bardzo często wykorzystywany przez Federację Rosyjską. To swego rodzaju geopolityczna gra na specyficznych zasadach. W jej interesie leży wspieranie takich ruchów, po to, by mieć wpływ na sytuację wewnętrzną i rozgrywać ją na swoją korzyść. Z jednej strony Rosja chce pokazać światu, że jest podmiotem stabilizującym sytuację w regionie, z drugiej celowo podgrzewa te nastroje. Abchazja, Osetia Południowa, Górski Karabach, to tylko niektóre przykłady punktów zapalnych, które Rosja wykorzystuje m.in. do utrzymania swojej pozycji w regionie i pokazanie światu, że jako jedyny kraj może stabilizować sytuację. Głównym pretekstem do ingerencji w wewnętrzne sprawy państwa jest pretekst obrony rosyjskich obywateli zamieszkujących separatystyczne obszary. Utrzymywanie konfliktów w stanie zawieszenia bądź w stanie gotowości to główne zadanie Kremla, bo najważniejsze jest odwrócenie uwagi od Zachodu, uzależnienie od siebie i kreowanie skomplikowanej rzeczywistości, bo grunt to utrzymać i stopniowo powiększać swoją strefę wpływów.

UKRAINA

Kwestia Ukrainy sprawiła, że podejmowanie działań mających na celu urzeczywistnienie imperialnych aspiracji Federacji Rosyjskiej zostało zauważone przez cały świat. Stosunki na linii Moskwa – Mińsk często były bardzo napięte. Już samo uznanie niepodległości Ukrainy (nastąpiło dopiero w 1997 roku, pod naciskiem opinii międzynarodowej) po upadku ZSRR było dla Rosji nie lada wyzwaniem, ponieważ nikt nie mógł sobie wyobrazić samodzielnego podmiotu funkcjonującego poza dotychczasowymi ramami. Rosja tradycyjnie za pomocą surowców energetycznych i uzależniania gospodarczego rozbudowywała swoje wpływy w tym kraju. Ukraina ewidentnie od samego początku swojej samodzielności zwracała się ku Zachodowi, chcąc przy tym zachować w miarę normalne i partnerskie  stosunki z Rosją. Wychodziło to różnie, raz lepiej, raz gorzej. Pomarańczowa rewolucja z 2004 roku pokazała Putinowi, że nie tak łatwo utrzymać Ukrainę w strefie swoich wpływów. Rozpoczęło to okres i tak już niełatwych relacji. Kluczowymi dla dalszych stosunków okazały się wydarzenia zapoczątkowane w 2013 roku, które doprowadziły do wojny pomiędzy Rosją i Ukrainą. Zaangażowanie rosyjskie na tzw. Euromajdanie, poparcie prezydenta W. Janukowycza, wysyłanie rosyjskich oddziałów do walki, wspieranie prorosyjskich separatyzmów i w rezultacie aneksja Krymu, która miała pokazać światu, że Rosja zawsze dąży do tego co sobie założy i w rzeczywistości tylko ona rządzi w swojej strefie wpływów. Propaganda związana z przyłączeniem miała na celu podbudowanie pozycji Putina wśród społeczeństwa rosyjskiego, pokazanie, że Rosja jest wielka i nikt nie stanie jej na drodze, a powrót do świetności imperium coraz bardziej się przybliża. Putin robi w tym regionie co chce, a świat na to patrzy z boku.   

ROSJA I CAŁY TEN ZACHÓD

Podstawowym dylematem w polityce zagranicznej Rosji jest to, by dobrze rozpoznać kto jest silniejszy, a kto słabszy i kluczowe z kim sprzymierzyć się przeciwko komu. Stosunki z Amerykanami były różne na przestrzeni lat. Po 1991 roku polityka rosyjska była nastawiona na nurt proamerykański, traktowanie Stanów jako głównego partnera, powstawały różne pomysły na współpracę i formę relacji, jednak interwencja rosyjska pod koniec lat 90-tych w Afganistanie zmieniła stosunki polityczne obu państw, które po tym wydarzeniu nigdy nie powróciły już do tego samego wymiaru. Powstał konflikt niezwykle głęboki, przez kilka miesięcy nie było żadnych kontaktów między administracjami. Po atakach z 2001 roku na WTC oba państwa podjęły decyzję o wspólnej walce z terroryzmem. Ocieplanie stosunków następowało stopniowo na spotkaniach Bush – Putin Jednak to bardziej kurtuazja niż realne porozumienia. Putin zdaje sobie sprawę z tego, jaką rolę w stosunkach międzynarodowych odgrywa Ameryka, że jest mocarstwem, jednak ona też chce być prawdziwym mocarstwem i grać na tych samych warunkach, a najlepiej na jego własnych. UE – Rosja, to wspólne spotkania, szczyty, regulowanie wzajemnych stosunków, liczne próby dialogu, współpraca na polu kluczowym dla Rosji, czyli surowców energetycznych, a z drugiej strony brak zdecydowania ze strony europejskiej, konkretnych reakcji traktowanie Putina z rezerwą i ukrytym strachem, co jest wykorzystywane bezlitośnie przez Kreml. Brak porozumienia w kwestiach nuklearnych, popieranie przez Kreml reżimu Asada w Syrii, działania na Ukrainie, to tylko niektóre kwestie, które sprawiają, że stosunki Rosji z Zachodem są coraz gorsze i trudno wierzyć, by w najbliższym czasie coś się zmieniło, chociaż po zwycięstwie D. Trumpa w amerykańskich wyborach można się spodziewać różnych zwrotów akcji.

 

 

Putin nie zna słowa kompromis, dla niego to zwykła porażka. Nigdy nie idzie na ustępstwa, w kraju prowadzi politykę silnej ręki, za granicą pokazuje czym jest siła dążenia do osiągnięcia swoich aspiracji. Federacja Rosyjska jest jednym w najważniejszych graczy na arenie międzynarodowej i nie można przejść obok obojętnie. Chociaż musi pojąć, że gra tylko i wyłącznie surowcami energetycznymi to jednak za mało, już nie wystarcza. Gospodarka musi funkcjonować także w oparciu o inne dobra. W ostatnim czasie coraz częściej bez żadnych oporów poczyna sobie na arenie międzynarodowej szczególnie w swojej strefie wpływów, czego doskonałym przykładem jest aneksja Krymu, zabieg bezczelny, który ukazuje państwo Putina jako nieobliczalne w swoich działaniach, bezkompromisowe i w rezultacie niebezpieczne. Udowadnia, że istnieje swego rodzaju bezkarność jeżeli chodzi o działania na terenie byłego ZSRR, a idea imperium jest wiecznie żywa.   

Imperialne aspiracje Rosji najlepiej opisują słowa prezydenta Władimira Putina sprzed kilku miesięcy, wypowiedziane podczas gali na Kremlu„Gdzie kończy się granica Rosji? Granica Rosji nigdzie się nie kończy!”



[1]G. Morawski, Rosja. Władimir Putin: "Upadek ZSRR katastrofą", www.psz.pl,

http://www.psz.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=1250

[2]M. Birecka, B. Sowa, Oficer KGB z krzyżykiem na szyi rządzi Rosją już 15 lat! Kim jest Putin?, www.wiadomosci.dziennik.pl,

 http://wiadomosci.dziennik.pl/swiat/zdjecia/452799,1,wladimir-putin-od-oficera-kgb-do-prezydenta-kim-jest-wladimir-putin.html