Komik się zakiwał

10 wrzesień 2020
A A A

Mówiąc kolokwialnie, Marjan Šarec wszedł z buta do słoweńskiej polityki. Wpierw dostał się do drugiej tury wyborów prezydenckich, aby po roku zostać szefem słoweńskiego rządu. Dobra passa zakończyła się jednak przed pandemią koronawirusa, stąd partia byłego komika cały czas traci w sondażach.

Trudno zredukować Šareca jedynie do roli byłego komika, który nagle osiągnął wielki polityczny sukces. Nie można porównywać go do ukraińskiego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, bo były już słoweński premier przed wejściem do ogólnokrajowej polityki był znanym samorządowcem. Jako burmistrz miasteczka Kamnik dał się poznać jako sprawny organizator, a przede wszystkim solidny urzędnik państwowy.

Do wyborów prezydenckich w 2017 roku Šarec podchodził więc już nie jako estradowy artysta, lecz uznany samorządowiec. Przede wszystkim był uważany przez Słoweńców za nową jakość w polityce, dlatego wszedł do drugiej tury wyborów prezydenckich. Co prawda przegrał w nich z urzędującą głową państwa, Borutem Pahorem, ale oczywista stała się konieczność zdyskontowania tego sukcesu.

W wyborach parlamentarnych przed dwoma laty triumfowała konserwatywna Słoweńska Partia Demokratyczna (SDS), ale było to pyrrusowe zwycięstwo. Prawica nie znalazła bowiem chętnych do współpracy. Sztuka ta udała się z kolei właśnie Šarecowi, dlatego to on jako lider Listy Marijana Šareca (LMŠ), która zajęła wówczas drugie miejsce, we wrześniu 2018 roku stanął na czele rządu.

Marjan Šarec. Zdjęcie:Wikimedia Commons/UKOM

Od początku było wiadomo, że utrzymanie gabinetu do końca kadencji będzie niezwykle trudne. Koalicja zbudowana przez Šareca nie dość, że składała się w sumie z pięciu partii, to na dodatek i tak miała charakter mniejszościowy. Rząd mógł co prawda liczyć dodatkowo na wsparcie Lewicy oraz mniejszości narodowych, lecz było ono jedynie warunkowe. Po kilku miesiącach skrajna lewica wycofała się zresztą ostatecznie ze wsparcia dla centrolewicowego gabinetu.

W tych warunkach rządzący nie mogli przeforsować najbardziej palących reform. Spora część z nich była zresztą kwestionowana przez same partie uczestniczące w koalicji. Ostatecznie gabinet Šareca posypał się pod koniec stycznia. Właśnie wówczas do dymisji podał się minister finansów Andrej Bertoncelj, który miał odmienne zdanie od szefa rządu na temat finansowania ubezpieczenia zdrowotnego. W związku z jego dymisją z funkcji premiera zrezygnował sam Šarec, nawołując do rozpisania nowych wyborów.

Właśnie w tym momencie dał o sobie znać niewyrobienie polityczne byłego komika. Šarec uważał, że jego dotychczasowi koalicjanci nie porozumieją się z prawicą, stąd był pewien przedterminowych wyborów parlamentarnych. Ówczesne sondaże nie tylko dawały wygraną jego ugrupowaniu, lecz ponadto wskazywały na wyeliminowanie z parlamentu najbardziej problematycznych koalicjantów ustępującego premiera.

Partie cieszące się poparciem na granicy błędu statystycznego nie zamierzały być jednak karpiami czekającymi na Boże Narodzenie. Ostatecznie Partia Nowoczesnego Centrum (SMC) i Demokratyczna Partia Emerytów Słowenii (DeSUS) porozumiały się z SDS oraz chadecką Nową Słowenią (NSi). Utworzenie gabinetu Janeza Janšy przekreśliło szansę na powodzenie planów Šareca.

Co więcej, rząd skupiony wokół SDS-u jest dobrze oceniany przez społeczeństwo za walkę z pandemią koronawirusa. Nawet pomimo pojawiających się zarzutów o przekroczenie uprawnień podczas zakupów sprzętu medycznego, czy też pozyskiwanie go od znajomych polityków rządzącej koalicji. Według ostatniego sondażu SDS może liczyć na 36,5 proc. poparcia, z kolei na drugim miejscu z 23,6 proc. znajdują się Socjaldemokraci (SD). LMŠ zajmuje dopiero trzecią pozycję z 17.3 proc.

To kolejne badanie, w którym partia Šareca ustępuje nie tylko konserwatystom, ale także socjaldemokratom. Tym ostatnim wyraźnie przesłużyła się zmiana na stanowisku lidera. Nową przewodniczącą SD została europoseł Tanja Fajon, która znacznie ożywiła swoją zmurszałą partię. Dzięki niej socjaldemokraci odzyskali już część centrolewicowego elektoratu, głosującego w ostatnich latach właśnie na Šareca. Były premier nie jest już więc jedyną alternatywą dla Janšy.

Na dodatek Šarec nie proponuje żadnych konstruktywnych rozwiązań. Wydaje się, że czas zatrzymał się dla niego w styczniu, stąd jak mantrę powtarza konieczność rozpisania wcześniejszych wyborów. Tymczasem powinien pamiętać, że do słoweńskiej polityki można wejść z przytupem, a następnie roztrwonić całkowicie poparcie. Najlepszym przykładem jest były koalicjant Šareca. SMC w lipcu 2014 roku wygrało wybory miesiąc po swoim powstaniu, aby obecnie mieć poparcie na poziomie nie większym niż jeden procent.

Maurycy Mietelski

Zobacz także

Koronawirus kontra sport
Komik się zakiwał
Słowacka chadecja na zakręcie
Index był zbyt niebezpieczny




Więcej...

Zobacz także tego autora

Koronawirus kontra sport
Komik się zakiwał
Słowacka chadecja na zakręcie
Index był zbyt niebezpieczny
Triumf tureckiego islamizmu