Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Opinie Polityka Dominik Wach: Palestyńskie pojednanie - reaktywacja

Dominik Wach: Palestyńskie pojednanie - reaktywacja


26 luty 2009
A A A

26 lutego w Kairze spotkali się przedstawiciele 13 palestyńskich grup, wśród nich dwóch największych – Fatahu i Hamasu. Wydaje się jednak, że mówienie o „historycznym dniu” i o pojednaniu wśród Palestyńczyków jest nieco na wyrost.

Podczas konferencji w Mekce z 6-8 lutego 2007 r. działacze Hamasu i Fatahu porozumieli się co do utworzenia Rządu Jedności Narodowej. Po długich negocjacjach nad jego składem udało się 15 marca 2007 r. powołać nowy gabinet Ismailia Haniji, w skład którego wchodzili przedstawiciele zaproponowani przez obie frakcje. Rząd, w którym pokładano ogromne nadzieje, nie przetrwał jednak długo, wybuchły bratobójcze walki zakończone podziałem na Strefę Gazy kontrolowaną przez Hamas i Zachodni Brzeg kontrolowany przez Fatah.

W niespełna dwa lata później doczekaliśmy się kolejnego „pojednania” pomiędzy palestyńskimi frakcjami. Tym razem, przy mediacji Egiptu, w Kairze spotkali się przedstawiciele 13 palestyńskich grup, wśród nich dwóch największych – Fatahu i Hamasu.

Podobnie jak było to podczas spotkania w Mekce, przedstawiciele obu stron są pełni entuzjazmu co do przyszłości. Z dumą mówi się o „historycznym dniu”, który kończy dwudziestomiesięczny okres braku oficjalnych kontaktów między największymi ugrupowaniami. Dowodem ocieplenia stosunków mają być zapewnienia o uwolnieniu członków obu partii zatrzymanych wcześniej przez polityczną konkurencję. Uzgodniono również, że liderzy ugrupowań powstrzymają się przed wzajemnymi atakami w mediach.

Najważniejszym elementem uzgodnionym podczas konferencji z 26 lutego 2009 r. jest utworzenie grup roboczych, mających pracować nad powołaniem tymczasowego rządu jedności narodowej oraz nad zbliżającymi się wyborami. Grupy te mają również za zadanie podjąć prace dotyczące rozwiązania problemu reformy służb specjalnych oraz Organizacji Wyzwolenia Palestyny, do której miałby wejść Hamas.

Na rozwikłanie tych skomplikowanych kwestii działacze palestyńskich frakcji nie mają jednak wiele czasu, gdyż za termin ich ostatecznego rozwiązania postawiono sobie koniec marca. Krótki czas na wypracowanie kompromisu w kluczowych dla Palestyny kwestiach nie jest jednak jedynym problemem. Choć minęło kilka dni od pierwszych rozmów, już dziś widać rozdźwięk pomiędzy wizją Fatahu i Hamasu co do składu nowego rządu.

Fatah z Mahmudem Abbasem na czele pragnie utworzyć rząd składający się z technokratów, który mógłby być zaakceptowany przez państwa zachodnie. Hamas natomiast nalega na utworzenie gabinetu, w skład którego wejdą także jego działacze. USA i państwa Unii Europejskiej już dziś dały do zrozumienia, że nie będą przychylne administracji, w skład której wejdą członkowie organizacji zbrojnych, z Hamasem na czele.

Dodatkowym utrudnieniem dla powodzenia idei reaktywowania rządu jedności narodowej jest powyborcze zamieszanie polityczne w Izraelu. Problemem nie jest jedynie osoba Benjamina Netanjahu z Likudu, który ma za zadanie utworzyć nowy rząd, lecz również kłopot ze stworzeniem stabilnej koalicji. Powszechnie wiadomo, że gabinet Netanjahu nie będzie tak „przychylny” Palestyńczykom jak poprzedni Ehuda Olmerta.

Wydaje się zatem, że mówienie o „historycznym dniu” i o pojednaniu wśród Palestyńczyków jest nieco na wyrost i należy poczekać kilka tygodni z ocenianiem całego zdarzenia. Sam fakt podjęcia rozmów i prób porozumienia zasługuje na pochwałę, lecz przewidzenie efektu kairskiego spotkania jest niemal niemożliwe. Trudno także pozbyć się wrażenia, że reaktywacja rządu jedności narodowej nie doprowadzi do zmiany stanowiska świata zachodniego względem Hamasu i może powtórzyć się „czarny” scenariusz sprzed dwóch lat.

O przyszłości palestyńskiego rządu, szansach na faktyczne pojednanie między zwaśnionymi frakcjami, a także na rozwój procesu pokojowego wpływ mają jednak nie tylko sami Palestyńczycy. Podobnie jak w przypadku innych ważnych kwestii palestyńskich dużą rolę odegra postawa Izraela i państw zachodnich, w szczególności USA, bez których udziału nie uda się zbudować żadnego trwałego porozumienia w Palestynie.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.

Artykuł ukazał się pierwotnie na łamach portalu arabia.pl Przedruk za zgodą redakcji.