Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Ofensywa energetyczna rządu. Nowe kierunki dostaw surowców?

23 kwiecień 2016
A A A

Beata Szydło rozmawiała w poniedziałek z premierem Danii Larsem Lokke Rasmussenem  na temat utworzenia gazociągu Baltic Pipe, który miałby połączyć Polskę ze złożami norweskimi. To nie jedyne przedsięwzięcie polskiego rządu w kwestiach dywersyfikacji źródeł energii. Na celowniku Warszawy są też dostawy ropy z Bliskiego Wschodu.

Źródło: Flickr.com/Kancelaria PremieraGłównym tematem poniedziałkowego spotkania Szydło-Rasmussen była możliwość uruchomienia gazociągu Baltic Pipe, który za pośrednictwem Danii połączyłby Polskę ze źródłami gazu w Norwegi.  - Baltic Pipe, strategiczna inwestycja, którą chcemy realizować, jest dla nas niezwykle istotna. Dzięki tej inwestycji bezpieczeństwo energetyczne Polski będzie dużo większe – przekonywała podczas konferencji prasowej premier Beata Szydło.

Czym jest gazociąg Baltic Pipe?

Gazociąg Baltic Pipe Line jest na razie projektem w tzw. „fazie przedinwestycyjnej”. Oznacza to, że przygotowywane są odpowiednie kwestie administracyjno-techniczne związane z jego budową. Za realizację projektu i późniejszą budowę gazociągu odpowiada spółka GAZ-SYSTEM, w której 100% udziałów posiada skarb państwa. W związku z faktem, że Baltic Pipe wpisuje się unijne w koncepcje Korytarza Północ-Południe oraz Baltic Energy Market Interconnection Plan, polska spółka już teraz otrzymuje dofinansowanie z Unii Europejskiej, które we wspomnianej „fazie przedinwestycyjnej” pokrywa nieco ponad 50% kosztów. 

Gazociąg Baltic Pipe Line umożliwiłby Polsce dostęp do gazu z norweskiego szelfu kontynentalnego. Polska mogłaby też nadwyżkę gazu kierować do Danii i Szwecji, dzięki mechanizmowi tzw. przepływu wstecznego (ang. reverse flow). Według wstępnych wyliczeń przepustowość gazociągu miałaby wynieść 7 mld m3 gazu rocznie. Istnieje szansa, że do właściwej części inwestycji, to jest budowy gazociągu, może dojść jeszcze do końca tego roku.

Utrata gazowych wpływów Rosji?

Budowa gazociągu Baltic Pipe mogłaby oznaczać utratę wpływów Rosji na polskim rynku energii. Dotychczas gaz ziemny z Rosji stanowił około 76% polskiego importu tego surowca. Poza Rosją Polska sprowadzała gaz także z Niemiec (około 20%), Czech (3,5%) i Norwegii (poniżej 1%). Należy w tym miejscu podkreślić, że własne wydobycie pokrywa obecnie jedynie około 30% całościowego zapotrzebowania na surowiec.

Baltic Pipe mógłby zmienić niekorzystny z punktu widzenia Polski bilans w handlu gazem. Gazociąg umożliwiłby dywersyfikację dostaw energii dla Polski, ale również stworzyłoby podobną perspektywę dla państw Grupy Wyszehradzkiej: Czech, Słowacji i Węgier. Część importowanego z norweskich źródeł gazu mogłaby popłynąć także do wspomnianych państw. Tym samym oznaczałoby to przełamanie monopolistycznej pozycji Gazpromu w Europie Środkowej. Gdyby projekt budowy Baltic Pipe się powiódł, Polska miałaby szansę całkowicie uniezależnić się od dostaw z Rosji.

Rosja obawia się utraty swoich wpływów w regionie Europy Środkowej i podejmuje próby szerzenia dezinformacji. W rosyjskich mediach pojawiają się m.in. informacje o tym, jakoby Polska była zainteresowana budową gazociągu ze względu na chęć odsprzedaży gazu skroplonego, który będzie dostarczany do gazoportu w Świnoujściu. Pojawiają się także hipotezy, że Dania w rzeczywistości chce dzięki gazociągowi Baltic Pipe importować gaz rosyjski, nie będąc zainteresowana eksportem gazu norweskiego.

Fakty są jednak inne. Dania co najmniej do 2025 roku będzie eksporterem gazu, a jeżeli uwzględnić rozwój technologii wydobycia i możliwość eksploracji nowych złóż, Dania może eksportować „błękitny surowiec” jeszcze do 2035 roku. Oznacza to, że nawet w długoterminowej perspektywie rosyjski gaz nie będzie Duńczykom potrzebny.

Rentowność Baltic Pipe

Pytanie, jakie stawiają sobie eksperci, to czy gazociąg Baltic Pipe będzie w perspektywie długoterminowej rentowny. Ciężko bowiem przewidzieć, jak będą kształtowały się ceny na rynku gazu za kilka lat, kiedy to „błękitny surowiec” mógłby płynąć do nas ze Skandynawii. Istotnym czynnikiem jest także, na jak długo wystarczy zasobów gazu pochodzących z Morza Północnego.

Na dzień dzisiejszy Norwegia jest trzecim największym eksporterem „błękitnego surowca” na świecie (po Rosji i Katarze). Jej zasoby nie są jednak tak duże, jak te wspomnianych państw, chociaż wciąż odkrywane są nowe złoża. Wydobycie z dwóch z nich ma ruszyć odpowiednio  pod koniec 2016 roku i w roku 2017. Obecnie przewiduje się, że norweski gaz ziemny będzie odgrywał kluczową rolę dla europejskiego rynku energii co najmniej do 2030 roku.

Gaz z Norwegii – ropa z Bliskiego Wschodu?

Gazociąg Baltic Pipe nie jest jedyną inwestycją w sektorze energetycznym, będącą na celowniku polskiego rządu. PKN Orlen, będący spółką skarbu państwa, otrzymuje obecnie 100 tysięcy ton ropy naftowej miesięcznie z Arabii Saudyjskiej, które trafiają do gdańskiego naftoportu. Do rywalizacji o polski rynek chce włączyć się także Iran. Według nieoficjalnych informacji w maju ma zawitać do Polski minister spraw zagranicznych Iranu Mohammad Dżawad Zarif, który będzie negocjować m.in. kwestie współpracy w sektorze energetycznym.

Michał Wojda