Rabin nie wyleczył Izraela

27 kwiecień 2020
A A A

Rabin Jaakow Licman jest jednym z najbardziej kontrowersyjnych polityków w Izraelu. Nazwisko ortodoksyjnego polityka od dawna kojarzone jest głównie z aferami, ale w ostatnim czasie narastała krytyka jego postawy wobec koronawirusa. W nowym rządzie Benjamina Netanjahu ma więc zając się już nie resortem zdrowia, lecz budownictwem mieszkaniowym.

Netanjahu i dotychczasowy lider opozycji Benny Ganc doszli do porozumienia w sprawie utworzenia nowego rządu. Ponad rok po pierwszych przedterminowych wyborach parlamentarnych udało się zakończyć polityczny impas, stąd za parę dni ma nastąpić podpisanie umowy koalicyjnej pomiędzy wszystkimi zainteresowanymi ugrupowaniami. Ogółem nowy gabinet Netanjahu będzie największym w całej najnowszej historii Izraela. Na mocy porozumienia rząd będzie liczył sobie 32 ministerstwa, a ich liczba zwiększy się o cztery za półtora roku. Właśnie wówczas funkcję premiera ma z rąk Netanjahu ma przejąć Ganc.

Wiadomo na pewno, że w skład nowego rządu poza centrową Mocą Izraela Ganca i Likudem Netanjahu wejdą przede wszystkim szeroko pojęte partie prawicowe, a także centrolewicowa Partia Pracy. Znajdą się w nim też politycy dwóch ugrupowań reprezentujących interesy ultraortodoksyjnych Żydów. W praktyce to właśnie im „zawdzięczany” jest prawie półtoraroczny polityczny impas, ponieważ poprzednia koalicja rządowa rozpadła się z powodu rozbieżności dotyczących obowiązkowej służby wojskowej.

Koronawirusowa krytyka

W składzie nowego gabinetu zobaczymy więc wspomnianego Licmana, czyli jednego z liderów ortodoksyjnej partii Zjednoczony Judaizm Tory. Tym razem ma on pokierować resortem budownictwa mieszkaniowego, co oznacza rezygnację z funkcji ministra zdrowia. Rabin kierował nim z przerwami od 2009 roku, choć formalnie w latach 2009-2013 i 2017-2019 na czele resortu stał sam Netanjahu. 

Praca Licmana w Ministerstwie Zdrowia od początku była przedmiotem krytyki. Nie tylko nie miał on medycznego wykształcenia (zajmował się wcześniej studiowaniem Tory oraz kierowaniem szkołą dla chasydów), ale dodatkowo nominował podobne sobie osoby na ważne stanowiska w izraelskim systemie opieki zdrowotnej. Ponadto bardzo często zajmował się kwestiami religijnymi i politycznymi niezwiązanymi z jego podstawowymi obowiązkami.

Zdjęcie: Wikimedia Commons/Reuven Frizi

Religijne zaangażowanie lidera Zjednoczonego Judaizmu Tory stało się szczególnie kontrowersyjne podczas pandemii koronawirusa. Jeszcze w połowie marca Licman utrzymywał, iż jeszcze przed Wielkanocą oczekuje na ponowne przyjście Mesjasza, który uratuje mieszkańców Izraela przed COVID-19. Mesjanistyczne zapatrywania ortodoksyjnych Żydów w tej kwestii nie tylko się nie sprawdziły, lecz dodatkowo na początku kwietnia szef izraelskiego resortu zdrowia sam stał się pierwszym członkiem rządu z pozytywnym wynikiem testu na koronawirusa.

Wówczas nasiliła się krytyka jego, delikatnie mówiąc, luźnego podejścia do obostrzeń wprowadzanych przez współtworzony przez niego rząd. Do mediów wyciekło między innymi nagranie Licmana, który na kilka dni przed pozytywnym wynikiem testu prowadził modlitwę w domu członka jednej z grup chasydzkich. Miało to miejsce już trzy dni po wejściu w życie zasad dystansu społecznego, ale najprawdopodobniej nie było jedynym przypadkiem łamania zakazów przez polityka. Rabin miał być też później widziany w jednej z synagog, choć także w nich nie można zbierać się na spotkania modlitewne.

To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Szef Zjednoczonego Judaizmu Tory był przede wszystkim krytykowany za pobłażanie reprezentantom swojej własnej grupy społecznej. Przez wiele dni Licman zabiegał, aby synagogi mogły być jednak otwarte, a gdy rząd jednak wdrożył restrykcje nie zrobił niczego w kierunku przekonania ortodoksyjnej społeczności do ich przestrzegania. Zamiast tego w mediach zaroiło się od nagrań, na których widać funkcjonariuszy izraelskich służb szarpiących się z religijnymi Żydami, którzy nie zamierzali w najmniejszy nawet sposób zachowywać reguł dystansu społecznego.

W efekcie ortodoksyjne osiedle Bnei Brak w Tel Awiwie zostało określone nawet mianem „izraelskiego Wuhan”. Gwałtowny wzrost liczby zakażonych spowodował, że burmistrz Abraham Rubinstein musiał poprosić tak znienawidzone przez ortodoksów izraelskie wojsko, aby pomogło w walce z koronawirusem. Ponadto skierowane do tej grupy gazety zaczęły drukować doniesienia dotyczące wysokiej śmiertelności wśród analogicznych społeczności w Stanach Zjednoczonych czy Wielkiej Brytanii.

„Ministerstwo jest bardziej chore”

Jeszcze przed doniesieniami o lekceważeniu zasad dystansu społecznego przez Licmana, grupa szefów oddziałów szpitalnych i doświadczonych lekarzy wystosowała list do Netanjahu i Ganca. Sygnatariusze dokumentu wezwali w nim do zastąpienia ortodoksyjnego rabina profesjonalistą. Mieli oni przy tym pretensje nie tyle do samego lidera Zjednoczonego Judaizmu Tory, lecz do ogólnego podejścia rządu do służby zdrowia. Miała ona zostać w tyle w porównaniu do najbardziej rozwiniętych państw świata, a braki w publicznych szpitalach są efektem rozwijania prywatnych podmiotów kosztem publicznej opieki zdrowotnej.

Dużo mniej wyrozumiały dla Licmana jest anglojęzyczna wersja czołowego izraelskiego dziennika „Jedi’ot Acharonot”. Komentując roszady w rządzie jej publicysta stwierdza, że „Licman opuszcza ministerstwo jeszcze bardziej chore niż gdy je obejmował”. Chodzi właśnie o wspomniany już poziom opieki zdrowotnej w Izraelu, który od dawna ma się stale pogarszać. Najważniejszym zarzutem stawianym rabinowi jest rosnący czas oczekiwania na wizyty u lekarzy, a ponadto niedobór leków. Według wyliczeń w razie masowego rozprzestrzeniania się epidemii, szpitale mogłyby zapewnić leki i badania laboratoryjne jedynie 16 proc. całej populacji Izraela. 

Raport izraelskiego odpowiednika polskiej Najwyższej Izby Kontroli jest bezlitosny dla tamtejszej służby zdrowia. Jeden z modeli zakładał, że koronawirusem może zarazić się nawet 2,35 miliona izraelskich obywateli, gdy tymczasem kontrolerzy mówili wprost o „żałosnym przygotowaniu” placówek na przyjęcie zarażonych COVID-19. Poza wspomnianymi już niedoborami, urzędnicy zwracali uwagę na braki w szeroko pojętym personelu medycznym. Miały one być spowodowane cięciami w budżecie służby zdrowia, co doprowadziło zwłaszcza do pogorszenia się jakości usług w mniejszych ośrodkach.

Nie wszyscy podzielają jednoznaczną krytykę działań Licmana. Niektórzy zwracają uwagę, że jako jeden z najbardziej opiniotwórczych polityków obozu Netanjahu miał wpływ na działania rządzących. Z tego powodu przygotowywał rozszerzony koszyk świadczeń gwarantowanych przez państwo, a ponadto wprowadził powszechną opiekę dentystyczną dla nieletnich oraz emerytowanych Izraelczyków. Ponadto zatrudnił w swoim resorcie cztery osoby, które zajmowały się tylko i wyłącznie rozpatrywaniem skarg oraz próśb pacjentów. Wszystkie były zapisywane w specjalnych księgach, aby można było do nich powrócić podczas wdrażania reform.

Człowiek-afera

Ortodoksyjny rabin jest jednak chwalony głównie za pierwsze lata swojej pracy. Później miał już skupiać się na działaniach nieprzysparzających mu szczególnej sympatii wśród społeczeństwa. Miał dbać zwłaszcza o specjalne traktowanie liderów swojej społeczności, stąd miał ingerować w pracę lekarzy, gdy mieli oni zajmować się pacjentami zaliczanymi do VIP-ów. Przykładem może być wymuszenie specjalnego traktowania żony jednego z rabinów reprezentujących wpływową chasydzką grupę.

To nie jedyny przykład wykorzystywania swojej pozycji przez Licmana. Ciążą na nim nawet dwa zarzuty karne. Pierwszy dotyczy wpływania na śledztwo w sprawie czynów pedofilskich, których miała dopuścić się dyrektorka jednej z ortodoksyjnych szkół w Australii. Rabin starał się zablokować postawienie jej przed sądem mającym zadecydować o jej ekstradycji. Drugi z zarzutów związany jest z ulubioną restauracją ustępującego ministra zdrowia. Miała ona funkcjonować dzięki jego protekcji, choć władze Jerozolimy nakazały zamknąć ją z powodu złamania przepisów sanitarnych. Licman jest więc oskarżany przez prokuraturę o oszustwo, naruszenie zaufania, przekupstwo i wpływanie na śledztwo.

Odejście polityka z funkcji ministra zdrowia odbywa się zresztą w atmosferze kolejnego skandalu. Oburzenie wśród wielu handlowców wywołało bowiem pozwolenie na otwarcie kilku sklepów słynnej szwedzkiej sieci IKEA. Resort zdrowia pozwolił na wznowienie ich działalności, choć inne firmy wciąż nie mogą powrócić do normalnej pracy. W tle pojawiły się doniesienia mediów o wpłatach, których koncern miał dokonać na rzecz chasydzkiej sekty Gur cieszącej się poparciem Licmana.

Dziennikarze uważają zresztą, że to właśnie Gur miała zainspirować rabina do opuszczenia resortu zdrowia. Obecnie sekta ma mieć interes w zyskaniu wpływów w Ministerstwie Budownictwa Mieszkaniowego, ponieważ własne cztery kąty należą do pilnych potrzeb chasydzkiej społeczności nie narzekającej bynajmniej na kryzys demograficzny. Tak czy inaczej Licman najprawdopodobniej uciekł spod topora, a dokładniej nie stał się głównym kozłem ofiarnym nieprzygotowania systemu zdrowia na epidemię. 

Maurycy Mietelski

Zobacz także

Koronawirus kontra sport
Komik się zakiwał
Słowacka chadecja na zakręcie
Index był zbyt niebezpieczny




Więcej...

Zobacz także tego autora

Koronawirus kontra sport
Komik się zakiwał
Słowacka chadecja na zakręcie
Index był zbyt niebezpieczny
Triumf tureckiego islamizmu