Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Święto Dziękczynienia: Prezydent ułaskawił indyka

Święto Dziękczynienia: Prezydent ułaskawił indyka


25 listopad 2009
A A A

W Święto Dziękczynienia amerykańscy prezydenci „ułaskawiają” indyka przed wylądowaniem na świątecznym stole. Tym razem szczęściarzem okazał się indyk o imieniu „Courage” (Odwaga).

Tradycja ułaskawiania indyka sięga czasów Abrahama Lincolna. Jego dziesięcioletni syn, Tad, bardzo polubił indyka mającego wkrótce miał stać się daniem głównym podczas uroczystej kolacji, ale z okazji…Bożego Narodzenia. Ptak otrzymał nawet imię – „Jack”.

Współcześnie ułaskawianie indyka wiązane jest najczęściej z Harry’m Trumanem. Jednak w prezydenckim archiwum brakuje jakichkolwiek  dowodów, że taki akt w ogóle miał miejsce.

Od czasów Trumana natomiast stałym dostawcą indyków na prezydencki stół stała się National Turkey Federation (NTF) – stąd może to „indycze nieporozumienie”.

Show podobny do tego, który miał miejsce dzisiaj – z udziałem prasy i fotoreporterów, na dobre rozpoczął się dopiero za czasów George’a H. W. Busha.

Chociaż – gwoli sprawiedliwości - to John F. Kennedy pierwszy powojenny prezydent darował indykowi życie i poinformował o tym media: ale uczynił to tylko przypadkiem, wspominając jednym zdaniem, że „nie zamierza zjeść jednego z podarowanych mu indyków”.

Słowa „ułaskawienie” wobec indyka po raz pierwszy użył w 1987 roku Ronald Reagan.

Obecnie prezydent ułaskawia dwa indyki – w tym roku ów zaszczyt, oprócz „Courage”, spotkał indyczkę o imieniu „Carolina”.

Oprócz prezydenta, w „uroczystościach” wzięły udział Malia i Sasha Obama.

 „Są takie dni, gdy naprawdę wiem, po co zostałem prezydentem” – powiedział Barack Obama – „ale są i takie, gdy ułaskawiam indyki i wysyłam je do Disneylandu”.

Właśnie w Disneylandzie ułaskawione ptaki spędzą resztę swoich dni. Jak wynika z losów indyków, które w poprzednich latach uniknęły wylądowania na prezydenckim stole, po ułaskawieniu ptaki nie przeżywają najczęściej roku.

Zauważmy, że na tym „show ułaskawiania” zyskuje nie tylko prezydent (dobry i wrażliwy, PETA i dzieci będą zadowolone), nie tylko indyk (wiadomo), ale również – NTF i Disneyland. Ci pierwsi nie bez przyczyny utrwalają mit Trumana – pierwszego prezydenta łaskawego dla indyków. W ten sposób, automatycznie lokują <swoje> ptaki w niemalże narodowym micie. Ot, taki product placement w legendzie.

 Natomiast Disneyland jawi się jako kraina wiecznej szczęśliwości: czegóż można chcieć, jeśli nie tego, by spędzić resztę swoich dni w magicznej, bajkowej krainie?

Zazwyczaj nie dodaje się, że chowane –de facto – w sposób przemysłowy, indyki nie są w stanie dożyć nawet następnego Święta Dziękczynienia.

Zaznaczmy przy tym, że indyki dostarczane do Białego Domu i tak zapewne są karmione bardziej „ekologiczną” karmą niż te, które wylądują na stołach większości Amerykanów…