Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Kawa czy herbata? Coffee Party odpowiedzią na Tea Party

Kawa czy herbata? Coffee Party odpowiedzią na Tea Party


02 marzec 2010
A A A

Wszystko zaczęło się od strony na Facebooku, na  której można przeczytać misję Coffee Party (partii kawowej): "wspieranie naszych przywódców, którzy pracują nad wprowadzeniem pozytywnych rozwiązań i rozliczanie tych, którzy sprzeciwiają się ich wprowadzaniu".

W poniedziałek strona Coffee Party miała już 40 tys. członków.

Slogan Coffee Party to "Wake Up and Stand Up" (Obudź się i wstań), a oddaje on to, co twórcy "partii kawowej" uznali za najważniejsze - stwierdzenie, że rząd nie jest wrogiem ludzi, lecz wyrazicielem ich zbiorowej woli". Sami  Amerykanie natomiast mają obywatelski obowiązek uczestnictwa w demokratycznym procesie stawiania czoła wyzwaniom czekającym na ich kraj.

13 marca "partia kawowa" planuje "wspólne picie kawy" w całych Stanach - eventy, podczas których Amerykanie mogą zebrać się i podyskutować o sprawach dla nich najważniejszych.

W lecie Coffee Party ma zwołać konwencję.

Chociaż Coffee Party została powołana jako głos sprzeciwu wobec Tea Party, oba ruchy społeczne mają pewne wspólne cele: odpowiedzialność finansowa i frustracja tym, co się dzieje w Kongresie.
"Nie jesteśmy przeciwieństwm Tea Party, lecz innym modelem obywatelskiego zaangażowania".

Założycielka Coffee Party, Annabel Park, urodzona w Korei Południowej, podkreśla, że "nie można opuścić rządu tylko dlatego, że jest chory - bo to jedyne ciało artykułujące nasze problemy".

Jakkolwiek jednak, założeniem ruchu jest "wysłanie wiadomości ludziom w Waszyngtonie", by ci nauczyli się współpracować i prowadzić merytoryczne dyskusje, zamiast walczyć tylko po to, by przyznano im rację.

Szefowa oddziału Coffee Party w Los Angeles powiedziała dziennikarzom "New York Timesa" , że pomimo aktywnego zaangażowania w kampanię prezydencką Baracka Obamy, tak naprawdę nie interesowała się polityką, dopóki nie pojawił się ruch Tea Party.

Wygląda na to, że wyborcy niezależni i byli aktywiści kampanii Obamy, którzy zaangażowali się w politykę pod wpływem chwili, znowu mogą się zaktywizować. Czyżby grassroots, działania oddolne, okazały się skuteczniejsze niż oficjalne, "podtrzymywanie entuzjazmu" przez współpracowników prezydenta?