Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję

Strefa wiedzy

Wykonanie: Delta Interactive
Back Jesteś tutaj: Home Chillout Palestyńska artystka w odosobnieniu znalazła inspirację

Palestyńska artystka w odosobnieniu znalazła inspirację

17 maj 2015
A A A

W obliczu wojny, zniszczeń i prześladowań, palestyńska artystka Nidaa Badwan popadła w skrajność, aby jej fotografia mogła rozkwitać. Spędziła ponad rok w malutkiej sypialni swojego mieszkania w Strefie Gazy i utrwaliła ten czas w migawkach swojego aparatu, tworząc niesamowitą galerię prac.

Dwudziestoośmioletnia Nidaa Badwan przekonuje, że wybrała fizyczną izolację wobec codziennego ucisku władz Izraela i bojowników Hamasu. Malutkie mieszkanie w południowej dzielnicy Deir al-Balah w Strefie Gazy, w którym schroniła się w grudniu 2013 roku, stało się dla niej źródłem wolności artystycznej.

"Izolacja jest jedynym sposobem, jaki znalazłam, aby uciec od społecznego obciążenia. To jest jedyne miejsce, gdzie czuję, że mogę wypowiadać się swobodnie. Mój pokój stał się jedynym miejscem, w którym mogę oddychać" – powiedziała Nidaa Badwan w wywiadzie dla stacji France 24.

Jej dobrowolne odosobnienie było pełne sprzeczności. Wyłożyła ściany mieszkania kartonami, aby ograniczyć dźwięki ze świata zewnętrznego. Jedyne nowe słowa i obrazy, które do niej docierały, mogła znaleźć w swoim komputerze. Była przekonana, że unikanie kontaktu i zwykłej komunikacji, zamknięcie w mieszkaniu znajdującym się w jednym z najuboższych zakątków świata, umożliwi jej pozyskiwanie inspiracji w sposób, o jakim wielu innych młodych artystów może tylko pomarzyć.

Uzbrojona w aparat cyfrowy, stworzyła kolekcję zdjęć, którą nazwała "Sto dni samotności" i którą zadedykowała zmarłemu kolumbijskiemu pisarzowi Gabrielowi Garcii Marquezowi. Lekturze jego książek oddała się w pierwszych tygodniach odosobnienia.

Badwan opowiada, że niektóre zdjęcia były robione nawet przez kilka tygodni, bowiem do osiągnięcia pożądanego ujęcia wymagały starannego rozmieszczenia rekwizytów i odpowiedniej dawki światła słonecznego pełzającego po oknie jej sypialni.  Jej obrazy, rzeźbienie kształtów z cieni i kolorów, martwe natury - przywołują obrazy mistrzów flamandzkich z XVI i XVII wieku. Autoportrety pokazują ją płaczącą obok stosu cebuli i kapusty, nawlekającą igłę na zabytkową maszynę do szycia czy robiącą makijaż przy lustrze.

"Wszystko w tym pokoju wpływa na moją pracę w taki czy inny sposób. Wchodzące przez okno słońce, proste obiekty będące częścią mojego codziennego życia, a nawet słuchanie muzyki, która zajmuje mi długie godziny" – opowiada Badwan.

Dziecko wojny

Nidaa Badwan urodziła się w 1987 roku w stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Abu Dabi.  Wraz z rodziną przeniosła się do Palestyny, kiedy skończyła 11 lat.  W środowisku, w którym dominują ciągłe wojny, pozbawienie wolności oraz ścisłe normy religijne, Badwan starała się rozwijać swoją sztukę. Zapisała się na Wydział Sztuk Pięknych Uniwersytetu Al-Aksa w Strefie Gazy, który ukończyła w 2009 roku.

W zimie 2008 roku, gdy w wyniku działań izraelskiej armii zginęło ponad 1300 mieszkańców Gazy, Badwan otworzyła swoją pierwszą wystawę w ruinach Teatru Czerwonego Półksiężyca.

Niezrozumiana sztuka

Badwan została aresztowana przez Hamas 18 grudnia 2013 roku podczas przygotowanej na świeżym powietrzu sztuki performance. Oburzona działaniem Hamasu, zamknęła się w swoim pokoju. Jak sama mówi, pierwsze dwa miesiące izolacji były dla niej koszmarem. Młoda artystka spędziła większość swoich dni, leżąc na materacu, odmawiając sobie jedzenia i regularnie przezwyciężając łzami swoją sytuację. Próbowała nawet popełnić samobójstwo. Przypomniała sobie, że władze Izraela i Palestyny stopniowo nauczały ją  akceptować izolację. W końcu zdecydowała się znaleźć w tej izolacji inspirację dla swych prac.  

Jej zdjęcia przyciągnęły uwagę Anthony'ego Bruno, dyrektora Francuskiego Instytutu w Jerozolimie, będącego centrum kulturalnym związanym z Ministerstwem Spraw Zagranicznych Francji. Bruno postanowił zorganizować wystawę "Sto dni samotności" w Al-Hoash Gallery w Jerozolimie.
W listopadzie 2014 roku Badwan była gotowa złamać swoją samotność i dołączyć do przyjaciół oraz fanów na otwarcie wystawy. Ale władze izraelskie odmówiły jej wydania wizy, która była niezbędna do wyjazdu poza Strefę Gazy. W wydarzeniu wzięła więc udział za pośrednictwem Skypa.

Swój pokój opuściła kilka dni później, gdy była zmuszona udać się do lekarza. Powróciła do swego pokoju, tłumacząc amerykańskiemu dziennikarzowi:  "Nie chcę ponownie złamać moje izolacji, żeby zobaczyć Gazę". 27 lutego 2015r. jej historia trafiła na pierwszą stronę New York Timesa.

Groźba wojny i przemocy nie jest bezpośrednim tematem "Stu dni samotności", nawet jeśli Badwan posiada o niej wiedzę z pierwszej ręki i jest tematem poprzednich prac. Nidaa Badwan niechętnie patrzy na Gazę, ale także niechętna jest do jej porzucenia. Chociaż została zaproszona na wystawę "Stu dni samotności" w Paryżu, Nowym Jorku oraz Berlinie, na razie zdecydowała się pozostać w swojej sypialni.

"Kiedy byłam mała, marzyłam o moim mieście. Wyciągnąłam mapę, naniosłam budynki i ulice. Pomalowałam je kolorami, które były w mojej głowie, a ludzi wybrałam bardzo ostrożnie. Teraz mój pokój stał się tym miastem. Wyjdę na zewnątrz, kiedy moje miasto stanie się tak piękne, jak mój pokój" – tłumaczyła powody pozostawania w izolacji.
 

 

 

Źródło: France 24, The New York Times, nidaabadwan.com