Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Daria Paprocka-Rzehak: Afganistan przed wyborami


11 sierpień 2009
A A A

Dobiegająca końca prezydencka kampania wyborcza w Afganistanie wyraźnie pokazuje jak bardzo Kabul stał się wyspą oderwaną od realiów reszty kraju.

Do zaplanowanych na 20 sierpnia wyborów prezydenckich w Afganistanie pozostało niewiele ponad tydzień czasu. Największym poparciem cieszy się trzech z 40 zarejestrowanych kandydatów: ubiegający się o reelekcję Hamid Karzaj, popierany przez Sojusz Północny, były minister spraw zagranicznych Abdullah Abdullah oraz były pracownik Banku Światowego i minister finansów Ashraf Ghani Ahmadzai.

Głównym problemem, z jakim borykają się zarówno ubiegający się o fotel prezydenta kandydaci, jak i instytucje odpowiedzialne za organizację wyborów, jest bezpieczeństwo kraju. A raczej jego brak.

Dwie osoby ze sztabu wyborczego startującego w wyborach Abdula Salama Rocketiego zginęły z rąk Talibów pod koniec lipca. Oficjalny kandydat Hamida Karzaja na wiceprezydenta – Marszałek Qasim Fahim cudem wyszedł cało z ataku na jego konwój. Talibowie zaatakowali, kiedy przebywał z wizytą wyborczą w Kunduz - jednej z północnych prowincji Afganistanu. „Zabiliśmy czterech ochroniarzy Fahima” – ogłosili później rebelianci.

Analitycy nadal starają się dociec, jaką strategię obiorą Talibowie, w dniach poprzedzających wybory oraz 20 sierpnia, kiedy Afgańczycy pójdą do urn. Optymiści przypominają, że w okresie wyborów prezydenckich w roku 2004 walki rebeliantów z wojskami NATO osłabły. Rok 2009 jest jednak diametralnie różny od środowiska wyborczego sprzed pięciu lat. Co smutne, to w roku 2004, w okresie pierwszej w historii kampanii prezydenckiej w Afganistanie, panował większy ład i spokój niż obecnie.

Większość twierdzi, że tegoroczne wybory prezydenckie są próbą siły dla Talibów, który w ciągu ostatniego roku systematycznie rośli w siłę. Sprawnie przeprowadzone wybory mogłyby być postrzegane jako porażka rebeliantów. Istnieje też opinia odwrotna, że i tym razem Talibowie pozwolą na w miarę spokojne wybory, licząc na to, że niemalże przesądzona reelekcja Karzaja, spowoduje powszechne rozczarowanie wśród społeczeństwa. Rozczarowanie, które rebelianci będą mogli zdyskontować w swych dalszych działaniach.

Niespełna miesiąc temu Afganistan odwiedził Richard Holbrooke - Specjalny Wysłannik Stanów Zjednoczonych ds. Afganistanu i Pakistanu. „Te wybory nie będą idealne – powiedział, – ale chcemy, by odzwierciedlały wolę Afgańczyków”.

Walki z rebeliantami nękają niemal połowę terytorium kraju. Istnieje obawa, że frekwencja będzie zbyt niska by uznać wynik wyborów za prawomocny. Jest to problem jak najbardziej realny, szczególnie dla południowych części Afganistanu, zamieszkałych głównie przez Pasztunów – grupę etniczną, na głosy której liczy Hamid Karzaj. 

Problemy związane z nadchodzącymi wyborami są poważne. Kabul wydaje się jednak martwić zupełnie czym innym.

23 lipca najpopularniejsza stacja telewizyjna w Afganistanie – Tolo TV – miała wyemitować debatę prezydencką z udziałem trzech najważniejszych kandydatów. Jednak w ostatniej chwili Hamid Karzaj wycofał się z udziału w debacie. Pracownicy jego sztabu wyborczego tłumaczyli, że Karzaj nie wziął udziału w debacie, bowiem ToloTV jest telewizją stronniczą i przeciwną prezydentowi. Abdullah Abdullah i Ashraf Ghani stwierdzili, że Karzaj obawiał się, że w ogniu pytań nie będzie w stanie obronić ostatnich 5 lat swoich rządów. Debata odbyła się z dwoma uczestnikami. Miejsce przeznaczone dla Karzaja pozostało puste. Prasa komentowała wydarzenie jeszcze przez tydzień, a ToloTV przygotowuje się do drugiej tury prezydenckich debat.

Centralna Komisja ds. Mediów przedstawiła raport z przeprowadzonego monitoringu i ogłosiła, że państwowa praca poświęciła nieproporcjonalnie dużo uwagi obecnemu prezydentowi – Hamidowi Karzajowi (72 procent publikowanych materiałów). Osoba Hamida Karzaja rzadko znika też z ekranu państwowej telewizji RTA. Trudno zaprzeczyć, że tak oczywiste faworyzowanie starającego się o reelekcję prezydenta jest nadużyciem i może wpłynąć na decyzję wyborców. Jednak w południowych prowincjach Afganistanu, ludzie będą musieli przede wszystkim zdecydować czy idąc do lokali wyborczych nie narażają swojego życia, a jeśli tak, to czy chcą je narażać.

Poza prasą i telewizją, Hamid Karzaj, Abdullah Abdullah i Ashraf Ghani  prowadzą również swoje kampanie w Internecie. Każdy z trzech kandydatów ma swoją stronę internetową, konto na Facebook’u i swoje grupy dyskusyjne. Sztab wyborczy Dr Abdullah’a poprzez Internet aktywizował afgański elektorat w Londynie, zapraszając na wiec wyborczy w dzielnicy Greenford, gdzie Abdullah Abdullah łączył się ze swymi potencjalnymi wyborcami za pomocą wideotelefonu. Choć rolę Internetu i portali społecznościowych w polityce doceniają wszyscy – od Baracka Obamy po irańskich opozycjonistów, to internetowa aktywność afgańskich kandydatów nakierowana jest na wyjątkowo niszowego wyborcę.

Analfabetyzm w Afganistanie oscyluje w okolicach osiemdziesięciu procent. Dla afgańskiego wyborcy na kartach do głosowania drukuje się nie tylko nazwiska kandydatów, ale również ich zdjęcia i symbole graficzne, dzięki którym łatwiej można ich rozpoznać. Hamidowi Karzajowi przypisana została waga, Doktorowi Abdullahowi trzy dzbany, a Ashrafowi Ghaniemu – otwarta księga Koranu. Tak będą wybierać Afgańczycy w całym kraju. Również w lokalach wyborczych, które położone są w tak odległych i niedostępnych miejscach, że materiały do głosowania zostaną tam dostarczone na grzbietach osłów.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.