Obrzucono siedzibę władz Kijowa granatami dymnymi za nieodśnieżanie ulic

Ponadto na miejscu zdarzenia w centrum Kijowa zostały rozrzucone ulotki, które informowały: „Ponad rok temu urzędnicy zwiększyli ceny biletów w lokalnym transporcie ponad czterokrotnie, obiecali zwiększenie jakości obsługi, remont pojazdów, otwarcie nowych przystanków, lecz nic takiego nie zdarzyło się”. W ulotkach znalazły się też stwierdzenia, że w styczniu br. zostały zniesione bilety roczne, a władze miasta planują podwyżki cen biletów na przejazd metrem do 2,5 hrywny (ok. 1 złoty).
Młodzi ludzie, którzy dopuścili się ataku na siedzibę kijowskiej administracji informowali przechodniów i media o swoim oburzeniu. „Kiedy w Kijowie rozpoczęły się mrozy, drogi i chodniki nie były oczyszczane. Ludzie przewracali się na ulicach. Urzędnicy zarabiają naszym kosztem! Oni nie pozwalają na normalne przemieszczanie się po mieście, nie dają normalnie żyć” – mówili. Dodali też, że z uwagą obserwują wszystkie działania urzędników i każde „antynarodowe działanie nie pozostawią bez adekwatnej odpowiedzi”. „Niech urzędnik pamięta, że on nie rządca, a służący społeczeństwa” – skwitowali swoja wypowiedź.
Wcześniej, organizacja Autonomiczny Opór pojawiała się w mediach w kontekście różnych medialnych inicjatyw. To ona, 30 listopada, była odpowiedzialna za atak na Ambasadę Niemiec w Kijowie, kiedy wyraziła swój protest przeciwko sądzeniu 89-letniego Iwana Demianiuka za współudział w ludobójstwie w jednym z obozów podczas drugiej wojny światowej. Wówczas, uczestnicy akcji z okrzykami „Za wolność Iwana Demianiuka” zablokowali wyjście z ambasady łańcuchem z kłódką i obrzucili placówkę granatami dymnymi.
Na podstawie: korespondent.net



Wspólna platforma dyskusyjna Ukrainy, Gruzji i Mołdawii