Magdalena Górnicka: Nowy amerykański moment
„Ameryka także w XXI wieku będzie przewodziła światu” – mówiła Hillary Clinton w przemówieniu wygłoszonym w siedzibie Council on Foreign Relations.
Tymczasem Clinton nakreśliła ważną wizję amerykańskiej polityki zagranicznej, która –wpisując się w pragmatyczną optykę administracji Obamy – może stać się ważną wskazówką dla amerykańskich partnerów i sojuszników.
„Stany Zjednoczone mogą, muszą i będą przewodzić w XXI wieku” – zapewniła szefowa dyplomacji.
Dodała, że przewodnictwo to będzie bardziej wynikiem sojuszy, niż potęgi ekonomicznej czy militarnej USA. Tym samym – amerykańska dominująca pozycja na arenie międzynarodowej – ma być oparta w pewnym stopniu na porozumieniu i partnerskim układzie z innymi ważnymi aktorami stosunków międzynarodowych. Multilateralizm? Tak, ale American-style.
„Złożoność problemów dzisiejszego świata wymaga <nowego amerykańskiego momentu>” – mówiła Clinton, potwierdzając pośrednio aktualność określenia USA jako „narodu niezbędnego” – według słów Madeleine Albright.
Nie jest to jednak wynik narzucania amerykańskiej wizji i amerykańskich rozwiązań światu wbrew jego woli. Przeciwnie: ludzie na całym świecie spoglądają na Amerykę jako na przykład, wzór do naśladowania.
Administracja Baracka Obamy w swojej polityce zagranicznej dba o to, by ten dobry przykład zapewniać – m.in. przez odbudowywanie nadwątlonych sojuszy i promowanie partnerskiego podejścia w stosunkach bilateralnych.
Dowodem tego nowego stylu realizowania amerykańskiej polityki zagranicznej, są nowe, dobre stosunki z Rosją, które „były praktycznie lodowate, gdy Barack Obama obejmował urząd”.
Innym przykładem jest budowanie międzynarodowego konsensusu w sprawie Iranu i forsowanie na forum ONZ kolejnych sankcji dla Teheranu.
„Wierzymy, że Iran powoli zaczyna odczuwać tego skutki” – mówiła Hillary Clinton.
W nowe podejście amerykańskiego rządu do polityki zagranicznej wpisują się także rozpoczęte w Waszyngtonie izraelsko-palestyńskie negocjacje pokojowe. Jak mówiła sekretarz stanu, to wynik zmiany amerykańskiej polityki wobec partnerów na Bliskim Wschodzie.
Nie zabrakło także tematów gospodarczych, które są teraz główną troską rządu Obamy. Clinton przyznała, że rosnące zadłużenie USA szkodzi amerykańskiej dyplomacji, ponieważ stwarza finansowe bariery dla pewnych działań, a przede wszystkim – wysyła negatywny sygnał – sygnał o amerykańskiej słabości.


Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje