Grzegorz Mazurczak: Tłok na irackim niebie
Pomimo utrzymującego się stanu zagrożenia w Iraku oraz trwającego już cztery miesiące impasu w tworzeniu nowego rządu, można jednak zauważyć większe otwarcie się tego kraju na świat. W wyjściu z izolacji pomaga wzmożone ostatnio zainteresowanie różnych linii lotniczych tym martwym do niedawna rynkiem.
Ostatnio, 16 lipca, tanie linie lotnicze ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, Flydubai, rozpoczęły loty do Erbilu, stolicy regionu kurdyjskiego w Iraku. Dzień wcześniej, na lotnisku w Basrze wylądował pierwszy od 20 lat cywilny samolot, czarter należącej do Arabii Saudyjskiej, linii Alwafeer Air.
Alwafeer Air jest pierwszą linią lotniczą specjalnie przeznaczoną do obsługi pielgrzymów. Obsługuje głównie trasy łączące dwa najświętsze islamskie miasta, Mekkę i Medynę, z ośrodkami muzułmańskimi w Europie, Afryce i Azji. Irak jest dla niej naturalnym i obiecującym miejscem biznesowej aktywności.
Już w zeszłym roku linie Gulf Air z Bahrajnu rozpoczęły loty do trzech irackich miast. Do końca 2010 r. planują rozszerzenie swojej oferty na dodatkowe dwa miasta. Natomiast w kwietniu b.r., linie lotnicze Ethiad z siedzibą w Abu Dhabi, rozpoczęły loty do Bagdadu, rywalizując z dubajskim Emirates.
Do tej pory, europejskie linie lotnicze, ze względu na zły stan bezpieczeństwa w Iraku, ograniczały się do pewniejszego obszaru kurdyjskiego. Jednak zarówno Austrian Airlines, jak i szwecki Viking oraz niemiecka Lufthansa już we wrześniu mają zamiar rozpocząć regularne loty do Bagdadu. Scandinavian Airlines planuje nawet latać do Basry.
Obecnie większość podróżnych lecących do Iraku stanowią przedsiębiorcy. Jest też trochę odważniejszych turystów, kierujących się raczej na północ. Jednak najwięcej podróżujących samolotami w tym regionie stanowią pielgrzymi, w tym szyici zmierzający na południe kraju, do swoich świętych miejsc w Nadżafie i Karbali.
Ilość odwiedzających te miasta jest ogromna, szczególnie podczas święta Ashura. Chcą to wykorzystać linie Gulf Air z Bahrajnu. Na tej samej zasadzie saudyjskie linie Alwafeer Air kierują swoja ofertę do Irakijczyków chcących odwiedzić święte miasta Mekkę i Medynę.
Irak ma jednak trudne relacje z kilkoma państwami Zatoki, szczególnie Kuwejtem, co utrudnia budowanie ściślejszych związków biznesowych. Niedawno rozwiązano też irackie narodowe linie lotnicze z powodu zagrożenia upadłością.
Przyczyna takiego stanu rzeczy leży zapewne w ogólnie złej sytuacji gospodarczej kraju. Z pewnością nie pomogły też w ich przetrwaniu energiczne starania Kuwejtu o gigantyczne odszkodowania za inwazję przeprowadzoną na ten kraj przez Saddama Husajna w 1990 r.
Spięcia okazały się tak duże, że w kwietniu, pierwszy od dłuższego czasu lot irackich linii lotniczych z Bagdadu do Londynu, skończył się próbą konfiskaty samolotu przez prawników działających na rzecz Kuwejtu. Bez politycznego rozwiązania trudnych spraw sąsiadujących państw, również tych związanych z odszkodowaniami, nie będzie szans na nawiązanie zdrowych więzi rynkowych.
Jednak ogólna sytuacja rynku przewozów lotniczych w Iraku, biorąc pod uwagę ciągle mało stabilną sytuację bezpieczeństwa, wydaje się być zupełnie dobra.



Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje