Kamil Frymark: Dwadzieścia lat coraz normalniejszego sąsiedztwa
Stosunki polko-niemieckie przez ostatnich dwadzieścia lat stały się bardziej dynamiczne. Jednocześnie po obu stronach Odry można coraz bardziej dostrzec przejawy ich pragmatyzacji i normalizacji.
„Wspólna historia Polaków i Niemców jest historią trudną. Musimy możliwie szybko nadrobić ten czas stracony na nieufność, pogardę, wrogość i wojny. Tak rozumiem posłannictwo obecnej demokratycznej Polski, jej rządu i moje własne, w odniesieniu do Niemiec”.[1] Tymi słowami tłumaczył niemieckim deputowanym Władysław Bartoszewski podczas historycznego wystąpienia przed Bundestagiem w 1995 r. ogólne cele naszego sąsiedztwa. Od tamtego momentu minęło już szesnaście lat, a stosunki polsko niemieckie ewoluowały od próby przezwyciężenia obciążeń historycznych przez głęboki kryzys na szczeblu rządowym do ich normalizacji w chwili obecnej.
W momencie obalenia muru berlińskiego, 9 listopada 1989 r., z oficjalną wizytą w Warszawie przebywał kanclerz Niemiec Helmut Kohl. Po powrocie do Berlina rozpoczęły się rozmowy na temat zjednoczenia obu państw niemieckich[2]. Od samego początku strona polska bardzo uważnie przyglądała się rozwojowi sytuacji za Odrą i starała się zagwarantować sobie dwie podstawowe kwestie. Pierwszą było ostateczne potwierdzenie uznania granicy na Odrze i Nysie Łużyckiej drugą natomiast normalizacja stosunków z nowo powstającym państwem niemieckim. W kwestii granicy rząd Tadeusza Mazowieckiego z ministrem spraw zagranicznych Krzysztofem Skubiszewskim nalegali na włączenie przedstawicieli RP do negocjacji 2+4[3], gdy mowa będzie o problemie uznania wschodniej granicy nowych Niemiec. Ostateczne ustalenia w tej sprawie zapadły na lipcowej sesji 2+4 w Paryżu a ich wypełnieniem było podpisanie traktatu granicznego z 14 listopada 1990 r. Drugim celem polskiej polityki wobec RFN była normalizacja stosunków sąsiedzkich. Traktatowe ramy dla rozpoczęcia ożywionej współpracy dał układ podpisany 17 czerwca 1991 r. tzw. Traktat o dobrym sąsiedztwie[4]. Jego postanowienia zakładały intensyfikację współpracy politycznej (w tym coroczne spotkania szefów rządów), w zakresie bezpieczeństwa a także kooperację regionalną i przygraniczną. Zapisano w nim także postulat wspierania polskich aspiracji do Wspólnot Europejskich. Ponadto w traktacie uwzględniono niemieckie postulaty dotyczące mniejszości niemieckiej w Polsce, określonej mianem mniejszości narodowej, oraz zapisano, iż Polacy mieszkający w Niemczech to „osoby posiadające niemieckie obywatelstwo, które są polskiego pochodzenia lub przyznają się do języka, kultury lub tradycji polskiej”. Ta różnica terminologiczna była przyczyną licznych problemów w interpretowaniu praw mniejszości polskiej w Niemczech, a szansa na przezwyciężenie tych kontrowersji pojawiła się dopiero w tym roku.
Pojednanie
Proces zbliżania się obu narodów był zarówno skomplikowany jak i długotrwały. Jego podłoże stanowiła m.in. wymiana listów biskupów polskich i niemieckich (słynne „Wybaczamy i prosimy o wybaczenie”) a także gest Willy'ego Brandta wykonany podczas wizyty w grudniu 1970 r. w Warszawie, gdy ukląkł przed Pomnikiem Bohaterów Getta. Po upadku muru najważniejszym symbolicznym gestem była msza w Krzyżowej z 12 listopada 1989 r. z udziałem premiera Tadeusza Mazowieckiego i kanclerza Kohla. Z politycznej i historycznej perspektywy należy również wskazać na istotne przemówienia prezydenta RFN Romana Herzoga w Warszawie w pięćdziesiątą rocznicę wybuchu powstania warszawskiego oraz na wystąpienie na forum Bundestagu w 1995 r. prof. Bartoszewskiego. Mówienie o potrzebie pojednania i jego wyzwaniach szło w parze z rzeczywistym wzrostem zainteresowania Polaków sąsiadami za Odrą. Istotnym elementem w poznawaniu niemieckiej rzeczywistości, a przez to burzeniu stereotypów i wzajemnych uprzedzeń, było umożliwienie wielu tysiącom polskich studentów na naukę w RFN. Koronnym przykładem takiego działania jest istniejące od 1998 r. Collegium Polonicum na Uniwersytecie Viadrina we Frankfurcie nad Odrą.
Opublikowany w czerwcu 2011 r. raport pt. „Poważny krok w kierunku normalności. Stan stosunków polsko-niemieckich” na zlecenie Fundacji Współpracy Polsko-Niemieckiej dowiódł, iż stan stosunków po obu stronach Odry jest oceniany pozytywnie. Jako dobre ocenia te relacje obecnie 50% Polaków i 48% Niemców; zdecydowana większość uważa, że stosunki się polepszyły. Jak wykazały badania „ludność niemiecka kojarzy z Polską przede wszystkim społeczeństwo, dla którego bardzo ważny jest system wartości, w którym religia, rodzina, tradycje i umiłowanie ojczyzny odgrywają ogromną rolę. Ludność polska widzi w Niemczech przede wszystkim nowoczesny, odnoszący sukces gospodarcze i sprawny kraj. Jako negatywne cechy Niemcy postrzegają głownie ryzyko, jakie powstaje przez korupcję i przestępczość; natomiast Polacy negatywnie oceniają Niemcy jako kraj, w którym społeczne wartości są słabo widoczne.”[5] Tendencja pozytywnego oceniania polsko-niemieckich relacji jest widoczna od pewnego już czasu. Wcześniejsze badania przeprowadzone przez Instytut Spraw Publicznych[6] dowiodły podobnego odbioru i wskazały, że 75% Polaków uznało kontakty polsko-niemieckie za dobre lub bardzo dobre.
Polityka
Obecny stosunek Polaków do Niemców jest także w pewnym stopniu odzwierciedleniem prowadzonej przez lata 90. polityki obu państw. Niemcy odegrały znaczną rolę w procesie polskiej integracji ze strukturami Wspólnot Europejskich i z NATO. Jednoznaczne deklaracje ze strony zarówno kanclerza Kohla jak i Gerharda Schrödera (choć jego stanowisko charakteryzowało się większym realizmem i pragmatyzmem w podejściu do stosunków z Polską), iż Warszawa znajdzie się wśród pierwszej grupy państw wstępujących do UE były ważne zarówno na arenie europejskiej, jak i w polityce wewnętrznej. O miejscu tego elementu w niemieckiej polityce zagranicznej niech świadczy umieszczenie zapisu o wspieraniu Europy Środkowej i Wschodniej w dążeniu do NATO i UE w Białej Księdze nt. polityki zagranicznej RFN z 1994 r.[7] Nie można w tym miejscu pominąć polsko-niemiecko-francuskiej inicjatywy powołania Trójkąta Weimarskiego. Trójstronne spotkania, których intensyfikacja w ostatnim czasie zdecydowanie wzrosła, pozwalały Polsce na ściślejszą współpracę w gronie głównych europejskich decydentów i przyczyniły się także do popierania polskich aspiracji względem Wspólnot Europejskich.
Wspieranie polskich dążeń do UE leżało rzecz jasna w głębokim interesie Niemiec. Przede wszystkim RFN uzyskała w ten sposób bezpieczne i stabilne sąsiedztwo, przestała pełnić również rolę państwa granicznego UE. Nie bez znaczenia był także czynnik gospodarczy, który jest jednak pozytywnie oceniany po obu stronach Odry. Niemcy są polskim największym partnerem gospodarczym. Pełnego wymiaru tych stosunków dodaje fakt otwarcia niemieckiego rynku pracy w maju 2011 r. po najdłuższym okresie przejściowym, które utrzymały tzw. „stare” państwa UE. Kwestia tak długiego czasu ochrony własnego rynku pracy była przedmiotem kontrowersji wokół naszej akcesji do UE, ale problemów w stosunkach polsko-niemieckich w ostatnich 20 latach było więcej.
Punkty sporne między Warszawą a Berlinem początkowo dotyczyły przede wszystkim sprawy odszkodowań dla Polaków poszkodowanych w wyniku II wojny światowej. Na drodze porozumienia zawartego w 1999 r. RFN przekazała RP w ramach odszkodowań 1,9 mld DM[8]. W podobnym czasie uwidoczniły się próby relatywizowania historii przez Bund der Vertriebenen (Związek Wypędzonych - BdV), którego przewodnictwo przejęła Erika Steinbach.[9] Polska nie potrafiła znaleźć stonowanej i skutecznej reakcji na postulaty stworzenia Centrum przeciwko Wypędzeniom, które stało się na początku XXI wieku jednym z głównych tematów w polko-niemieckim dyskursie. Po dojściu do władzy wielkiej koalicji CDU/SCU-SPD postanowiono o utworzeniu rządowej inicjatywy „Widoczny Znak”, który z jednej strony wychodzi naprzeciw postulatom BdV z drugiej będzie umożliwiał kontrolę rządu niemieckiego nad rozwojem projektu.
Wraz ze zbliżaniem się momentu akcesji do UE w Polsce narosły obawy przed możliwością dochodzenia przez Niemców praw do pozostawionych po II wojnie światowej majątków na ziemiach polskich. Rząd niemiecki oficjalnie wyraził stanowisko, iż nie będzie popierał tego rodzaju żądań[10]. Jednocześnie problem ten znalazł odzwierciedlenie w kampanii przed referendum akcesyjnym i był używany jako argument przeciwko integracji z UE. Po roku 2004 nastąpiła zmiana akcentów w obustronnych stosunkach i ich koncentracja na kwestiach europejskich. W toczonej ówcześnie debacie na temat przyszłości UE Polska i Niemcy prezentowały odmienne stanowiska. Nakładała się na to zmiana rządu w Polsce i dojście do władzy Prawa i Sprawiedliwości, co wpłynęło na pogorszenie się relacji Warszawy i Berlina. Cieniem na obustronne relacje kładła się także polityka energetyczna, szczególnie w odniesieniu do budowy gazociągu na dnie Bałtyku łączącego Niemcy z Rosją. Kwestia ta również obecnie stanowi jeden z tematów rozmów polityków w trakcie oficjalnych spotkań, dotyczy jednak problemów technicznych nie zaś politycznych, dzięki czemu debata wokół projektu nabrała pragmatycznych i bardziej merytorycznych cech.
Perspektywy
Katalog rozbieżności miedzy Polską a Niemcami jest faktem i należy go zaakceptować jako rzecz normalną. Nie jest bowiem niczym nadzwyczajnym, iż Niemcy i Francja oraz Niemcy i Izrael pomimo specjalnych wzajemnych stosunków posiadają w niektórych obszarach inne zdanie. Mimo to nie wpływa to na całościowe postrzeganie tych relacji. Dobrze byłoby, gdyby w kontaktach z Polską było podobnie.
Czym jest więc obecnie „wspólnota interesów” między Polską a Niemcami, o której mówił prof. Krzysztof Skubiszewski? W dwadzieścia lat po podpisaniu Traktatu o dobrym sąsiedztwie można stwierdzić, iż pragmatyzm naszych stosunków przejawia się w coraz lepszej umiejętności rozmowy o tym, co nas dzieli (a co często wynika z asymetrii we wzajemnych stosunkach i jest rzeczą całkowicie normalną) z niemalejącym przekonaniem o wspólnocie pewnych wartości (jak choćby Europa, a także po części gospodarka), która nie zostanie zachwiana przez krótkotrwałe różnice zdań.
Przypisy:
[1] Przemówienie ministra spraw zagranicznych RP, Władysława Bartoszewskiego w Bundestagu, Bonn, 28.04.1995, [w:] W. Bartoszewski, O Niemcach i Polakach. Wspomnienia. Prognozy. Nadzieje., Kraków 2010, s. 606.
[2] Problem terminologii oraz opisu tego, co nastąpiło na mocy traktatów z 31.08.1990 oraz z 12.09.1990 jest dyskusyjne. Wielu badaczy neguje używanie słowa „zjednoczenie” państw niemieckich preferując stosowanie słowa inkorporacja lub ponowne zjednoczenie w nawiązaniu do roku 1871. Więcej o problemie zjednoczenia: M. Zawilska-Florczuk, A. Ciechanowicz, Jeden kraj, dwa społeczeństwa? Niemcy 20 lat po zjednoczeniu, Prace OSW numer 35, Warszawa luty 2011.
[3] Nazwa negocjacji 2+4 pochodzi od państw uczestniczących w wypracowywaniu traktatu moskiewskiego dotyczącego zjednoczenia państw niemieckich i przekazania pełni suwerenność na RFN. W obradach brały udział: RFN, NRD, USA, ZSRR, Francja i Wielka Brytania.
[4] Szczegółowe omówienie Traktatu wraz z komentarzem o jego praktycznym wymiarze: W. Czachur, Dialog polsko-niemiecki 20 lat po Traktacie o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy między. Perspektywa polska [w:] Biuletyn Niemiecki nr 18, CSM 2011, s. 9-15.
[5] Polacy i Niemcy wystawiają sobie coraz lepsze oceny, Publikacja omawiająca wyniki raportu dostępna na stronie www.portalpoint.pl
[6] Dwadzieścia lat minęło. Polacy o zjednoczeniu Niemiec i stosunkach polsko-niemieckich w dwudziestą rocznicę zjednoczenia, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2010
[7] Por. K. Mazurek, Między pojednaniem a rutyną. Stosunki polsko-niemieckie od początku lat 90. ubiegłego wieku, [w:] Między sceptycyzmem a zaufaniem. Stosunki polsko-niemieckie w dobie przeobrażeń, (red.) K. Mazurek, T. Mehlhausen, Kraków-Berlin 2009, s. 33-47.
[8] J. Krasuski, Polska-Niemcy. Stosunki polityczne od zarania po czasy najnowsze, Poznań 2003, s. 318.; Próba całościowego ujęcia tematu w: Witold M. Góralski, Sławomir Dębski (red. nauk.), Problem reparacji odszkodowań i świadczeń w stosunkach polsko-niemieckich 1944-2004 Tom1 Studia / Tom2 Dokumenty, Warszawa 2004
[9] Więcej na temat postaci Eriki Steinbach i jej wpływu na polsko-niemiecką debatę historyczną w: Filip Gańczak, Erika Steinbach. Piękna czy bestia?, Warszawa 2008. O roli samego Związku kompleksowe informacje można znaleźć w: Anna Kwiatkowska-Drożdż, Nie chodzi (tylko) o Erikę Steinbach. Trzy mity niemieckiego dyskursu o wysiedleniach, Punkt Widzenia, OSW, sierpień 2010.
[10] Deklaracja z sierpnia 2004 r. złożona przez kanclerza Schrödera przy okazji uroczystości związanych z 60. rocznicą powstania warszawskiego.


Opodatkowanie podatkiem dochodowym od osób prawnych podmiotów powiązanych w Unii Europejskiej i Polsce