Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Prezydent sprzedaje telefony

Prezydent sprzedaje telefony


06 maj 2009
A A A

BlackBerry - ulubiony gadżet prezydenta Baracka Obamy, pokochali także sami Amerykanie. Smartphone'y tej marki wyprzedziły pod względem sprzedaży bezkonkurencyjnego do tej pory iPhone'a.  

 



Z pewnością do sukcesu BlackBerry przyczyniła się też promocja BOGOF [buy-one-get-one-free], prowadzona przez operatora telefonii komórkowej Verizon.

To pierwsza akcja marketingowa tego typu telefonów adresowana do masowego odbiorcy.

Warto jednak podkreślić, że duży wkład w budowę marki BlackBerry odegrał - mimochodem - prezydent Barack Obama. Podczas kampanii wyborczej często opowiadał o swoim uzależnieniu od BlackBerry, dawał się też fotografować z telefonem w rękach.

Już po wyborach, gdy okazało się, że prezydent nie może mieć prywatnego telefonu komórkowego (ze względów bezpieczeństwa), czołowe media [z "New York Times'em", czy "Time" włącznie] lamentowały nad biednym Obamą , pozbawionym niemalże prawej ręki, czyli ukochanego BlackBerry.

Gdy producent smartphone'a zobowiązał się dostarczyć BlackBerry ze specjalnym, superbezpiecznym oprogramowaniem , marka znowu pojawiła się w mediach - niemal jako zbawiciel zbawiciela narodu.

Dzięki owemu oprogramowaniu, prezydencki BlackBerry jest odporny na działania cyberszpiegów, hackerów czy jakichkolwiek wirusów.
Takie superbezpieczne telefony mają dostać też najbliżsi współpracownicy Obamy, a także pierwsza dama.

Sam Research In Motion, kanadyjska firma produkująca BlackBerry, nie odnosi się oficjalnie do osoby Baracka Obamy. Gdy zrobiła to w listopadzie, tuż po wyborach prezydenckich, media - do tej pory przychylnie odnoszące się do gadżeciarstwa Obamy (a więc i samego BlackBerry), opisały ten fakt jako niemoralną próbę zdyskontowania popularności prezydenta elekta. Amerykański prezydent nie może być bowiem twarzą jakiejść marki. To on jest marką, której >twarzą<, a raczej atrybutami, mogą być poszczególne gadżety.
W ten sposób BlackBerry stał się atrybutem brandu "Obama".

W niedawnym rankingu Social Media Radar, marka prezydenta USA wyprzedziła pod względem popularności iPhone'a. Kwestią czasu pozostało więc, kiedy marki powiązane z marką główną, Obamą, także przewyższą popularnością smarphone'a firmy Apple.

Dzisiaj trudno odseparować markę BlackBerry od osoby Obamy. Co więcej, często pierwszym skojarzeniem związanym z tym brandem, jest właśnie prezydent USA.
Amerykanie, którzy ze względu na recesję muszą kontrolować swoje gadżeciarskie zapędy, wybiorą tę markę, która wydaje im się bardziej godna zaufania. Dzięki regule autorytetu (opisanej oczywiście przez Roberta Cialdiniego), BlackBerry stał się w oczach konsumentów taką marką - część autorytetu samego prezydenta stała się udziałem tego brandu.
Ważna jest także reguła konsekwencji - wyborca, który poparł Obamę, pewnie częściej kupi BlackBerry niz iPhone: łącząc ten pierwszy telefon z osobą Baracka Obamy, będzie chciał być konsekwentny w swoim postępowaniu: powiedział "a", powie i "b". B jak BlackBerry.