Michał Cyran: Paryski zwrot
Dmitrij Miedwiediew rozpoczął w poniedziałek trzydniową wizytę we Francji. Jest ona kolejnym krokiem polityki zagranicznej Paryża. Polityki patrzącej coraz częściej na Kreml.
W listopadzie ubiegłego roku Pałac Elizejski odwiedził rosyjski premier Władimir Putin, co skutkowało kilkoma umowami biznesowymi oraz wzmocnieniem pozycji energetycznej Rosji w Europie. Dziś Miedwiediew, podczas swojej pierwszej wizyty we Francji w charakterze szefa państwa, chce pójść za ciosem. W obstawie osiemdziesięciu biznesmenów wyruszył na połów kontraktów.
Tradycją zawsze była współpraca kulturalna obu państw. Również tym razem rosyjski prezydent zainaugurował w Paryżu Rok Rosji we Francji, otwierając w Luwrze wystawę "Święta Ruś - sztuka od Rusi Kijowskiej do Rosji Piotra Wielkiego". Jednak nie po to poleciał do Paryża. Przynajmniej nie tylko po to.
Spod westchnięć nad kulturalną schedą wyłaniają się prawdziwe cele wizyty Miedwiediewa – polityczny i gospodarczy. Nie tak dawno Francja krytykowała rosyjskie poczynania wobec Gruzji i Czeczenii, skąd więc obecny zwrot polityki Paryża? Minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner powie, że obecny prezydent Rosji to jedno, era Putina drugie. Za tą opozycją stoją jednak inne powody intensyfikacji powiązań, a widać gołym okiem jak gęstnieje sieć pomiędzy Kremlem a Pałacem Elizejskim. Gość Nicolasa Sarkozy’ego nie musiał narzekać na standardy. Spał w luksusowym hotelu Ritz, w którym swego czasu nocowali Winston Churchill oraz szach Iranu. Jeśli spojrzymy na wyrastające jak grzyby po deszczu interesy, jakie łączą oba państwa, wiele się wyjaśni.
To w Rosji, a nie w USA, Francuzi zainwestowali najwięcej w ubiegłym roku – ponad osiem miliardów euro. Obserwując obecny zwrot polityczny, łatwo wywnioskować, że poprzednie lata miały być jedynie wstępem do grubszej książki. Już pierwszego dnia wizyty GDF Suez – francuski koncern gazowy, ustalił z Gazpromem zakup dziewięciu procent udziałów w Nord Stream, konsorcjum, które odpowiada za prowadzenie Gazociągu Północnego, transportującego gaz ziemny z Rosji. Wsparcie Moskwy na pewno przyda się podczas negocjacji z Niemcami, od których udziały ma kupić GDF Suez. Ustalono, że sprawa zostanie zamknięta do końca kwietnia. Sam gazociąg to lista kontrowersji. Poczynając od uzależnienia Unii od importu gazu z Rosji a kończąc na wymazaniu znaczenia dotychczas ważnych dla tranzytu krajów – Białorusi, Ukrainy i Polski. Polityka energetyczna nie pozostaje sama na scenie interesów. Towarzyszy jej drugi, budzący nie mniejszy sprzeciw niektórych, punkt programu – zbrojenie.
Tutaj pojawia się więcej komplikacji. Francja chce sprzedać Rosji okręty do transportu śmigłowców typu Mistral. Jeśli doszłoby do transakcji będzie to największy kontrakt zbrojeniowy państwa NATO z Rosją. Paryż chce ratować podupadający przemysł stoczniowy, a oferta Miedwiediewa przychodzi w samą porę. Czasy kryzysu powodują, że wieloaspektowa współpraca gospodarcza na pewno postawi na nogi finanse publiczne. O ile część planowanych inwestycji nie budzi większego sprzeciwu, to sprzedaż okrętów wzmaga głosy krytyki. Słychać je głównie ze strony państw sąsiadujących ze wschodnim Olbrzymem, takich jak Litwa, Łotwa, Estonia i Gruzja. Trudno się dziwić. Kreml nie ukrywa motywów swoich zakupów – liczy na wzmocnienie władzy, a Mistrale podeprą dominację w rejonie Bałtyku i Morza Czarnego, choćby dzięki znacznemu przyspieszeniu reakcji. Sarkozy ignoruje obawy byłych republik bloku wschodniego, zwracając uwagę na potrzebę budowy partnerstwa ze stroną rosyjską, jednak nie przekonał tym nie tylko małych sąsiadów, ale również niektórych członków NATO. Przeciwnicy tej transakcji obawiają się, że zakupione okręty posłużą Moskwie do agresywnych celów.
Sam Miedwiediew posługuje się retoryką zacieśnienia współpracy. Według niego kontrowersyjne zakupy zbliżą do Rosji nie tylko Francję, ale także całą Unię. Trudno jednak nie dostrzec dalszych powodów, dla których Kreml tak mocno nalega na podpisanie kontraktu – jast to wyśmienita okazja, żeby wysłać sygnał Stanom Zjednoczonym (USA zdecydowanie sprzeciwiają się sprzedaży Mistrali).
Negocjacje na linii Paryż – Moskwa trwają. Sfinalizowanie tej transakcji na pewno skomplikuje francuskie relacje z niektórymi sojusznikami. Administracja Sarkozy’ego, podpisując kontrakt, przekaże światu informację odnośnie przyjętej przez NATO polityki, która skierowana będzie zdecydowanie w stronę Kremla. Co do stosunku niektórych polityków zachodnich wobec protestów ze strony byłych republik, warto przywołać słowa szefa Paktu Północnoatlantyckiego, Andersa Fogha Rasmussena: „Obawy tych krajów wynikają z ich historii oraz geografii. Nie uznaję natomiast Rosji za niebezpieczną”.



Politycy chwalą, rolnicy ganią. Umowa Unii Europejskiej z Australią wzbudza kontrowersje
Holandia chce się zbroić, ale bez unijnych planów
Europejscy rolnicy mierzą się z wieloma problemami
Zatrzymanie imigracji przez Tunezję to nie tylko koszt finansowy