Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home

Łukasz Reszczyński: Nowa twarz Serbii?


28 październik 2008
A A A

Odkąd Kosowo ogłosiło niepodległość zauważalna jest wyraźna tendencja Europy do włączenia Serbii do swoich struktur. Również Serbia zmienia twarz - i jest to twarz o wiele bardziej przyjazna.

Bez Kosowa, za to ze wzmocnioną gospodarką poprzez członkostwo w Unii Europejskiej, oraz bezpieczeństwem poprzez udział w NATO. Czy takim państwem ma szanse stać się Serbia już za kilka najbliższych lat? Szanse są duże i bardzo realne. Odkąd Kosowo ogłosiło jednostronną deklarację niepodległości, 17 lutego bieżącego roku, zauważalna jest wyraźna tendencja Europy do włączenia tego obszaru Bałkanów do swoich struktur.

Na ile to realna troska o stabilizację tego regionu, a zwykły wyrzut sumienia pozostawiam to sumieniom zachodnich polityków. Jednakże najważniejsze w tym całym zamieszaniu jest zapewnienie realnego poczucia bezpieczeństwa wszystkim narodom, które w latach 90-tych przeżyły swoją gehennę. Jako Europejczycy, wszyscy dziś mamy obowiązek wynagrodzić narodom bałkańskim swoją krótkowzroczność, brak zdecydowania oraz znikomość naszej pomocy w niedawnych wydarzeniach, których rany goją się po dziś dzień. Serbia jako ostatnie, byłe państwo jugosłowiańskie, niczym kapitan tonącego statku, najdłużej broniło się przed brataniem się z Europą. Ktoś kiedyś napisał, że "wojna zaczęła się w Kosowie i tam się skończy".

Faktycznie, wydaje się, że wraz z ogłoszeniem przez tą prowincję niepodległości zamknął się ważny rozdział w historii zarówno Serbii jak i Europy. Wydarzenie to, mimo iż bardzo negatywnie przyjęte przez Serbów, paradoksalnie wyszło im na dobre. Cała machina wydarzeń, które nastąpiły po 17 lutym już teraz zmieniły Serbię nie do poznania. Marcowe wyniki wyborów, przy gorącym dopingu Europy pchnęły Serbię do pierwszego kroku ku Zachodowi. Zaowocowało to całą serią porozumień zawartych z Unią Europejską, które coraz bardziej przybliżają Serbię do struktur Unijnych. Politycy serbscy coraz chętniej i otwarcie rozmawiają z Zachodem, co jeszcze chociażby rok temu było praktycznie nie do pomyślenia. Jednym z kulminacyjnych punktów tej gry okazało się być pochwycenie lidera bośniackich Serbów, Radowana Karadzicia, którego przez długie lata poszukiwał Sąd w Hadze.

Nie od dziś wiadomo, że wraz z Ratko Mladiciem byli do niedawna narodowymi bohaterami Serbów, a naiwny byłby ten, kto pomyślałby, że obaj panowie tak skrzętnie się ukrywali. Do tej pory Serbia nie miała realnego interesu w ich wydaniu, natomiast poprzednie ekipy rządzące nie mogły wykonać takich ruchów ze względu na swoją nacjonalistyczną indoktrynację. Proces Karadzicia już trwa, wydanie Mladicia jest tylko kwestią czasu, jednak z pewnością uzależnione będzie od postępów eurointegracyjnych Serbii.

Jednak Europie nie do końca udało się udobruchać Serbów. Ofensywa dyplomatyczna w sprawie zbadania legalności ogłoszenia niepodległości przez Kosowo i w efekcie przegłosowanie tego pomysłu na forum Zgromadzenia Ogólnego ONZ są przez Zachód odbierane raczej negatywnie. Najbardziej stanowczo reagują Stany Zjednoczone, które przestrzegają Serbów przed destruktywnym wpływem tych działań na ich integrację ze strukturami europejskimi. Również kraje europejskie, jak np. Wielka Brytania czują się nieco speszone działaniami serbskiego rządu, cały czas podkreślając niemalże jak groźbę priorytet powodzenia integracji. Na szczęście w głosowaniu Zgromadzenia Ogólnego serbska inicjatywa została poparta ogromną większością głosów, co można uznać za ich moralne zwycięstwo. Sprawę niepodległości byłej serbskiej prowincji zbada teraz Międzynarodowy Trybunał w Hadze, co może stać się precedensowym wydarzeniem w historii Europy.

Mimo wszystko nie powinno to znacząco wpłynąć to na proces integracyjny Serbii z Unią. Europa nareszcie dostrzegła najlepszy sposób na długotrwałe wystudzenie bałkańskiego kotła, a także zrozumiała, że od spokoju tego regionu zależy spokój całego kontynentu. Nam pozostaje tylko kibicować Serbom i mieć nadzieję, że już niedługo będziemy mogli bez przeszkód zwiedzać te piękne rejony naszego kontynentu. Serbia zmienia twarz, to pewne i jest to twarz o wiele bardziej przyjazna…

Portal Spraw Zagranicznych pełni rolę platformy swobodnej wymiany opinii - powyższy artykuł wyraża jedynie prywatne poglądy autora.