Śmierć cywilów w operacji przeciwko handlarzom narkotyków w Hondurasie
Czwórka cywilów – dwóch mężczyzn i dwie ciężarne kobiety – zginęła w operacji wymierzonej w honduraskich przemytników narkotyków. W działania zaangażowani byli członkowie elitarnych jednostek wywodzących się z Drug Enforcement Administration – amerykańskiej organizacji zajmującej się m.in. walką z kartelami narkotykowymi w Ameryce Łacińskiej.
Operacja miała miejsce w piątek 11 maja, jednak bardzo długo nie podano informacji na ten temat. Ponadto, gdy pojawiły się doniesienia o rzekomym udziale sił amerykańskich w ostrzelaniu i spaleniu łodzi na rzece Patuca, na których podobno przemycano narkotyki, dopiero w środę 16 maja DEA potwierdziła, że kilku funkcjonariuszy brało udział w akcji. Wcześniej DEA kategorycznie zaprzeczyła, że jej ludzie oddali choć jeden strzał. „Ściśle współpracujemy z naszymi kolegami w Hondurasie, ale w obu operacjach dawaliśmy im tylko wsparcie” - powiedziała w oświadczeniu rzeczniczka Dawn Dearden. Rozwścieczeni mieszkańcy Mosquito Coast, gdzie doszło do zdarzenia, w odwecie spalili kilka biur rządowych.
Władze lokalne potwierdziły, że ofiarami były osoby zajmujące się łowieniem homarów i owoców morza. „Łódź należąca do niewinnych ludzi, którzy nie mieli nic wspólnego z narkotykami, została ostrzelana z powietrza w czasie, gdy wykonywali oni swoje zwykłe, codzienne czynności” - powiedział w wywiadzie dla Associated Press burmistrz nadmorskiego miasteczka Ahuas, Lucio Vaquedano. Dodał, że ludzie przez wieki zamieszkujący tereny północno-wschodniego Hondurasu to w dużej mierze Indianie, którzy żyją w harmonii z naturą, ale tym razem doświadczyli skutków niepożądanej obecności Amerykanów na swoim terytorium. Komisarz Ricardo Ramirez, dyrektor krajowy policji Hondurasu, przyznał, że „operacja została przeprowadzona przy wsparciu DEA”. Zaznaczył jednak, że jeden z zastrzelonych z helikoptera mężczyzn faktycznie przewoził narkotyki.
Agenci DEA w Hondurasie to w większość weterani z Iraku i Afganistanu, którym zabrania się oddawania strzałów poza obroną własną i interweniowania, chyba że wojsko Hondurasu lub oni sami znajdują się w niebezpieczeństwie. Muszą jednak wcześniej zawiadomić o planowanych misjach wszystkich ambasadorów USA w krajach Ameryki Łacińskiej którzy są odpowiedzialni za zapewnienie przestrzegania praw człowieka podczas przeprowadzania operacji.
Honduras stał się jednym z głównych priorytetów polityki walki z handlem narkotykami za czasów rządów prezydenta Obamy. Około 90% kokainy, która dociera do USA, pochodzi z Kolumbii i Wenezueli. Honduras znajduje się na trzecim miejscu, jednak Stany Zjednoczone niepokoi rosnąca liczba karteli narkotykowych, chronionych przez bezprawie panujące w tym kraju. O zaangażowaniu USA w walkę z kartelami na terenie Ameryki Łacińskiej może świadczyć chociażby fakt, że Pentagon utrzymuje na tym terenie 200 specjalnych zespołów do walki z narkotykami.
Źródła: "El Pais", hondurastierralibre.com, elheraldo.hn


Świat 
Powołano nowego wiceprezydenta Gwatemali