Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Andrzej Jonas: Niełatwo o dobry klimat


06 listopad 2009
A A A

Sample Image

Mimo kryzysu gospodarczego na ostatnim szczycie Unii w Brukseli zachowano zdolność osiągania kompromisów.

Nareszcie mówiono o sprawach naprawdę ważnych. To znaczy takich, które mają znaczenie fundamentalne i to przez wiele dziesiątek lat. Odkrycie związku między człowiekiem a klimatem – tego, że nie tylko klimat oddziałuje na człowieka, lecz także człowiek na klimat – bynajmniej nie jest stare. To za naszego pokolenia pojawiły się pomysły dotyczące konieczności ochrony naturalnego środowiska człowieka, i to nie ze względów estetycznych bądź ekonomicznych, lecz egzystencjalnych – odkryto bowiem, że człowiek jest w stanie dokonać ekologicznego samobójstwa. To za naszych czasów pojawił się ruch proekologiczny i powstały partie zielonych. Znalazły się one w rządach, uchwalono prawa i zanieczyszczanie środowiska jest dziś karane.

Jakiś czas temu wkroczyliśmy w nowy etap – uświadomienia sobie, że jeśli nie zmodernizujemy gospodarki, grozi nam zagłada. Trzeba więc ponieść koszt tej zmiany. Do tego punktu panowała mniej więcej zgoda, choć nie brakuje głosów powątpiewających w zagrożenia. Co prawda nie wszystkie państwa złożyły swe podpisy pod tak zwanym protokołem z Kioto, zobowiązującym do ograniczenia emisji gazów cieplarnianych, ale idei w zasadzie nie negowano. Do prawdziwego konfliktu dotarliśmy, gdy zaczęto rozkładać koszty. W oczy krajów biedniejszych zajrzało widmo finansowej katastrofy.

Pomysł bogaczy polegał na uchwyceniu chwili bieżącej jako podstawy rozliczeń – koszty powinny rozkładać się proporcjonalnie do wielkości emisji. Jeden z polskich ekspertów tak ów pomysł scharakteryzował: po zakończeniu uczty bogaci zaprosili na resztki biednych, po czym uznali, że rachunek płacą proporcjonalnie wszyscy. Przez stulecia gospodarki światowych liderów rozwijały się, wysyłając do atmosfery dwutlenek węgla bez ograniczeń, a dzisiaj, gdy druga i trzecia liga państw wchodzi do gry, przygotowuje się dla nich surowy cennik. To byłby drugi, po historycznym, hamulec nałożony na gospodarki krajów mniej szczęśliwych.

Walka o egzystencję jest przede wszystkim walką o świadomość. I taką właśnie misję postawiła sobie za cel Polska, gdy najpierw musiała przekonać Unię Europejską, że w tej dziedzinie niezbędna jest jednomyślność, to znaczy powinno obowiązywać prawo weta. Sukces pierwszego etapu otworzył możliwość przystąpienia do etapu drugiego – ustalenia zasady podziału obciążeń.

Ostatni szczyt Unii w Brukseli przyniósł wiadomość prawdziwie optymistyczną – wspólnota mimo kryzysu gospodarczego nie utraciła empatii, umiejętności zrozumienia innych, w tym przypadku gospodarczo słabszych. I zachowała zdolność osiągania kompromisów.

Bez wątpienia stało się tak dzięki Polsce. To naszym politykom udało się sformułować zasadę, którą należy się kierować przy rozdziale kosztów ograniczenia emisji dwutlenku węgla, zgromadzić argumenty i grupę państw popierających tę zasadę, a także, co najważniejsze, przekonać do niej pozostałych. To oczywiste, że polscy politycy kierowali się polskim interesem, ale był to także interes innych, znajdujących się na skutek wyroków historii w sytuacji podobnej do naszej. Była to również istotna sprawa dla całej Unii, której wartością największą jest zdolność zrozumienia i harmonizacji interesów wszystkich swych członków.

Oczywiście ważna jest też sama zasada. Na tym etapie sformułowana bardzo ogólnie: płacić za gazy cieplarniane wysyłane do atmosfery należy proporcjonalnie do zdolności płacenia. I to jest przepis na dobry klimat.

Artykuł ukazał się w Polska Zbrojna . Przedruk za zgodą Redakcji.
 
Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża poglądy autora.