Stuła świętego redemptorysty zamiast iPoda
Barack Obama ofiarował Benedyktowi XVI stułę św. Jana Nepomucena Neumanna , XIX-wiecznego biskupa Filadelfii.
Święty urodził się w Czechach (jego ojciec był Niemcem,matka - Czeszką) gdzie skończył szkołę prowadzoną przez pijarów. Chcąc prowadzić działalność misyjną, wyjechał do USA. Najpierw był wikarym w parafii, a później - redemptorystą.
Jako biskup Filadelfii, szczególnie troszczył się o parafie narodowe, wokół których łączyli się biedni emigranci z Europy.Został kanonizowany w 1977 roku.
Prezent dla Benedykta XVI został wybrany dzięki pośrednictwu sklepu rodziny DiCocco w Havertown. Już po raz drugi w ciągu 15 miesięcy wybierali oni prezent dla papieża.
Tym razem DiCocco zaproponowali Departamentowi Stanu, by prezydent USA podarował papieżowi stułę św. Jana Nepomucena Neumanna, która - ich zdaniem - doskonale symbolizowała historię katolicyzmu w Ameryce, jak i samą historię Ameryki - kraju imigrantów.
Pomysłem na prezent dla papieża byli też amerykańcy redemptoryści.
Ojciec Patrick Woods, prowincjał redemptorystów w Baltimore, podkreślił, że prezent Obamy dla papieża ma szczególne znaczenie, ponieważ rok 2009 został ogłoszony przez Benedykta XVI rokiem kapłaństwa. Stuła natomiast kapłaństwo symbolizuje.
Kwestia wyboru prezentu Baracka Obamy dla papieża budziła sporo kontrowersji.
Prezydent USA zaliczył bowiem kilka dyplomatycznych wpadek związanych z podarkami.
Brytyjski premier dostał od niego filmy na DVD nie przystosowane do europejskich odtwarzaczy, a królowa Elżbieta - iPoda.
Sam Barack Obama ostatnio dostał od prezydenta Dmitrija Miedwiediewa album dokumentujący jego podróż do Rosji w 2005 roku.
Najwięcej problemów sprawiają dyplomatyczne podarki od króla Arabii Saudyjskiej.
Amerykańcy dyplomaci dostali ostatnio walizki ze skóry aligatora wypełnione drogocenną biżuterią i roleksami, a więc rzeczy znacznie przekraczające 335-dolarowy limit.
Prezent przyjąć trzeba - inaczej strona ofiarująca mogłaby poczuć się urażona.
Jednak tak drogich podarków dyplomaci ( w tym prezydent) nie mogą zatrzymać dla siebie.
Są one traktowane nie jako prezenty osobiste, ale jako prezenty ofiarowane Stanom Zjednoczonym.
Najczęściej - po wycenie przez rzeczoznawcę - są póżniej sprzedawane na aukcji, z której zyski przeznacza się na cel ustalony przez administrację.
Prezenty szczególnie piękne lub cenne antyki mogą też służyć jako ozdoba Białego Domu lub gabinetu osoby, kóra otrzymała ów dar. Odchodząc za stanowiska, nie zabiera jednak prezentu ze sobą.


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz