Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Hillary i jej kłopoty ze specem od wizerunku

Hillary i jej kłopoty ze specem od wizerunku


17 kwiecień 2009
A A A

Sekretarz stanu, Hillary Clinton, spłaca dług pozostały z jej nieudanej prezydenckiej kampanii. Stosuje przy tym "zwycięską" metodę Obamy - rozsyła e-maile do swoich zwolenników, zapraszając na śniadania tudzież kolacje z Billem Clintonem czy finalistami "American Idol".
I przy okazji zachęca do datków w wysokości chociaż 5 dolarów.

Paradoksalnie, takie mikrodatki pójdą na spłacanie (wcale nie mikro) rachunku wystawionego przez innego speca od mikro- Marka Penna , twórcy mikrotrendów i byłego doradcy Hillary Clinotn.
Wcześniej Penn doradzał Billowi Clintonowi, ale i także samej Hillary - gdy ubiegała się o miejsce w Senacie w 2000 roku.
Strategia opracowana przez Penna, owe sławne mikrotrendy (najsławniejszy przykład - "soccer moms" - matki wożące dzieci na zajęcia sportowe, dzięki którym Bill Clinton miał wygrać wybory) to nic innego, jak doskonale znana w PR zasada indywidualizacji przekazu.
Otóż Penn w różny sposób zachęcał różne grupy do tego samego. Jego głównym wkładem autorskim była kreatywność przy wyodrębnianiu owych grup. Oprócz tradycyjnych podziałów demograficznych, Penn szeroko stosował kryteria psychograficzne, uważając je za silniejszą podstawę do tworzenia komunikatu kreującego wizerunek.

Cały kłopot z Pennem polegał na tym, że w czasie, gdy prowadził kampanię Hillary, nie zawiesił działalności w firmie PR-owskiej Burson-Marsteller, obsługującej m.in. kontrowersyjną agencję ochrony Blackwater.

Wbrew pozorom, branża Public Relations też ma swoje zasady etyczne, a nad ich przestrzeganiem czuwa nie tylko sumienie, ale i zdrowy rozsądek. Ten ostatni najwidoczniej podpowiedział Markowi Pennowi, że Hillary wyborów nie wygra, a on sam bez problemu może spotkać się np. z kolumbijskim senatorem lobbującym na rzecz porozumienia o wolnym handlu z USA, któremu to porozumieniu Hillary Clinton była przeciwna. Jak bowiem inaczej wytłumaczyć działanie de facto przeciwko swojej klientce? Zresztą, nawet jeśli Penn uważał, że Hillary nie ma szans - to dlaczego nie prowadził kampanii tak, by odwrócić kartę?

Niesmak niesmakiem, a Hillary chce spłacić rachunek za rady Penna jak najszybciej. Zwłaszcza, że musi dbać o swój nowy wizerunek - sekretarz stanu i twarzy amerykańskiej dyplomacji. A w dyplomacji,zwłaszcza współczesnej, jak wiadomo, wizerunek to rzecz niezwykle cenna.