Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Grzegorz Mazurczak: Chaos na irańskiej szachownicy


31 grudzień 2009
A A A

W ciągu ostatnich miesięcy Iran stał się niezwykle istotnym graczem na arenie międzynarodowej, głównie z powodu swoich ambicji atomowych. Również dynamiczne wydarzenia dziejące się wewnątrz tego kraju, coraz częściej zwracają uwagę świata. Dobrze jest więc poznać najważniejsze osoby i siły, mające zasadniczy wpływ na kierunek w jakim ta islamska republika zmierza.

Ajatollah Ali Chamenei

Urodził się w 1939 r. w Meszhedzie. Jest Najwyższym Przywódcą Islamskiej Republiki Iranu i jedną z najpotężniejszych postaci tego kraju. W czasach panowania szacha Rezy Pahlawiego był działaczem islamskiej opozycji związanej z ajatollahem Chomeinim, twórcą islamskiej republiki. Był też jego bliskim współpracownikiem, nawet powiernikiem. Współpracował z ajatollahem Behesztim, jednym z głównych twórców konstytucji irańskiej, który zginął w zamachu bombowym w czerwcu 1981 r.

W czasach rewolucji Chamenei był ważną postacią ówczesnej sceny politycznej i członkiem Rady Rewolucyjnej. W latach 1981 – 1989 był prezydentem Iranu. W 1989 r. został wybrany przez Zgromadzenie Ekspertów, na najwyższego przywódcę duchowego republiki islamskiej. Uważany jest za fundamentalistę islamskiego, przeciwnika wszelkich reform, w szczególności w sferze obyczajowej. Ma to zasadnicze znaczenie dla kraju z powodu ogromnej władzy, jaką aktualnie posiada.

Między innymi wyznacza przewodniczącego sądu oraz mianuje sześciu z 12 członków potężnej Rady Strażników Rewolucji, dowódców wszystkich sił zbrojnych, szefa radia i TV a nawet głównego prowadzącego piątkowe modlitwy. Potwierdza też ważność wyborów prezydenckich.

Pomimo, iż stoi po tej samej stronie barykady co prezydent Ahmadineżad, usiłuje sprawiać wrażenie iż jego słowa i czyny wynikają wyłącznie z własnych przemyśleń i autentycznej bezstronności. Pomimo, iż jego stosunek do prezydenta wydaje się być ostatnio mało serdeczny, to jednak wiadomo, że więcej go z nim łączy niż dzieli. Pewne jest więc to, że jeśli ajatollah straci władzę, straci ja również prezydent.

Prezydent Mahmoud Ahmadineżad

Urodził się w 1956 r. w wiosce Aradan, niedaleko miasta Garmsar, leżącego na południe od Teheranu, w rodzinie o żydowskich korzeniach. Ma trzech braci i trzy siostry. Jego ojciec, ślusarz i kowal, postanowił przenieść się do Teheranu, kiedy dzisiejszy prezydent miał rok. Tam też skończył podstawówkę i szkołę średnią. Później został przyjęty na Uniwersytet Nauki i Technologii. Doktorat uzyskał w 1987 r. Jest żonaty, ma dwóch synów i jedną córkę.

W czasie wojny iracko-irańskiej w 1980 r. walczył na zachodnim froncie. Wstąpił też, jako wolontariusz do sił islamskiej milicji, Basij. Aktywnie uczestniczył w rewolucji islamskiej i był członkiem-założycielem Unii Studenckiej, która w 1979 r. przejęła ambasadę USA w Teheranie. Zaprzecza jednak, że brał udział w braniu zakładników.

Został pierwszym od 1981 r. nie-duchownym prezydentem, kiedy to w czerwcu 2005 r. wygrał wybory z dotychczasowym prezydentem, Ali Akbarem Hashemi Rafsandżanim. Po wyborach wyszło na jaw, że na swoja kampanię wyborcza wydał 400 mln. dolarów, nielegalnie wyciągniętych z publicznej kasy, jednak to nie miało większego znaczenia dla zauroczonych nim wyborców.

Podobnie jak Chamenei, jest zwolennikiem twardej linii, zarówno w polityce krajowej - nie sprzyjając rozwojowi i reformom instytucji politycznych – jak i zagranicznej, niezmiennie utrzymując antyzachodnią postawę i wojownicze stanowisko w sprawie irańskiego programu nuklearnego. Ma niezmiennie duże wsparcie ze strony gwałtownie rosnącej liczby biedniejszych i religijnych grup, zwłaszcza na prowincji, co umożliwiło mu wygranie czerwcowych wyborów prezydenckich i rozpoczęcie II kadencji na urzędzie prezydenta Iranu.

Jest kontrowersyjną, niekiedy nawet demoniczną postacią irańskiej polityki, mającą tyle samo zwolenników, co przeciwników. Wydaje się, że jego żydowskie korzenie niepokoją go i prowokują do akcentowania swojej wrogości wobec Izraela. W 2005 roku wywołał skandal o międzynarodowym wydźwięku, kwestionując fakt wystąpienia holocaustu. Innym jego pomysłem była propozycja przeniesienia Izraela do Europy. W jednym z przemówień, wezwał też do wymazania Izraela z mapy, jednak późniejsze tłumaczenia tego, co prezydent miał na myśli mówiąc te słowa, zupełnie zaciemniły prawdziwe przesłanie tych słów.

Mir Hossein Musawi

Urodził się w Kameneh, w Azerbejdżanie, w rodzinie kupca. Jest absolwentem architektury na Uniwersytecie Shahid Beheshti w Teheranie. Po ustanowieniu republiki islamskiej, był redaktorem gazety Jomhouri-e Eslami (Republika Islamska), oficjalnego organu prasowego Islamskiej Partii Republikańskiej.

Ożenił się z Zahrą Rahnavard, córką byłego kanclerza Alzahra University i doradcy politycznego byłego prezydenta Iranu Mohammad Chatamiego. Był jednym z najbliższych współpracowników i zwolenników Alego Akbara Hashemi Rafsandżaniego, byłego prezydenta Iranu. Od sierpnia 1981 do grudnia 1981 zajmował stanowisko ministra spraw zagranicznych a od października 1981 do 1989 r., czyli do czasu zmiany konstytucji i zniesienia tego urzędu, pełnił funkcję premiera Iranu.

Począwszy od lat 90 ubiegłego wieku, Mir-Hossein Musawi wycofał się z aktywnego życia politycznego. W 1997 odmówił wzięcia udziału w wyborach prezydenckich. Musawi był uważany za jednego z głównych potencjalnych kandydatów w wyborach prezydenckich w 2005, jednak w październiku 2004, po spotkaniu z liderami obozu reformatorskiego, ponownie zdecydował się nie wziąć w nich udziału.

Do niedawna Musawi zajmował stanowisko dyrektora Irańskiej Akademii Sztuk oraz członka Najwyższej Rady Rewolucji Kulturalnej. Ostatnio odwołano go z dyrektorskiego stanowiska ze względu na krytykę obecnych władz. Wchodzi również w skład tzw. Rady Rozeznania, celem której jest rozwiązywanie sporów konstytucyjnych między organami władzy oraz wprowadzanie poprawek do konstytucji.

W marcu 2009 r. Musawi wrócił jednak do polityki ogłaszając swój start w czerwcowych wyborach prezydenckich. W tym samym czasie były prezydent Iranu Mohammad Chatami wycofał się z wyścigu prezydenckiego i zadeklarował swoje poparcie dla Musawiego. Jest uważany za polityka umiarkowanego.

Ali Akbar Hashemi Rafsandżani,

Przyszedł na świat w 1934 r. w Nough, jako drugie z dziewięciorga dzieci skromnego rolnika. Był dominującą postacią w irańskiej polityce od 1980 roku a począwszy od 1987 r., przez 8 lat był prezydentem. Można go nazwać pragmatycznym konserwatystą. Jest wprawdzie częścią religijnej elity Iranu, jednak bywa elastyczny, ma szersze spojrzenie na rzeczywistość i zróżnicowane poglądy. Podchodzi też bardziej refleksyjnie do stosunków z zachodem.

Z drugiej jednak strony, jako bogaty biznesmen, często był utożsamiany przez Irańczyków z nepotyzmem i korupcją. Z tego zapewne powodu, wcześniej nie udało mu się nawet zdobyć miejsca w parlamencie a w drugiej turze wyborów prezydenckich przegrał z Ahmadineżadem, pomimo że po I turze prowadził.

Od tego czasu otwarcie krytykuje aktualnego prezydenta. Jest wciąż silną postacią irańskiej polityki, kieruje dwoma potężnymi reżimowymi organami, jakimi są: Rada Rozeznania (która rozstrzyga spory i interpretuje przepisy) oraz Zgromadzenie Ekspertów (które powołuje, i teoretycznie może zastąpić najwyższego przywódcę duchowego). Jest także bogatym biznesmenem i silnym, pomimo powiązań z aktualna władzą, wsparciem dla opozycji.

W ostatnich wyborach prezydenckich jawnie poparł przeciwnika Achmadineżada, umiarkowanego polityka Musawiego, podkreślając, że republika znalazła się w kryzysie. Zażądał tez uwolnienia wszystkich uwięzionych za udział w demonstracjach.

Kler i reformatorzy

Jak przystało na państwo wyznaniowe, kler zdominował irańskie społeczeństwo. Jest to wyjątkowo uprzywilejowana klasa społeczna. Tylko duchowni mogą zostać wybrani do Zgromadzenia Ekspertów, które powołuje Najwyższy Przywódca. Teoretycznie zgromadzenie może go usunąć, jeśli uzna, że nie może on wykonywać swoich obowiązków, ale praktycznie jest to mało prawdopodobne i jeszcze nigdy nie miało miejsca.

Zgromadzenie jest obecnie kierowane przez byłego prezydenta Iranu Alego Akbara Haszemi Rafsandżaniego, który z jednej strony jest uważany za pragmatycznego konserwatystę a z drugiej, jak wspomniano powyżej, za skorumpowanego biznesmena, mającego powiązania ze światem nie zawsze czystych interesów. 

Były prezydent Mohammad Chatami oskarżał duchownych o przeciwstawianie się jego próbom reformowania kraju i ostrzegał przed niebezpieczeństwem religijnego despotyzmu. Wyjątkowo konserwatywny kler, jest przeciwny wszelkim próbom zmiany obecnej sytuacji, skłaniając się raczej do zaostrzenia prawa a nie jego liberalizacji.

Kler dominuje też w wymiarze sprawiedliwości, który opiera się na szariacie – prawie islamskim. W ostatnich latach, to właśnie ortodoksyjny kler wykorzystywał system sądowy do podważania reform przez więzienie ich zwolenników, zamykania reformatorskich gazet i zatrzymywania dziennikarzy.

Duchowieństwo nie jest jednak monolitem. Obok tych stojących murem za obecnym przywódcą duchowym i prezydentem, są też jawni reformatorzy, nawet liberałowie i tacy, którzy nie zgadzają się z wszelkimi wypaczeniami, otwarcie mówią o kłamstwach medialnych, nieprawidłowościach wyborczych i wszelkich innych nieprawidłowościach władzy.

Irański ruch reform jest ruchem politycznym kierowanym przez grupę irańskich partii i organizacji politycznych, które poparły plany Mohammada Chatamiego, wprowadzenia większej wolności i demokracji.

W 1997 roku Chatami został wybrany na prezydenta dzięki obietnicom dopuszczenia do większej swobody wypowiedzi, przeciwdziałania bezrobociu i dokonania prywatyzacji. Jednak wiele z jego inicjatyw liberalizujących kraj, napotkało opór ze strony konserwatywnych instytucji i kleru. Początkowo stanął do wyborów w 2009 r., jednak później wycofał się i użyczył swojego wsparcia Mir Hosseinowi Musawiemu.

Obok Musawiego, przedstawicielami ruchu reformatorskiego są też: Mohsen Mirdamadi, Hadi Chamenei, Mohsen Aminzadeh i Mostafa Tajzadeh.

Gwardia rewolucyjna, armia i milicja

Siły zbrojne Iranu składają się z Gwardii Rewolucyjnej i regularnej armii. Obie siły pozostają pod wspólnym dowództwem. Irański Korpus Rewolucyjnej Gwardii Islamskiej (IRGC) został powołany tuż po rewolucji, do obrony islamskiego systemu władzy, a także do stworzenia przeciwwagi dla regularnych sił zbrojnych.

Od tego czasu jest to główna siła wojskowa, polityczna a nawet gospodarcza w Iranie. Formacja ta jest blisko związana z najwyższym przywódcą, ajatollahem Ali Chameneim, a sam prezydent Mahmoud Ahmadineżad, w czasach wojny iracko-irańskiej był jej członkiem.

Siły Gwardii Rewolucyjnej szacuje się na ok. 125 tysięcy aktywnych żołnierzy. Ma ona własne siły lądowe, marynarkę wojenną i siły powietrzne, a także prowadzi nadzór nad strategiczną bronią irańską. Gwardia zaznacza tez swoja obecność w instytucjach cywilnych. Uważa się, że kontroluje około jednej trzeciej gospodarki Iranu.

Do tej pory, władza była w stanie kontrolować wszelkie zdarzenia dziejące się w kraju, za pomocą Basij i Gwardii Rewolucyjnej. Jednak obecnie każde z czekających Iran, kilkunastu świąt, może stać się pretekstem do kolejnych wybuchów niezadowolenia, rosnącej w siłę opozycji.

Gwardia Rewolucyjna kontroluje też, przynajmniej teoretycznie, tzw. siły Basij Resistance, zwane też Basij-e Mostaz’afin, czyli dosłownie „Mobilizacją uciśnionych”. Jest to islamska milicja złożona z wolontariuszy, jednak otrzymujących za swoje zaangażowanie, pewne oficjalne korzyści, jak np. zarezerwowane miejsca na uniwersytetach, stypendia czy pierwszeństwo w uzyskiwaniu oficjalnych stanowisk. Być milicjantem po prostu się opłaca.

Dokładna ilość członków tej organizacji jest trudna do ustalenia. Jednak według badań przeprowadzonych w 2005 r., przez waszyngtońskie Centrum Studiów Strategicznych i Międzynarodowych szacuje się, że jest ich 90 tysięcy, mężczyzn i kobiet, umundurowanych i zajmujących się tylko tą pracą w pełnym wymiarze czasu. Poza tym jest 300 tysięcy rezerwistów. Jednak w razie zaistnienia takiej potrzeby, istnieje możliwość szybkiego uruchomienia następnego miliona członków.

Ta typowo paramilitarna organizacja, została założona przez Chomeiniego w 1979 r. Wiele z grup Basij, rozrzuconych po kraju, jest kontrolowanych przez lokalnych duchownych. Są lojalni wobec kleru będąc jego poważnym atutem w politycznych rozgrywkach. Organizacyjnie skupiają się wokół meczetów i często w nich mają swoje pomieszczenia.

Oddziały Basij są często używane w sytuacjach kryzysowych, do rozpędzania zgromadzeń dysydenckich i zaprowadzania porządku. Często i chętnie używają siły, co było szczególnie widoczne podczas zamieszek spowodowanych niezadowoleniem z wyników wyborów prezydenckich. Również aktualne demonstracje nie obywają się bez zaciekłych interwencji basijów.

Basij teoretycznie nie maja uprawnień do posiadania broni palnej bez specjalnego pozwolenia, jednak w praktyce ok. 25 % Basij jest wyposażonych w AK-47. Reszta uzbrojona jest w gaz łzawiący, kije, noże, żyletki i inne niebezpieczne przedmioty.

Basij w przeszłości, szczególnie w czasie wojny iracko-irańskiej, była oskarżana o wykorzystywanie dzieci-żołnierzy, jako mięsa armatniego lub do usuwania min. Później członkowie tej organizacji nagminnie kontrolowali współobywateli, czy ci nie wychodzą poza ramy islamskiej moralności i prawa. Często zatrzymywano samochody i sprawdzano oddech kierowcy i pasażerów, czy nie czuć od nich alkoholu. Sprawdzano też ubiór kobiet i towarzyszące im osoby. Tolerowano tylko ich męża lub bliskiego krewnego.

Co dalej?

Wydaje się, że obecna sytuacja w Iranie osiągnęła punkt kulminacyjny, od którego nie ma powrotu. Opozycja coraz śmielej wspomina o konieczności przeprowadzenia zmian systemowych oraz nawołuje do usunięcia od władzy najwyższego przywódcę, ajatollaha Alego Chameneiego. Prezydent, oskarżany o fałszerstwa wyborcze i lekceważenie praw człowieka również znalazł się w ogniu krytyki, stając się - jak często skanduje opozycja, dyktatorem zasługującym na śmierć.

Natomiast w odwecie, równie liczni, lepiej zorganizowani i ochraniani zwolennicy ajatollaha domagają się najcięższych możliwych kar dla sprawców zamieszek, obrazowo oskarżając ich o konszachty z szatanem. Jednak, pomimo brutalnego traktowania opozycji, ta – jak na razie, nie przestraszyła się ani pogróżek, ani aktów przemocy stosowanej przez siły bezpieczeństwa.

Dzisiaj opozycję stanowią zarówno reformatorscy islamiści jak i świeccy, zazwyczaj młodzi działacze, naukowcy, artyści czy dziennikarze. To ci ludzie budują silny front opozycyjny, który może doprowadzić do daleko idących zmian. Śmierć cenionego Wielkiego Ajatollaha Osseina Alego Montazeriego, wypowiadającego się w obronie praw człowieka, prawa do demonstracji czy wolnych mediów, jeszcze bardziej wzmocniło determinację protestujących.

Na razie widoczną słabością opozycji jest brak dostępu do informacji i sposobów na jej rozprzestrzenianie oraz przede wszystkim brak powszechnie akceptowanego lidera, mogącego skupić wokół siebie tych, którzy dążą do ewolucyjnych korekt sytemu.

Wydaje się bowiem, że oczekiwane zmiany na scenie politycznej Iranu, miałyby polegać na odsunięciu od władzy skompromitowanych teokratów, jednak bez dążenia do rewolucyjnej zmiany całego systemu. Pomimo iż pojawiają się hasła by republikę islamską zamienić na republikę irańską, to jednak tego rodzaju przeobrażenie w tej chwili nie jest możliwe. Na razie, opozycja nie protestuje przeciwko dominacji islamu w państwie, a jedynie przeciwko wypaczeniom ludzi stojącym na jego czele.

Z drugiej strony wiadomo, iż Chamenei nie może już liczyć na swoich dotychczasowych doradców – Rafsandżanbiego i Chatamiego, czy chociażby byłego przewodniczącego parlamentu, Karubiego. Chamenei sam zmarginalizował ich przy okazji wyborów prezydenckich wygranych przez Ahmadineżada.

Lider republiki islamskiej jest za to otoczony skrajnym, twardogłowym duchowieństwem, przywódcami Gwardii Rewolucyjnej i milicji Basij, którzy domagają się ostatecznej i bezpośredniej konfrontacji z opozycją. To może doprowadzić do dalszego rozlewu krwi.

Opozycja usiłuje doprowadzić do strajków czy zamachów na ważne ośrodki władzy czy telewizję, gdzie ostatnio miały miejsce zamieszki i starcia. W lutym Iran będzie obchodził 31 rocznicę utworzenia Republiki Islamskiej. Niektórzy sądzą, że jeśli sytuacja w najbliższym czasie nie ustabilizuje się, rocznica ta może stać się okazją do przeprowadzenia przez Gwardię Rewolucyjną, wojskowego zamachu stanu. Jest to jednak mało prawdopodobne, biorąc pod uwagę to, iż siła ta ma się zupełnie dobrze w aktualnym systemie i nie ma motywacji do zmiany aktualnej pozycji.

Jedno jest pewne, w najbliższym czasie Iran czeka okres dużej niestabilności politycznej, co wpłynie na wzrost napięcia w sąsiednich krajach, Pakistanie, Afganistanie i Iraku. W 2010 roku bezpieczeństwo regionalne będzie narażone na liczne wstrząsy i napięcia, których silnym źródłem jest i jeszcze długo pozostanie Iran.

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.