Obama zbyt "niezgrabny" na Twittera
Barack Obama spotkał się ze studentami w Szanghaju.
Prezydent USA, znany z wykorzystywania nowych technologii i sieciowych nowinek zarówno w kampanii wyborczej, jak i po wyborach, przyznał, że...sam nigdy nie wpisał postu na popularnym mikroblogowym serwisie Twitter.
Dlaczego prezydent nie używa Twittera? "Moje kciuki są zbyt <niezgrabne> do pisania szybko przy pomocy telefonu" - przyznał prezydent z rozbrajającą szczerością.
"Jestem jednak wielkim zwolennikiem internetu i wierzę w moc jego pełnego otwarcia, które umożliwia przepływ informacji".
Amerykański prezydent odniósł się do pytania o dostęp do Twittera i innych tego typu serwisów, który jest blokowany przez internetowy "Wielki Mur Chiński", wyłapujący niewygodne politycznie dla władz treści.
"Myślę, że im swobodniejszy jest przepływ informacji, tym społeczeństwo staje się silniejsze" - powiedział Obama - "wtedy obywatele ze wszystkich państw całego świata, mogą rozliczać swoje władze".
Zażartował przy tym: "Czasami są takie chwile, gdy życzyłbym sobie by w Stanach informacje tak swobodnie nie krążyły - nie musiałbym ciągle słuchać opinii tych, którzy ciągle mnie krytykują".
Poważniejąc, wspomniał, że otwarta krytyka "czyni amerykańską demokrację silniejszą", a jego samego - lepszym przywódcą.
"Zmusza mnie to do słuchania nawet tych opinii, których nie chcę słuchać".
"Uczestnictwo obywateli w życiu politycznym i społecznym via internet, uczyniło z niego jeszcze potężniejsze narzędzie" - podkreślił Barack Obama.
I na koniec przyponiał, że de facto wygrał wyścig do Białego Domu, ponieważ udało mu się zaangażować i zmobilizować młodych wyborców właśnie dzięki potędzie sieci.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz