Paweł Michał Bartolik: Izrael nie ma "prawa do obrony"
-
Paweł Michał Bartolik
Od wybuchu Drugiej Intifady (a właściwie na długo przed tym) mamy do czynienia z monstrualnym zniekształceniem pojęć, języka, sensu. „Obrona” to dowolne dysponowanie życiem i mieniem Palestyńczyków, zniewolonych przez machinę państwa osadniczo-kolonialnego.
Od wybuchu Drugiej Intifady 28 września 2000 r. (a właściwie na długo przed tym) mamy do czynienia z monstrualnym zniekształceniem pojęć, języka, sensu. Wyraźne stało się to po zamachach 11 września 2001 r., odkąd to dwa razy dwa nie równa się cztery, jeśli nie służy to „zwalczaniu terroryzmu”, czyli wdrażaniu środków realizacji interesów imperializmu północnoamerykańskiego i kolonializmu izraelskiego.
Żeby zaś wątpić w to po ostatnich masakrach kolonialnych w Strefie Gazy – trzeba być chyba szaleńcem, a przynajmniej mieć oczy szeroko zamknięte.
Izrael może pozwolić sobie na przedstawienie nawet najkrwawszej akcji pacyfikacyjnej wobec całego narodu, skazanego na pozostawanie pod nieustającym wpływem jego aparatu przemocy, jako działania obronne, wręcz walkę egzystencjalną. W dominującym właściwie we wszystkich krajach zachodnich dyskursie ciemięzca przedstawiany jest jako ciemiężony, ciemiężony – jako ciemięzca.
„Obrona” to dowolne dysponowanie życiem i mieniem Palestyńczyków, zniewolonych przez totalitarną machinę wojskowo-biurokratyczną państwa osadniczo-kolonialnego, które bezczelnie mieni się „jedyną demokracją na Bliskim Wschodzie”. Palestyńczycy zdążyli się „zużyć” jako potwornie wyzyskiwana przez dziesięciolecia, praktycznie bezpłatna i pozbawiona elementarnych praw siła robocza. Zatem nie dziwi, że Izrael nasila politykę pełzającej czystki etnicznej, w celu ostatecznego wyparcia ich z resztek ziem, jakie im pozostały. Jeśli to jest „prawo do obrony”, nic nie jest bardziej oczywiste od tego, że owego niesłychanego „prawa” należy Izraelowi jednoznacznie i bezwzględnie odmówić.
Nie odmówią mu jednak tego najwięksi możni tego świata, tym bardziej nie nastąpią tu żadne poważne zmiany z powodu rotacji w Białym Domu. Klasa panująca USA i klasa panująca Izraela związane pozostają strategiczną wspólnotą interesów. Dlatego Stany Zjednoczone przez dziesięciolecia blokowały kolejne rezolucje Rady Bezpieczeństwa ONZ potępiające państwo syjonistyczne – ostatnio uczyniły to na początku bieżącego roku – oraz dostarczały, dostarczają i jeszcze będą mu dostarczać potężnej, szeroko zakrojonej pomocy: dyplomatycznej, finansowej, wreszcie militarnej.
Przekreślić oczywiste prawdy, z których każda jest oczywistym kłamstwem, może jedynie silny, konsekwentny, radykalny i solidarny światowy ruch sprzeciwu wobec globalizacji imperialistycznej.
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.
Artykuł ukazał się pierwotnie w "Trybunie Robotniczej" Redakcja otrzymała tekst od autora.


Jak Andaluzja stała się prawicowa
Pragmatyzm wygrywa w amerykańsko-chińskich relacjach
Trudne zadanie Rumena Radewa
Péter Magyar wzbudza pierwsze kontrowersje