Zdjęcie córek Zapatero największą sensacją sesji ONZ
Nie od dzisiaj mówi się o Baracku Obamie, że to „gwiazda rocka”. Córki premiera Hiszpanii potraktowały to chyba zbyt dosłownie i na spotkanie z amerykańskim przybyły ubrane jak na koncert heavymetalowy .
Spośród ponad 130 zdjęć prezydenckiej pary z zagranicznymi przywódcami, zainteresowanie mediów wzbudza tylko jedno - José Luisem Zapatero i jego ubranymi na czarno córkami.
Laura i Alba mają 13 i 16 lat. W tym wieku – bardziej od jakichkolwiek „formalnych” wymagań co do stroju, ważniejsze jest wyrażanie własnego „ja”. Które zresztą „ja” ma wiele wspólnego z popkulturowymi trendami.
Córki Zapatero ubrały się odświętnie – ale według ich kanonu.
Media są jednak bezlitosne. Gotyckie stylizacje córek Zapatero okazały się w Hiszpanii najważniejszym punktem obrad ONZ! I chociaż premier próbował zablokować publikację zdjęcia, na długo się to nie zdało – mamy w końcu internet, a dodatkowo – fotka była umieszczona na kanale Flickra prowadzonym przez Departament Stanu.
Nie chodzi o to, czy media miały prawo opublikować zdjęcie – miały. Chodzi o to, czy natrząsanie się z nastolatek, nie pełniących przecież żadnej oficjalnej funkcji, ma jakiś sens?
W końcu to ich ojciec jest politykiem, nie one.
Meghan McCain – sama córka polityka - broni w felietonie w gazecie internetowej „Daily Beast” córek Zapatero.
„Gdy byłam w ich wieku, ubierałam się jak Baby Spice i na pewno miałam wtedy zrobione zdjęcie z prezydencką parą” – pisze.
To prawda. Jednak w tamtych czasach internet był jeszcze w powijakach – przynajmniej w Europie. Nie było Facebooka, na którym w końcu sami odsłaniamy się przed innymi. Swoje konta mają w serwisach społecznościowych nie także gwiazdki Hollywood, profesorowie, politycy. Barack Obama też – jak i John McCain.
Na Facebooku często ludzie odsłaniają się całkowicie: piszą o cellulicie (i dodają zdjęcia!), religii, określają swe przekonania polityczne, fakt, czy są w związku, czy nie (ewentualne zerwanie komunikuje przecież pęknięte serduszko w powiadomieniach).
W takim świecie żyją córki premiera Zapatero – jeszcze zbyt młode, by robić karierę, jak Meghan McCain.
Nawet jeśli same nie prowadzą aktywnie konta na Facebooku czy jakimkolwiek serwisie społecznościowym, to żyją w społeczeństwie sieci, gdzie od kolejnych tematów dzieli nas tylko kliknięcie.
Trudno odizolować je od ich ojca i prowadzonej przez niego polityki.
Czy dziecko polityka może być jego narzędziem? Oczywiście! Specjalizują się w ty – a jakże – amerykańscy prezydenci. Owszem, chronią oni prywatność swoich dzieci, ale organizują też specjalne sesje zdjęciowe lub wykorzystują fakty z ich życia do przedstawiania programów politycznych.
Mistrzem w tym jest Barack Obama, a ostatnio – nawet jego żona, Michelle, która opowiedziała publicznie o chorobie Sashy, gdy ta była mała – aby poprzeć reformę służby zdrowia.
Sasha Obama to w ogóle medialny fenomen. Bardziej otwarta na media niż Malia, lubi pozować fotografom, nie peszą jej kamery.
Barack Obama, opowiadając podczas wizyty w Rosji o Sashy - „agentce 99” , chciał nieco ocieplić – przynajmniej w amerykańskich mediach – umiarkowanie entuzjastyczne przyjęcie w Moskwie. Podobnie było, gdy córki prezydenta zwiedzały park narodowy w Yellowstone – wiedział o tym cały kraj.
Można tłumaczyć, że w USA, gdzie nie ma – inaczej niż w Hiszpanii – ani rodziny królewskiej, ani urzędu premiera, to prezydent ma pełnić rolę reprezentacyjną – w stosunku do własnego narodu, a nie tylko zagranicznych gości, jak również – być po prostu politykiem i kierować codzienną pracą rządu.
Dlatego amerykańskie „pierwsze dzieci” są wystawione bardziej na widok publiczny – choćby nie wiadomo jak próbowano je chronić.
Europa była w tym względzie bardziej zachowawcza: o ile żony polityków cieszyły się sporym zainteresowaniem mediów (chociaż Carla Bruni zapoczątkowała prawdziwe szaleństwo), to dzieci – niespecjalnie.
I na koniec – panny Zapatero były ubrane całkiem ładnie. Czerń to kolor tego sezonu, podobnie jak i stylizacja goth. Wystarczy przejrzeć zdjęcia z pokazów – mroczno jest nawet u Diora i Chanel . Może po prostu Laura i Alba, wiedząc, że wybierają się do Michelle Obamy – znanej z zamiłowania do mody – wybrały po prostu trendy z jesiennych kolekcji?


Wydarzenia na Ukrainie oczami naocznego świadka. O rewolucji na Majdanie i wojnie na wschodzie kraju opowiada Michał Kacewicz