„Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” – Paweł Pieniążek [Recenzja]

14 kwiecień 2020
A A A

Choć konflikt w Syrii trwa na dobrą sprawę już od długich dziewięciu lat, sytuacja w tym kraju jest bardzo dynamiczna. Większość publikacji dezaktualizuje się z tego powodu niezwykle szybko, co można zauważyć choćby na przykładzie trzymającego się ostatkiem sił tak zwanego Państwa Islamskiego. „Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” Pawła Pieniążka przedstawia właśnie sytuację po zredukowaniu samozwańczego kalifatu do niewielkiego skrawka syryjskiej pustyni.

Na wstępie należałoby jednak pochwalić samo zaangażowanie autora. Podobnie jak inny zajmujący się Bliskim Wschodem reporter wojenny, czyli specjalizujący się przede wszystkim w tematyce kurdyjskiej Witold Repetowicz, rzeczywiście jest naocznym świadkiem wydarzeń mających miejsce w tym regionie. Pieniążek nie pisze więc politycznych analiz na podstawie doniesień z zachodnich mediów, ale sam był między innymi na linii frontu walki z samozwańczym Państwem Islamskim. To chlubny wyjątek w dobie kryzysu współczesnych mediów, objawiającym się między innymi w cięciu kosztów za wszelką cenę. To w sposób oczywisty odbija się na wymagającym sporych nakładów reportażu wojennym.

Sama tematyka podjęta przez autora „Po kalifacie. Nowej wojny w Syrii” jest niezwykle ciekawa. Cały Bliski Wschód jest bardzo skomplikowanym organizmem społeczno-politycznym, stąd częste i radykalne zwroty akcji nie dziwią nikogo zainteresowanego tym regionem. W samej Syrii można tego doświadczyć praktycznie co kilka miesięcy. Jeszcze nie tak dawno cały świat obawiał się więc samozwańczego kalifatu, natomiast teraz jego bojownicy zajmują oficjalnie skrawek pustyni przy granicy Syrii z Irakiem. To jednak nie oznacza, że ekstremiści z tzw. Państwa Islamskiego nie są już groźni. Zwłaszcza we wschodniej części kraju dochodzi często do ataków terrorystycznych, a ich celem jest zarówno syryjska armia, jak i kurdyjscy bojownicy.

Ci ostatni są tak naprawdę głównymi bohaterami omawianej publikacji. Pieniążek trafia bowiem na syryjski front właśnie dzięki Kurdom. Jako jeden z zagranicznych reporterów może obserwować miejsca walk nie tylko z samozwańczym kalifatem, lecz również z tureckim wojskiem i sprzymierzonymi z nim grupami rebeliantów. Autor „Po kalifacie” wraz z Syryjskimi Siłami Demokratycznymi (SDF) ewakuuje się zresztą z miasta Afrin, które od marca 2018 roku do dzisiaj znajduje się pod kontrolą Turków.
To jednak nie rozmowy z kurdyjskimi bojownikami wydają się najciekawsze. Po prawdzie większość reporterów opisujących Syrię poświęca najwięcej miejsca właśnie Kurdom, bo to oni najchętniej przyjmują pod swoje skrzydła dziennikarzy. Najbardziej interesującą i jednocześnie szokującą wydaje się historia jednego z mieszkańców Ar-Rakki, która pełniła funkcję nieformalnej stolicy ISIS. Jego wypowiedzi mogą być szokujące dla zachodnich wyborców, jednak zawierają jedną z odpowiedzi na pytanie skąd brała się popularność terrorystów. Jeden z bohaterów książki przyznaje więc, że jako wyznawca sunnickiego islamu sympatyzował z niektórymi poglądami kalifatu, a po pierwszej fazie wojny domowej w Syrii doceniał jego bojowników za wprowadzenie stabilizacji. Wcześniej w Ar-Rakce miał bowiem panować chaos związany z przechodzeniem miasta z rąk do rąk, gdy kontrolowali je przedstawiciele różnych frakcji konkurencyjnych grup przeciwników władzy w Damaszku.

Książka ma jednak swoje poważne wady. Największą z nich jest niekiedy bardzo mylący tytuł. Większa część publikacji poświęcona jest nie tyle sytuacji po klęsce ISIS, ale właśnie wydarzeniom mającym miejsce podczas panowania fundamentalistów i w trakcie prowadzonych z nimi walk. Ponadto sami Kurdowie wydają się być opisani głównie z irackiej perspektywy, stąd to właśnie bojownikom operującym w tym kraju Pieniążek poświęca najwięcej miejsca. Trzeba jednak pamiętać, że z powodu rozproszenia Kurdów pomiędzy cztery państwa nie da się pominąć podobnych wątków. Autor podejmuje się zresztą w tym kontekście dosyć niepopularnej analizy sytuacji w regionie, ponieważ reporterzy nawiązując do związków SDF z Partią Pracujących Kurdystanu (PKK) rzadko wspominają o jej działalności terrorystycznej w Turcji. Poniekąd trudno się dziwić, bo w ten sposób łatwo wpisać się w propagandę tureckich władz wrzucających wszystkich kurdyjskich bojowników do jednego worka.

Wszelkie reportaże z Syrii bardzo szybko się dezawuują. Sytuacja jak wspomniano jest dynamiczna, stąd od czasu wydania „Po kalifacie. Nowej wojny w Syrii” mieliśmy choćby do czynienia z zaciętymi walkami o prowincję Idlib. Zawieszenie broni wynegocjowane przez Rosję i Turcję przerwało przelew krwi, ale nie można wykluczyć, że już niedługo ofensywa syryjskiego wojska rozpocznie się na nowo. Publikacja przygotowana przez polskiego reportera wojennego wciąż jednak dostarcza ważnych informacji o tym skomplikowanym konflikcie.

Maurycy Mietelski

Zobacz także

„Po kalifacie. Nowa wojna w Syrii” – Paweł Pieniążek [Recenzja]
„Allah Akbar. Wojna i pokój w Iraku” – Witold Repetowicz [Recenzja]
"Naddniestrze. Terror tożsamości" – Piotr Oleksy [Recenzja]
„Organizacja Współpracy Islamskiej. Geneza, charakterystyka i działalność w regionie Bliskiego Wschodu” – A. Gieryńska [Recenzja]




Więcej...

Zobacz także tego autora

Koronawirus kontra sport
Komik się zakiwał
Słowacka chadecja na zakręcie
Index był zbyt niebezpieczny
Triumf tureckiego islamizmu