Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Unia Europejska Kamil Frymark: Merkel pod pręgierzem

Kamil Frymark: Merkel pod pręgierzem


21 grudzień 2009
A A A

Trudno rządzi się z dotychczasowym opozycjonistą. To jednak wychodziło kanclerz Merkel (CDU) bardzo dobrze. Gdy nastał czas jej upragnionej koalicji z liberałami pojawiły się problemy przerastające jej polityczne zdolności.
Atak na skradzione przez talibów dwie cysterny z paliwem na początku września czkawką odbijają się w niemieckiej polityce. Wydanie rozkazu przez oficera Bundeswehry pociągnęło za sobą bombardowanie, które kosztowało życie wielu cywilów. W Berlinie rozgorzała dyskusja. Co tak naprawdę robią Niemcy w odległym Afganistanie. Czy jest to misja stabilizacyjna jak przekonywał ówczesny minister obrony Josef Jung (CDU), czy może jest to wojna, czego nikt oficjalnie przyznać nie chce, jednak każdy dobrze o tym wie. Obecny szef resortu obrony, Karl-Theodor zu Guttenberg (CSU) mówił przed kilkoma tygodniami o „warunkach przypominających wojenne”, które panują w Kunduzie, miejscu stacjonowania niemieckich żołnierzy. Polityczna burza rozgorzała na dobre, gdy okazało się, iż ministerstwo wiedziało o cywilnych ofiarach nalotu jednocześnie ukrywało to przed opinią publiczną. Zdymisjonowano głównodowodzącego siłami zbrojnymi, ze stanowiska ministra pracy, które otrzymał po wrześniowych wyborach,  odszedł Jung. Powołano komisję parlamentarną do wyjaśnienia okoliczności ataku.

Jak zachowuje się w tym wszystkim Merkel? Z jednej strony powtarza slogan o przejrzystości wszystkich działań podejmowanych na misjach wojskowych, z drugiej jednak nie ma jasnej wizji obecności niemieckiej w Afganistanie. Na zawołanie amerykańskiego prezydenta odnośnie zwiększenia liczby żołnierzy w ramach misji NATO Merkel odpowiedziała, że podejmie taką decyzję dopiero po przyszłorocznej konferencji poświęconej temu krajowi. Odkładanie problemów na później oraz brak deklaracji o wyjściu z Afganistanu powodują, że jej wiarygodność i popularność maleje.

Na własnym podwórku kłopoty kanclerz nie są mniejsze. Sztandarowy postulat koalicji CDU/CSU-FDP, obniżenie podatków, który ostatecznie został przyjęty w zeszłym tygodniu, wywołał zatarg między rządem federalnym a krajami związkowymi. Projekt zakładał decyzje bezpośrednio uderzające w dochody landów, a co za tym idzie wywołał ich zdecydowany sprzeciw. Co zaskakujące najgłośniej protestowały rządy związkowe kierowane przez działaczy chrześcijańskich demokratów. Brak zgody we własnej partii na przeprowadzenie najważniejszych, jak dotychczas podkreślano, reform dowodzi słabości przywódczych Merkel. O ile dobrze radziła sobie z łączeniem programów socjaldemokratów i postulatami własnej partii, o tyle uzgodnienie wspólnego stanowiska przez liberałów i CDU przychodzi jej z wielkim trudem. Już podczas kampanii wyborczej obserwowaliśmy, że pani kanclerz najchętniej kontynuowałaby wielką koalicję CDU-SPD.

Ale Merkel ma problemy, podobnie zresztą jak przed rokiem, również na innym froncie partyjnych zmagań. Po wyborach uaktywniła się członkini CDU a jednocześnie przewodnicząca Związku Wypędzonych Erika Steinbach. Zachęcona przedwyborczymi obietnicami wielu działaczy chrześcijańskich demokratów oraz bawarskiej CSU o wsparciu dla niej, wysunęła ponownie swoją kandydaturę do rady fundacji Widzialny Znak. Na przeszkodzie stanął jej tym razem Guido Westerwelle, minister spraw zagranicznych a jednocześnie szef koalicyjnych liberałów. Jego negatywne stanowisko w sprawie Steinbach wyręczyło Merkel od kłopotliwego tłumaczenia wyższości dobrych relacji z Polską nad partyjnymi zależnościami.

Przy okazji wyborów przewodniczącego Rady Europejskiej oraz tzw. szefa unijnej dyplomacji można zapytać dlaczego Niemcy nie forsowały swoich kandydatów. Obecnie Berlin nie ma na najwyższym unijnym stanowisku swojego przedstawiciela. O ile na tzw. prezydenta UE ciężko byłoby znaleźć odpowiedniego kandydata, może z wyjątkiem byłego prezydenta RFN Weizekera, o tyle na stanowisko Wysokiego Przedstawiciela ds. Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa bez problemu nadawał by się zarówno Frank-Walter Steinmeier jak i Joska Fisher. Jednak Merkel wolała nie drażnić Europy swoimi silnymi kandydaturami i postawić na Belga z niewielkim doświadczeniem międzynarodowym.  

Wydaje się, iż jedynym nieprzeszkadzającym ogniwem w układance kanclerz jest opozycja. Socjaldemokraci po wyborczej porażce nie potrafią się otrząsnąć. Ich lider, Sigmar Gabriel, jest raczej biernym obserwatorem życia politycznego niż przywódcą najstarszego ugrupowania w Niemczech. Przy takiej opozycji wydawałoby się, iż rządzenie to tylko przekuwanie politycznych deklaracji z kampanii wyborczej na legislacyjny papier. A jednak dla pani kanclerz nie jest to takie łatwe.
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.