Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies .

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Styl Książka Reportaż z Syrii - "Zapiski z Homs" Jonathana Littella już 24 stycznia

Reportaż z Syrii - "Zapiski z Homs" Jonathana Littella już 24 stycznia

21 styczeń 2013
A A A

To jest dokument, nie fikcja — możliwie najwierniejsza transkrypcja dwóch notatników, w których robiłem zapiski podczas nielegalnej podroży do Syrii w styczniu 2012 roku. Początkowo miały one służyć za podstawę artykułów do zredagowania po powrocie. Ale stopniowo — z powodu długich okresów oczekiwania czy bezczynności, spokojniejszych chwil podczas rozmów i tłumaczeń oraz pewnego rozgorączkowania, które popychało mnie do natychmiastowego przelewania przeżyć na papier — stawały się coraz obszerniejsze. Właśnie to sprawiło, że notatki nadają się do publikacji. Uzasadnia ją wszakże coś zupełnie innego: fakt, że zdają relację z krótkiego momentu, który przeminął niemal bez świadków z zewnątrz, z ostatnich dni rewolty części miasta Homs przeciwko reżimowi prezydenta Baszszara al-Asada, na krotko przed tym, jak została brutalnie stłumiona, a rozlew krwi — w chwili gdy to piszę — nadal trwa. – Jonathan Littell

 

Image Na ulicy z mieszkańcami. Dzielnica jest zrujnowana, wszystkie domy naprzeciw rogatki są podziurawione przez pociski dużego kalibru i przez bomby. Pokazują mi fragment pocisku, coś w rodzaju bomby kasetowej (cluster bomb).

Siedem osób w dzielnicy zginęło na miejscu, szesnaście zostało aresztowanych. Żołnierze przychodzą z rogatki, wyważają drzwi i aresztują ludzi. Nie ma tu zbyt wielu bojowników WAS, nie mogą im więc w tym przeszkodzić. Ta okolica jest spokojniejsza mniej więcej od 6 stycznia, odkąd do Homs przyjechali arabscy obserwatorzy.

Ale trzy tygodnie temu zdarzyły się tu trzy krwawe dni: pierwszego dnia — osiemnastu zabitych, drugiego dziewięciu, trzeciego siedmiu. Ostrzeliwano ceremonie pogrzebowe, byli ranni. Pewien mężczyzna pokazuje mi bliznę po pocisku, który przeszył mu nogę na wylot.

Dwaj żołnierze WAS przyjeżdżają na motorze. Niedawni dezerterzy. Pokazują książeczki wojskowe armii i pozują dumnie z odkrytymi twarzami.

WAS ma trudności z ulokowaniem się tu z powodu wieżowców [uniwersytetu], które górują nad dzielnicą, oraz snajperów. Żołnierze zjawiają się tu licznie tylko w razie walk. Wieżowce są nie do zdobycia, strzegą ich BRDM-y i dwustu żołnierzy, broniących dostępu do snajperów na piętrach.

Meczet Hamzi. Nowiusieńki, jeszcze nieskończony i niepoświęcony. Dziury po kulach i pociskach artyleryjskich, powybijane szyby. Gdy przez nie spojrzeć, widać wieżowce. Wchodzi się od tyłu, przemykając pod ścianą, na oczach potencjalnych snajperów, sytuacja jest trochę niekomfortowa. Ale nic się nie dzieje. Wnętrze jest przestronne i nagie, praktycznie wykończone, chociaż nie całkiem. Depczemy zbite szkło. Wspinamy się na dach, chodzimy wokół kopuły; nie zapuszczamy się na stronę widoczną z wieżowców, nie warto kusić losu.

W samochodzie rozmowa z Imadem na temat wstępu do kliniki [Abu Bariego]. Imad nie chce kłopotów. Żeby wejść, musimy mieć pozwolenie od Abu Chattaba.

*

Powrót do Rady Wojskowej. Jakiś mężczyzna opowiada: jego siostrzenica S.Sz., dwadzieścia dwa lata, studentka literatury arabskiej i fryzjerka, została porwana przez służby bezpieczeństwa cztery i pół miesiąca temu, w sierpniu. Szła właśnie do swojego salonu fryzjerskiegow Insza’at, w pobliżu meczetu Kuba. Nie było żadnych powodów, żeby ją aresztować, niczego nie zrobiła; porwano ją o 8.00 rano, na długo przed manifestacją. Uwolnieni ludzie widzieli ją i powiedzieli, że była w siedzibie wywiadu lotniczego, co potwierdził później amid*, gdy przyszli do niego szejkowie, jak to mają w zwyczaju w razie porwań kobiet. Amid wywiadu lotniczego nazywa się Dżawdad i jest druzem. Natomiast generał dowodzący w Homs jest alawitą i nazywa się Jusif Wannus.

W czasie gdy rozmawiamy, grzmią serie z karabinów.

Strzelają ludzie z Kefar Aja, z rogatki, którą widzieliśmy.

Wielka dyskusja: oficerowie znają dziewczyny, które były maltretowane, gwałcone, ale zgodnie z panującymi tu zasadami ich rodziny nigdy nie pozwolą nam z nimi porozmawiać. Wstyd jest zbyt duży. Raid próbuje ich namówić, po raz kolejny.

Dzwonią po nas, chcą nam pokazać pogrzeb szahida. Zanim dotarliśmy do meczetu, ciało wyniesiono. Powiedziano nam, że zginął od wystrzałów, które słyszeliśmy, ale wydaje się to mało wiarygodne.

 

Fragment książki „Zapiski z Homs” Jonathana Littella w przekładzie Magdaleny Kamińskiej-Maurugeon. Wydawnictwo Literackie, 2013.