"Yes We Can" - plagiat z Tatarstanu?
Podczas wizyty w Rosji, Hillary Clinton odwiedziła Kazań, stolicę Republiki Tatarstanu.
Russia Today - anglojęzyczna telewizja przedstawiająca rosyjski punkt widzenia na politykę międzynarodową, postanowiła wykorzystać moment, gdy cały świat na chwilę skoncentrował się na Tatarstanie.
Dziennikarze stacji odświeżyli sprzed ponad roku (chociaż wtedy słyszeli o niej tylko prawicowi blogerzy przeciwni Barackowi Obamie), a mianowicie, że obecny prezydent USA "pożyczył" swoje hasło "Yes We Can" od...Mintimera Szajmiewa, prezydenta Tatarstanu.
Portal E-Kazan.ru szczycił się nawet swego czasu "wpływem stylu prowadzenia kampanii rodem z Tatarstanu" na światową politykę.
Tatarska wersja "Yes We Can" była swego czasu wszechobecna w Tatarstanie - znajduje się m.in. w nazwie gazety będącej oficjalnym organem prasowym partii Jedna Rosja.
To także temat konkursu na esej dla uczniów.
Obama, ostatnio krytykowany w związku z przyznaniem mu pokojowego Nobla (złośliwi komentują, że dostał to wyróżnienie za piękne przemówienia), był już oskarżany o retoryczne zapożyczenia od gubernatora Massachusetts, Devala Patricka.
Tutaj dodatkowym elementem łączącym polityków była nie tylko osobista znajomość, ale i ztrudnienie tej samej ekipy wyborczej - z Davidem Axelrodem i Jonem Favreau na czele.
"Si Se Puede" ("Yes We Can") było też hasłem George'a W. Busha , gdy próbował on pozyskać głosy latynoskich wyborców w wyścigu o fotel gubernatora Teksasu.
Jednak to National Center for Home Food Preservation and Canning [Narodowe Centrum ds. Przechowywania Żywności i Konserw] złożyło pozew w sądzie przeciwko sztabowi Obamy o wykorzystanie ich "tradycyjnego hasła" - "Yes We Can" - "Tak, my puszkujemy".


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz