Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Szczepionka dla córek Obamy - przywilej czy przykład?

Szczepionka dla córek Obamy - przywilej czy przykład?


29 październik 2009
A A A

Barack Obama ogłosił san zagrożenia z powodu epidemii grypy A/H1N1. Sasha i Malia Obama zostały zaszczepione – podobnie jak wiele dzieci w ich wieku. Grypa nie omija bowiem nawet prywatnej szkoły, do której uczęszczają córki prezydenta.

-Obie dziewczynki są zdrowe, ale trzeba dmuchać na zimne -  powiedziała rzeczniczka Michelle Obamy i dodała, że prezydentówny otrzymały szczepionkę dopiero teraz, gdy jest ona dostępna dla większości uczniów z Waszyngtonu.

Prezydent i pierwsza dama muszą poczekać na swoją porcję, aż zostaną zaszczepione osoby z „grup podwyższonego ryzyka”.

Tymczasem w serwisach internetowych pojawiły się spekulacje o tym, że szczepionka dla Malii i Sashy to efekt ich uprzywilejowanej pozycji.

Prezydenckie córki nie otrzymały zastrzyków w pierwszej turze – od wprowadzenia szczepionek minęło już bowiem dwa tygodnie.

Zapytani przez dziennikarzy Associated Press lekarze twierdzą, że zaszczepienie Sashy i Malii to świetny przykład dla amerykańskich rodziców, którzy zadbają o zaszczepienie własnych dzieci.

Chociaż zamiast przewidzianych 120 milionów szczepionek do połowy października, w tym terminie wyprodukowano tylko 25 milionów, nie odnotowano niedoborów w waszyngtońskich podstawówkach.
Telewizja przytacza jednak historie rodziców, którzy chcąc zaszczepić dzieci, musieli szukać szczepionki w innych miastach, ponieważ nie były one dostępne w ich okolicy. W historiach tego typu przoduje Fox TV – stacja tocząca podjazdową wojnę z Białym Domem.

Faktem jednak jest, że często – aby otrzymać zastrzyk – trzeba stać w bardzo długich kolejkach. Jak wiadomo – zgromadzenia tego typu to podwyższone ryzyko zarażenia.

Trzeba pamiętać - mimo wszystko - że prowadzenie kampanii public awareness z zakresu profilaktyki nie jest takie proste. Zwłaszcza, że kwestii szczepionek towarzyszą w Stanach spore kontrowersje (szczepionka przeciwko odrze, śwince i różyczce miała jakoby być przyczyną autyzmu - twierdzenie to obalono, ale czarna legenda żyje nadal). Nieistotne jest przy tym, że chodzi o szczepionkę przeciw innym chorobom - lukę informacyjną najlepiej sobie samemu dopowiedzieć...

W tym kontekście ogłoszenie wiadomości o zaszczepieniu Malii i Sashy przeciwko A/H1N1 to działanie zgodnie z regułą autorytetu opisaną przez Roberta Cialdiniego. Skoro coś jest dobre dla córek prezydenta, to dlaczego Amerykanie mają odmawiać szczepień własnym dzieciom? Nawet jeśli muszą wcześniej poczekać w sporej kolejce.