Menedżer kampanii Obamy wraca do gry
David Plouffe, były menedżer prezydenckiej kampanii Baracka Obamy, wraca do konsultingu politycznego. W 2010 roku poprowadzi kampanię Devala Patricka, gubernatora Massachusetts.
Plouffe, w przeciwieństwie do Davida Axelroda, nigdy nie osiągnął statusu medialnej gwiazdy. Jedyny naprawdę duży materiał poświęcił mu magazyn "Esquire" . To Axelrod gościłl w telewizjach i to o nim pisały najpoczytniejsze gazet. Nic dziwnego: z tej dwójki to Axelrod był strategiem, a Plouffe - zręcznym organizatorem.
Tym razem to David Plouffe będzie "narratorem" Devala Patricka.
Poprzednią kampanię gubernatora Massachusetts prowadził...David Axelrod. Na Patricku Axelrod miał też ostatecznie przećwiczyć sposób prowadzenia kampanii prezydenckiej Obamy.
Patrick był więc swoistą "próbą generalną" albo "rozgrzewką" dla specjalizującego się w sprzedawaniu czarnych kandydatów Axelroda.
Podobieństwa między kampanią Patricka i kampanią Obamy momentami były uderzające.
Nie chodzi już nawet o podobne hasło ("Together we can" i "Yes we can"), czy retorykę zmiany i nadziei.
Zdarzyło się, że Obama mówił słowami Patricka, nie zaznaczając, że to cytat.
Sztab kandydata na prezydenta tłumaczył się wtedy, że obaj politycy dobrze się znają, więc nic dziwnego, że używają podobnych sformułowań...
Historia zatacza więc koło i część z pary "dwóch Davidów" wraca do Devala Patricka.
Plouffe, w przeciwieństwie do Axelroda, nie objął posady w administracji Baracka Obamy. Tuż po wyborach wygłaszał odczyty,pracował jako konsultant PR-u korporacyjnego i pisał książkę poświęconą kampanii Obamy.
Gubernator Massachusetts, którego popularność trochę spadła ostatnimi czasy, liczy, że zatrudnienie byłego menedżera Obamy zapewni mu automatycznie sukces wyborczy - niekoniecznie przez wybitną strategię, ale przez samo nazwisko.
Problem w tym, że Plouffe lepiej sprawdza się w organizowaniu sieci wolontariuszy, niż szlifowaniu przekazu medialnego i nadrzędnego przekazu.
Od tego był Axelrod.
Teraz Plouffe będzie najprawdopodobniej próbował albo odtworzyć kampanię samego Patricka z 2006 roku, albo kampanię prezydencką Obamy.
Niestety, to ostatnie działanie jest z góry skazane na porażkę. Obama był pierwszy w skali kraju, był więc wyjątkowy. Deval Patrick wypłynął w pewnym momencie na arenę narodową jako cień Baracka Obamy, i został w ten sposób zaszufladkowany.
Paradoksalnie, być może najlepszą strategią dla Patricka byłoby zerwanie z obozem Obamy i poszukanie czegoś, co zmieni jego wizerunek jako imitacji prezydenta.
Warto zwrócić uwagę, że notowania Devala Patricka spadły po wyborach zaskakująco szybko. Natomiast aprobata dla prezydenta utrzymuje się na wysokim poziomie.
Cud mniemany?
Niekoniecznie. Po prostu Axelrod nie skończył pracy wraz z wyborczym zwycięstwem i właśnie urzęduje w Białym Domu...


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz