Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Po pierwsze gospodarka. Orbán podejmuje Putina

Po pierwsze gospodarka. Orbán podejmuje Putina

02 luty 2017
A A A

Węgierski premier Viktor Orbán, podsumowując wizytę rosyjskiego prezydenta Władimira Putina, stwierdził, że węgiersko-rosyjska współpraca jest trudna z powodu europejskiej „mody na silną antyrosyjską politykę”. Tym niemniej zdaje się ona rozwijać w najlepsze, ponieważ z ust obu przywódców można było usłyszeć konkretne ustalenia, natomiast sam Putin nie wahał się w towarzystwie Orbána krytykować ukraińskich polityków.

O tym, jak wielkie zmiany zaszły w węgiersko-rosyjskich relacjach na przestrzeni ostatnich trzech lat, najlepiej świadczy podejście do wizyty Putina ze strony mediów popierających rządy Fideszu. Kiedy trzy lata temu Orbán po raz pierwszy udał się do Moskwy, relacji z jego wizyty próżno było szukać na pierwszych stronach centroprawicowych gazet i serwisów internetowych, a właściwie parę dni po spotkaniu węgierskiego premiera i rosyjskiego prezydenta sprawą zainteresowały się opozycyjne media nad Dunajem. Dzisiaj węgiersko-rosyjska kooperacja nie jest niczym szczególnym, zaś media obszernie relacjonowały przyjazd Putina oraz dwójki ministrów rosyjskiego rządu, którzy gościli w Budapeszcie dzień przed nim. Postęp nastąpił również od czasu wizyty Putina przed dwoma laty, ponieważ obaj politycy w końcu informowali o konkretach i zasygnalizowali gotowość współpracy w kolejnych dziedzinach.

Po pierwsze gospodarka

Orbán podczas konferencji prasowej starał się przede wszystkim nawiązywać do kwestii gospodarczych, choć oczywiście trudno było w tym kontekście uciec od polityki. Węgierski premier podkreślił przede wszystkim, że „problemów politycznych nie da się rozwiązać gospodarczymi sankcjami”, szkodzącymi w jego opinii zarówno Rosji, jak i państwom Unii Europejskiej. Lider Fideszu nawiązał też do słów swojego podwładnego, ministra spraw zagranicznych Pétera Szijjártó, który przed przyjazdem Putina stwierdził, że wśród zachodnioeuropejskich państw zapanowała moda na „silnie antyrosyjskie stanowisko”, lecz rząd centroprawicy kieruje się dobrem Węgier, a nie własną wygodą. Unijna polityka miała tymczasem narazić Węgrów na stratę blisko 6,7 mld dolarów, ponieważ nie mogą oni eksportować do Rosji niektórych produktów. Mimo dystansu wobec sankcji, sam węgierski premier nie zdecydował się jednak otwarcie ich zakwestionować.

Zdjęcie: Wikimedia Commons/Kremlin.ru

Orbán uważa, że obecne zmiany na świecie mogą spowodować, iż relacje UE z Rosją stworzą korzystne warunki dla obustronnej węgiersko-rosyjskiej współpracy. Inną kwestią związaną bezpośrednio z polityką była kwestia walki z terroryzmem i sytuacja na Bliskim Wschodzie, gdzie rosyjskie działania mają spowodować zapewnienie bezpieczeństwa chrześcijanom oraz powstrzymanie fali imigracyjnej do Europy, która półtora roku temu w dużym stopniu uderzyła właśnie w Węgry.

Jeśli chodzi o kwestie gospodarcze, które zdaniem Fideszu mają być główną treścią kooperacji z Rosją, najważniejsza była deklaracja węgierskiego premiera o możliwości rozpoczęcia rozbudowy elektrowni jądrowej w Paks już w przyszłym roku. Udzielnie przez Rosjan kredytu na ten cel było głównym powodem nawiązania tak bliskich relacji Budapesztu z Moskwą, natomiast podpisana w 2014 r. umowa dotycząca stworzenia nowych reaktorów jądrowych do dzisiaj jest badana przez unijne instytucje. Węgry są zainteresowane również dostawami taniego gazu i ropy naftowej (to najczęściej stosowana przez Kreml nagroda dla państw decydujących się na bliskie relacje z Rosją), dlatego Orbán zapewnił, iż porozumiał się z Putinem w sprawie rozpoczęcia negocjacji na temat przedłużenia kończącej się w 2021 r. umowy regulującej tę kwestię. Szef Fideszu dodał przy tym, że jego kraj jest zainteresowany dywersyfikacją wspomnianych surowców, jednak projekt rurociągu South Stream jest zwalczany przez Brukselę. Rozmowy miały dotyczyć także bardziej „przyziemnych” tematów, takich jak choćby dalszy rozwój wymiany studenckiej pomiędzy węgierskimi i rosyjskimi uczelniami.

Putin atakuje Ukrainę

Węgierski premier sugerował jedynie konieczność zniesienia unijnych sankcji wobec Rosji, a także mówił o konieczności rozwiązania rosyjsko-ukraińskiego konfliktu poprzez respektowanie porozumień w Mińsku, natomiast Putin nie omieszkał zająć bardziej wyrazistego stanowiska. Rosyjski prezydent zaatakował przede wszystkim Ukrainę, co było związane z nasileniem się w ostatnich dniach działań militarnych w Donbasie. Według Putina ukraiński rząd nie respektuje wspomnianej umowy podpisanej w białoruskiej stolicy, a także podgrzewa konflikt w celu przedstawienia siebie jako ofiary i uzyskania dzięki temu pieniędzy od Unii Europejskiej i Stanów Zjednoczonych. Rosyjski prezydent uważa też, że polityka społeczna i gospodarcza Kijowa poniosła całkowitą klęskę, stąd wojna jest doskonałym pretekstem do zamknięcia ust opozycji. Putin dodał przy tym, że bardzo liczy na „rozsądnie myślące siły” na Ukrainie i na całym świecie, które nie pozwolą na eskalację konfliktu i wymuszą na ukraińskich politykach przestrzeganie mińskiego porozumienia.  

Prezydent Rosji, mówiąc o relacjach z Węgrami, podkreślał natomiast, że są one solidnym i stabilnym partnerem, stąd mogą liczyć na stały dopływ rosyjskiego gazu na swój rynek. Putin podkreślił przy tym, że tego powodu węgierski koncern naftowy MOL uczestniczy chociażby w poszukiwaniu nowych złóż ropy i ich eksploatacji na terenie Syberii. Jeśli chodzi o rozbudowę elektrowni w Paks, Putin wyraził gotowość udzielenia kredytu na sfinansowanie całego projektu, jednak od strony węgierskiej zależy, czy będzie chciała ona zmienić umowę przewidującą pożyczkę na pokrycie 80 proc. kosztów tej inwestycji. Rosyjski przywódca nie wykluczył włączenia Węgier do innych projektów z zakresu sektora energetycznego, na czele z podłączeniem tego kraju do gazociągu Nord Stream, a także udziału w budowie kolejnej tego typu inwestycji, czyli południowoeuropejskiego rurociągu South Stream. Putin narzekał jednak na trudności, jakie rzekomo czysto ekonomiczne inwestycje napotykają z przyczyn politycznych, gdy tymczasem rosyjskie firmy przede wszystkim nie chcą tracić z tego powodu swoich zasobów finansowych. W tej kwestii rosyjski polityk opowiada się za dialogiem z Brukselą.

Grunt od Szijjártó

W budowie węgiersko-rosyjskich relacjach trudna do przecenienia jest rola węgierskiego ministra spraw zagranicznych. Szijjártó, nazywany złośliwie przez swoich przeciwników politycznym dzieckiem Orbána, przygotował przysłowiowy grunt pod ponowną wizytę rosyjskiego prezydenta odkąd przy władzy znajduje się Fidesz. Ten zaledwie 38-letni polityk odpowiada za relacje węgierskiego państwa z krajami Wschodu, do których prócz Rosji Fidesz zalicza liczne państwa azjatyckie, często odwiedzane zresztą przez samego Szijjártó. Polityk półtora tygodnia przed wizytą Putina w Budapeszcie odwiedził Moskwę, gdzie spotkał się ze swoim rosyjskim odpowiednikiem, Siergiejem Ławrowem. Podkreślał on wówczas, że wybór Donalda Trumpa na prezydenta Stanów Zjednoczonych może zakończyć „eksport amerykańskich demokracji do innych krajów”, co miało dotąd skutkować ingerencją Amerykanów w wewnętrzne sprawy państw Europy Środkowo-Wschodniej. O rozwoju węgiersko-rosyjskich stosunków Szijjártó mówił także w specjalnych wywiadach dla zagranicznych mediów, takich jak kanał Russia Today czy agencja Reuters, w których bronił prawa Węgier do prowadzenia samodzielnej polityki zagranicznej.

Dzień przed przyjazdem Putina szef węgierskiej dyplomacji przekonywał natomiast, że relacje z Rosją mają charakter realistyczny i pragmatyczny, a także opowiedział się za zniesieniem sankcji wobec Rosji. Przede wszystkim jednak Szijjártó spotkał się z rosyjską minister zdrowia Weroniką Skworcową i szefem resortu przemysłu Denisem Manturowem. Rozmowy te były poświęcone już sprawom czysto gospodarczym i polegały na uzgodnieniu szczegółów dotyczących wymiany handlowej pomiędzy oboma krajami. Ich efektem jest więc otwarcie rosyjskiego rynku farmaceutycznego dla dwóch węgierskich firm, przedłużenie współpracy w zakresie badań kosmicznych, czy też chęć dalszego rozwijania wspólnych projektów dotyczących przemysłu ciężkiego i nowych technologii. Niedawno zresztą węgiersko-rosyjskie konsorcjum przedstawiło wspólną ofertę na dostawę sprzętu dla kolei w Egipcie, natomiast Węgrzy aktywnie uczestniczą w rozwoju infrastruktury wodnej w Rosji. Ponadto na Węgrzech rozpoczęły się sfinansowane przez państwo remonty czterech rosyjskich cerkwi prawosławnych, a w marcu w Budapeszcie nastąpi odsłonięcie długo oczekiwanego pomnika Lwa Tołstoja.

Słaba krytyka

Wizyta Putina spotkała się tradycyjnie z ciepłym przyjęciem ze strony nacjonalistycznego Jobbiku, natomiast nie można powiedzieć tego samego o lewicowo-liberalnej części opozycji. Krytyka zacieśniania się węgiersko-rosyjskich relacji nie przebiła się do mediów nie tylko z powodu zawłaszczania ich przez Fidesz, ale także mało przekonujących argumentów wysnuwanych przez przeciwników Orbána i trapiących ich problemów wewnętrznych. Węgierska Partia Socjalistyczna (Magyar Szocialista Párt, MSZP) oraz ekologiczno-liberalna Polityka Może Być Inna (Lehet Más a Politika!, LMP) ograniczyły się do przedstawienia swoich oświadczeń, w których wyrażały obawy o kolonizację Węgier przez Rosję, a także wzywały do skupienia się na budowie bardziej zjednoczonej UE. Były premier i lider Koalicji Demokratycznej (Demokratikus Koalíció, DK) Ferenc Gyurcsány także wyraził zaniepokojenie zagrożeniem dla węgierskich interesów oraz skrytykował Orbána za „spotykanie się z despotą”. Na ulice zdecydowali się wyjść jedynie zwolennicy niewielkiej partii Razem (Együtt), której notowania w sondażach wahają się wokół błędu statystycznego. 300 osób z gwizdkami i transparentami oskarżającymi Putina o zbrodnie wojenne nie jest raczej w stanie powstrzymać działań węgierskiego rządu.

W sprawie współpracy węgiersko-rosyjskiej lewicowo-liberalna opozycja jest zresztą łatwym celem ataków ze strony Fideszu i wspierających go mediów. Stworzony przed niecałymi dwoma laty portal 888.hu, zajmujący się głównie mało wyszukanymi atakami na przeciwników Orbána, jeszcze przed przyjazdem Putina opublikował dokładne kalendarium współpracy rządów socjalistów i liberałów z władzami na Kremlu. Choć obustronne relacje zaczął rozwijać Péter Medgyessy, lewicowy premier w latach 2002-2004, to największe zasługi dla ich rozwoju ma wspomniany Gyurcsány. Lider DK był zainteresowany przede wszystkim kooperacją w zakresie energetyki, stąd chociażby w 2008 r. podpisał umowę o budowie węgierskiego odcinka gazociągu South Stream. Rok później, a więc niemal dokładnie dwanaście miesięcy przed wygraną Fideszu w wyborach, Gyurcsány podczas międzyrządowych konsultacji przeprowadzonych w Moskwie potwierdził porozumienie dotyczące wspomnianej wyżej inwestycji. Orbán nie musiał się też liczyć z niewygodnymi pytaniami dziennikarzy, bowiem podczas konferencji prasowej głos zabrać mogli tylko dwaj dziennikarze, którymi byli reporter węgierskiej telewizji państwowej oraz rosyjski korespondent dziennika „Izwiestija”…

Będzie tak, jak było

Rozmowy między Orbánem i Putinem jasno pokazują, że węgierski rząd nie zamierza rezygnować ze współpracy ze swoimi rosyjskimi partnerami, a mówiąc wprost chce dalej rozwijać węgiersko-rosyjskie kontakty. Media wspierające Fidesz starają się przede wszystkim zwracać uwagę na zachowanie Orbána względem Ukrainy, które ma cechować się naciskiem na realizację przez nią porozumień mińskich, choć nie są one przestrzegane również przez Rosję. Jeden z publicystów tygodnika „Heti Válasz” wskazał chociażby na zapis dotyczący ochrony praw mniejszości narodowych, który dotyczy również Węgrów mieszkających na ukraińskim Zakarpaciu, a także przypomniał, iż podczas ostatniej wizyty Putina na Węgrzech również doszło do eskalacji konfliktu w Donbasie, co może wskazywać na prawdziwość słów rosyjskiego prezydenta o celowych działaniach rządu w Kijowie.

Węgierski premier już dawno powiedział, że nie przejmuje się opiniami zachodnich gazet, ponieważ to nie one wpływają nastroje krajowej opinii publicznej. W przyszłym roku przekonamy się, czy Zachód będzie miał jednak wpływ na rozbudowę elektrowni w Paks.

Maurycy Mietelski