Dojrzała Polska ministra Sikorskiego
Wiadomym jest, że osoba Ministra Spraw Zagranicznych reprezentuje majestat państwa, a słowa wypowiadane są przez niego uznawane są za oficjalne stanowisko danego kraju, w tym przypadku jedyne co można zarzucić Radosławowi Sikorskiemu i jego wypowiedzi to brak komunikacji i wcześniejszego poinformowania o tym prezydenta, który współuczestniczy w kreowaniu polityk i zagranicznej państwa.
Wystąpienie ministra było przedstawieniem polskiej koncepcji rozwoju zjednoczonej Europy i przedstawieniem pomysłów na rozwiązanie kryzysu w jakim znalazł się nasz kontynent.
Było wyrazem dojrzałości politycznej Polski, która odrzuciła zaszłości historyczne i wzywa niegdysiejszego wroga do odpowiedzialności za wspólną przyszłość. Niemcy jako najsilniejsze gospodarczo państwo Unii nie powinno stawiać tak wielkich wymagań zadłużonym państwom, za siłą gospodarczą i polityczną idzie odpowiedzialność, której mamy prawo wymagać od Niemiec, które przez dekady pretendowały do tytułu lidera Europy. Dziś, w dobie kryzysu, to one jako gospodarczy potentat muszą ratować Unię.
Sikorski przedstawił koncepcję „receptą na kryzys integracji jest jeszcze większa integracja”. Nie powiedział nic nowego, poparł po prostu jedną z koncepcji integracyjnych. Zaproponował umocnienie pozycji jednej z instytucji – Komisji Europejskiej i centralizację władzy w jej rękach. Jest to koncepcja ciekawa, zwłaszcza, że tendencje zmierzają raczej do zwiększania kompetencji Parlamentu Europejskiego, który ma być reprezentantem całej Europy.
Koncepcja budowy „Stanów Zjednoczonych Europy” była, jest i zawsze będzie political fiction. Państwa Europy w przeciwieństwie do stanów USA mają zbudowaną przez lata tożsamość narodową, którą uniemożliwi taką formę integracji. W wypowiedzi Sikorskiego dopatrywałbym się raczej sygnału, że Polska jest wielkim zwolennikiem integracji, gotowym na wielkie wyrzeczenia w imię zwiększania integracji. Państwo, które przelewało przez wieki krew za niepodległość, które od początku swojego istnienia walczyło z Niemcami teraz jest gotowe zrzec się części swej suwerenności i nawet zgodzić się na dominację Niemiec w Europie byle by Unia przetrwała. Jestem dumny z postawy ministra, który przedstawia taką koncepcję, który prezentuje Polskę z takiej perspektywy. Polska staje się państwem dojrzałym politycznie, jednym z liderów Europy, jednym z liderów Unii, państwem, które jest odpowiedzialne za przyszłość, które pamięta o przeszłości, ale potrafi też wyciągnąć z niej wnioski i spojrzeć perspektywicznie w przyszłość.
Zasmucająca jest postawa przedstawicieli tzw. polskiej prawicy. To środowisko skupia bardzo wielu wykształconych ludzi, ekspertów w dziedzinie stosunków międzynarodowych, dlatego niezrozumiała jest dla mnie ta krótkowzroczność i intelektualne tkwienie w minionych czasach. Pisanie o Polsce jako o kondominium niemieckim czy rosyjskim to hańbienie własnego narodu, zwłaszcza kiedy otwarcie nawołuje się do uczynienia z tego kraju kondominium amerykańskiego. Obawiam się, że jedyną koncepcją polityki zagranicznej tej strony polskiego społeczeństwa jest sugerowanie, że zagrażają nam Niemcy i Rosjanie, dążenie do polityki konfrontacji i izolacja Polski od najbliższego sąsiada i partnera gospodarczego jakim są nasi zachodni sąsiedzi. Zasmucające jest, że jedynymi hasłami, które pojawiły się wśród intelektualistów i ekspertów od polityki zagranicznej związanymi z prawicą jest jedynie krytykowanie Sikorskiego jakoby nawoływał do poddania Polski Niemcom i zrezygnowania z niepodległości. Unii Europejskiej nie pomoże prowadzenie polityki historycznej przez jedno z państw, ale intelektualna i twórcza debata jak można rozwiązać jej problemy. Prawica zamiast krytykować słowa Sikorskiego powinna pośpieszyć z przedstawieniem swojej koncepcji, bo jeśli już mamy się kłócić to w formie debaty, a nie pyskówki kto jest lepszym patriotom. „Nie zgadzamy się, gdyż to powinno wyglądać tak … „ – proste. Tymczasem niektórzy wolą zarzucać ministrowi polskiego rządu zdradę i rzucać groźby postawienia przed Trybunałem Stanu. Brak dojrzałości i kultury politycznej i nade wszystko brak merytoryczności i znajomości prowadzenia debaty.



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz