Pierwszy pies - reaktywacja
Wkrótce do Białego Domu wprowadzi się kolejny mieszkaniec. Barack Obama postanowił dotrzymać obietnicy danej córkom przed wyborami (jeśli wygra, to kupi im psa - na osłodę przeprowadzki do Waszyngtonu).
Pierwszy pies Stanów Zjednoczonych Ameryki Północnej stał się też powodem pierwszego miniskandalu wokół nowego prezydenta (wtedy jeszcze elekta). Obama chciał bowiem kupić córkom goldendoodle'a - skrzyżowanie goldena i pudla, ponieważ 10-letnia Malia jest uczulona na sierść (a goldendoodle to pies "hypoalergiczny").
Amerykańscy internauci postanowili przywołać prezydenta do porządku. W końcu to ONI go wybrali.
Prezydent powinien zaadoptować ze schroniska jakiegoś kundelka, a nie wydawać majątek na "sztucznie wyhodowanego" psa.
Blog The Daily Kos ogłosił nowe wybory - Pierwszego czworołapa.
W końcu Barack Obama objął urząd i musiał zająć się kryzysem - sprawa pieska przegrała z General Motors.
Okazało się jednak, że nie wszystko stracone. Prezydentówny dostaną swojego wymarzonego psa już w kwietniu, podczas wiosennych ferii.
Będzie to portugalski pies dowodny przygarnięty ze schroniska. Osiągnięto więc kompromis między dbałością o zdrowie Malii a zdaniem opinii publicznej.
Nie wiadomo jeszcze, jak Sasha i Malia nazwą nowego pupila. Ponoć wahają się między imieniem Frank a Moose ("Łoś").
Jakkolwiek będzie się nazywać, pies Obamów na pewno przejdzie do historii. Zwierzaki z Białego Domu mają swoje internetowe muzeum , a o śmierci Socksa , kota Chelsea Clinton w lutym tego roku, mówiło nawet CNN.
Pierwsze zwierzaki trafiają do Białego Domu w różny sposób. Warto wspomnieć Puszynkę należącą do Caroline Kennedy. JFK dostał psa od Nikity Chruszczowa. Jednak Puszynka to nie byle kto - jej matką była Striełka (ta od Biełki) - pierwszego psa, który przeżył podróż kosmiczną.
Sama Striełka skończyła nieco gorzej - po śmierci wypchano ją i wożono po ZSRR jako główną atrakcję wystawy przedstawiającej podbój kosmosu.
Amerykańscy prezydenci zawsze mogli pochwalić się licznym domowym inwentarzem. Dlaczego?
Psychologowie dowodzą, że kontakt ze zwierzęciem uspokaja, obserwowanie pupila rozładowuje stres. Poza tym, Pierwsze zwierzaki były wykorzystywane politycznie (jak Puszynka), a zwłaszcza Checkers - pies Richarda Nixona, który doczekał się nawet "własnego" przemówienia: oskarżony o przyjęcie łapówki Nixon - wtedy kandydat na wiceprezydenta, z ogniem w oczach wygłosił mowę, w której określił Checkersa jako jedyny otrzymany "dowód wdzięczności". Dodał też, że odbieranie ulubionego psa jego córkom byłoby po prostu zbrodnią.
I chyba najważniejszy powód: ten, kto ma w domu psa lub kota, nie może być - według powszechnego mniemania - złym człowiekiem. Prezydent, troszcząc się o czworonoga, pokazuje się z ludzkiej strony, odsłania wrażliwe, delikatne wnętrze, ukryte głęboko pod zbroją męża stanu.
Czyli innymi słowy: pies lub kot jako narzędzie politycznego PR jest zazwyczaj skuteczny.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz