Więźniowie z Guantanamo w Serbii?
Kilka dni temu jedna z najbardziej liczących się gazet w Serbii „Danas” opublikowała informację., o tym że Serbowie prowadzą tajne rozmowy z Amerykanami na temat przyjęcia grupy więźniów z bazy Guantanamo.
Informacja ta wywołała spore emocje w Serbii. Wszak to właśnie Stany Zjednoczone wymieniane są przez Serbów jako jeden z największych wrogów ich kraju (głównie ze względu na bombardowania Jugosławii w 1999 roku, oraz wsparcie Albańczyków z Kosowa). Rewelacje zamieszczone przez „Danas” (powołującego się na pewne źródła rządowe) zostały niemal z miejsca odrzucone przez rząd w Belgradzie oraz tamtejszy MSZ. To w zasadzie naturalna reakcja, bo przecież nawet gdyby była to prawda to raczej zwykli śmiertelnicy nie zostaną o tym poinformowani. Według gazety grupa więźniów miałaby trafić do zakładu karnego Zabela w Požarevacu, na marginesie mieście rodzinnym Slobodana Miloševicia.
W przypadku tej sprawy szokuje głównie domniemany motyw działania serbskich władz. Według „Danas” Belgrad chce w ten sposób poprawić swoje relacje ze Stanami Zjednoczonymi. Faktycznie po roku 1999 w zasadzie niewiele zmieniło się w tej kwestii. Obustronne relacje są ograniczone do minimum, choć ostatnio Amerykanie starają się raz po raz chwalić Serbię za jej postępy na drodze do Unii Europejskiej.
Poza „pewnymi źródłami rządowymi” dziennik zwraca uwagę na przygotowywaną przez serbski rząd ustawę. Ma ona być wprowadzona pod koniec sierpnia i dotyczyć zmiany przepisów dotyczących więzienia na terenie Serbii osób z paszportami innych krajów. Faktycznie zatem wygląda to na swoiste przygotowywanie gruntu prawnego dla nowych „przybyszy”. Jednak nie od dziś wiadomo, że Serbia ma spory problem z przestępczością zorganizowaną. Ostatnie wydarzenia w rejonie doliny Preseva pokazują jak ważna jest dla Serbii walka z tym procederem. Może więc przygotowywana ustawa ma tylko pomóc w wyłapaniu i zamknięciu terrorystów walczących o oderwanie południowych regionów od Serbii?



Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz