Sagi rodzinnej prezydenta Obamy c.d - tym razem w Chinach
Barack Obama spotkał się z mieszkającym w Chinach przyrodnim bratem.
Kim jest Mark Okoth Obama Ndesandjo, świat usłyszał całkiem niedawno - gdy przyrodni brat prezydenta USA wydał książkę, w której opisał znęcanie się ich ojca, Baracka Obamy seniora, nad rodziną.
Mark Ndesandjo to syn Obamy seniora i jego trzeciej żony - Amerykanki o litewsko-żydowskich korzeniach imieniem Ruth. Wyjechała ona za mężem do Kenii, na co wcześniej nie chciała się zgodzić matka obecnego prezydenta USA, Ann Dunham.
Ndesandjo, który nosi nazwisko po swoim ojczymie, poznał swojego przyrodniego brata dopiero kilka lat temu.
"Zatrzymał się u nas na pięć minut wraz ze swoją żoną, po drodze" - opowiadał Barack Obama w wywiadzie dla CNN - "Nie znam go więc dobrze".
Prezydent przyznał też, że nie czytał książki Marka Ndesandjo, "Nairobi to Shenzhen", w którym przedstawia on postać ich wspólnego ojca z zupełnie innej perspektywy, niż to zrobił sam Obama junior w "Dreams From My Father".
"To żadna tajemnica, że mój ojciec był osobą, która miała problemy" - powiedział prezydent i dodał, że on rónież wspomina w książce o alkoholizmie Obamy seniora.
Ostatnio obaj bracia przyrodni spotkali się na inauguracji prezydentury Baracka.
W ten poniedziałek, prezydent Obama spotkał się z Ndesandjo i poznał jego żonę - rodowitą Chinkę.
"Wszedł do naszego domu, objął mnie i moją żonę" - opowiadał dziennikarzom Mark Ndesandjo. "Rozmawialiśmy o sprawach rodzinnych: tak, jak gdybyśmy kontynuowali rozmowę rozpoczętą wiele lat temu".
Ndesandjo mieszka niedaleko Hong Kongu. Na co dzień zajmuje się marketingiem.
Udziela także lekcji gry na pianinie i jest wolontariuszem w sierocińcu.
Rodzina Baracka Obamy - ze względu na "patchworkowość" i egzotykę, budzi ogromne zainteresowanie mediów, które co jakiś czas wyciągają "nieznanych" krewnych prezydenta (lub wcześniej - kandydata na prezydenta). Poprawność polityczna nie pozwala dziennikarzom jednak na opisywanie skomplikowanej historii rodzinnej w kontekście skandalu. Owszem, robią to prawicowi blogerzy (i niektóre media) - np. pisząc, że ojciec Obamy był bigamistą, a sam Obama junior - nie urodził się na Hawajach, lecz w Kenii. Zapominają przy tym o kilku ważnych kwestiach: różnicach kulturowych i ogromnym postępie świadomości społecznej od czasów narodzin Baracka Obamy juniora. Gdy jego rodzice się pobierali - w wielu stanach małżeństwa międzyrasowe były zakazane przez prawo. Poza tym - amerykańskie spojrzenie na daną osobę (tak:sławetny indywidualizm!) zakłada, że ocenia się daną jednostkę przez pryzmat jej samej, a nie przez to, kim byli jej rodzice. Ma to związek z brakiem warstwy arystokratycznej (tytularnej, opartej na pochodzeniu, a nie <arystokracji pieniądza>) w historii USA.
Niemniej jednak, ciekawie poczytać co nieco na temat rodziny prezydenta Stanów Zjednoczonych - i tutaj przychodzą z pomocą media, tworząc np. interaktywne "drzewo genealogiczne" Baracka Obamy.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz