Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Świat kocha Stany Zjednoczone

Świat kocha Stany Zjednoczone


06 październik 2009
A A A

Dzięki prezydentowi Barackowi Obamie, USA są najbardziej uwielbianym państwem na świecie.
Są na to dowody: Właśnie opublikowano kolejną edycję rankingu Nation Brand Index (NBI), mierzącego potencjał narodowych marek.

Simon Anholt, guru marketingu narodowego i twórca NBI, jest zaskoczony nagłą zmianą postrzegania USA w ciągu ostatniego roku.


Jego zdaniem, jedynym wytłumaczeniem jest "efekt Obamy" - polityka nowego rodzaju. Zwłaszcza w porównianiu z dużą niepopularnością jego poprzednika - która przekładała się na obraz całego państwa.

Uczestnicy badania NBI mieli ocenić 50 pastw w takich kategoriach, jak: kultura, rząd, ludzie, eksport, turystyka, krajobraz i edukacja.

Oprócz "efektu Obamy", który wywindował USA na szczyt listy, poprawę wizerunku zanowotały też Chiny, plasując się ostatecznie na 22 miejscu.
Anholt twierdzi, że to efekt całkiem udanych pod względem wizerunkowych Igrzysk Olimpijskich w Pekinie.

W ostatnich dniach nazwisko amerykańskiego prezydenta pojawiające się w kontekście igrzysk wydaje się przeczyć wynikom NBI - a przynajmniej bezkrytycznie ich nie potwierdzać.
I nie chodzi o obraz USA jako kraju, ale bardziej - o wizerunek samego prezydenta.
Przegrana Chicago w wyścigu o organizację olimpiady to nie tyle przegrana samych Stanów, co osobista porażka prezydenta. Dlatego łączenie obrazu Obamy i obrazu USA może być niebezpieczne dla narodowego brandu. W końcu Stany Zjednoczone to nie Francja Ludwika XIV, gdzie prezydent mógłby powiedzieć o sobie "państwo to ja".
Barack Obama jednak często wykorzystuje - oczywiście, pośrednio - tę frazę w załatwianiu interesów państwa na arenie międzynarodowej.

Liczy, że jego osoba załatwi wszystko, że odniesienie do jego doświadczeń, do jego biografii, stanie się inspiracją i będzie porywać tłumy tak, jak wtedy, gdy na konwencji Demokratów w 2004 roku opowiedział swoją historię po raz pierwszy.

Czy naprawdę "efekt Obamy" spowodował awans USA w rankingu NBI? Tak. Ponieważ ranking Anholta - pamiętajmy - bada marki, brandy. A brand Obama - w obliczu bankructwa General Motors - to najsilniejsza dzisiaj amerykańska marka.