Koniec politycznego kryzysu w Zimbabwe
Przywódca opozycyjnego „Ruchu na rzecz Demokratycznej Zmiany” (MDC) Morgan Tsvangirai ogłosił w piątek, że jego partia przystąpi do rządu jedności narodowej. Może to oznaczać koniec trwającego od 10 miesięcy kryzysu politycznego i początek odbudowy kraju. „Ogłaszamy jednoznacznie – wejdziemy w skład tego rządu” powiedział Tsvangirai po zakończeniu spotkania egzekutywy partii. MDC odpowiedziało w ten sposób pozytywnie na apele Południowoafrykańskiej Wspólnoty Rozwoju (SADC), która wzywała opozycję do zaakceptowania przedstawionego na poniedziałkowym szczycie planu dla Zimbabwe.

Szef zimbabweńskiej opozycji oświadczył też, że rządząca partia ZANU-PF zgodziła się na znaczące ustępstwa, a MDC będzie nadal kontynuować walkę o pełną demokrację w Zimbabwe – tyle że w zmienionych warunkach.
Zgodnie z zaakceptowanym przez MDC harmonogramem 5 lutego parlament Zimbabwe uchwali niezbędne poprawki do konstytucji (tworzące m.in. stanowisko premiera), 11 lutego Tsvangirai zostanie zaprzysiężony na stanowisko szefa rządu, a dwa dni później zaprzysiężeni zostaną pozostali ministrowie.
Decyzję opozycji z zadowoleniem przyjęła zarówno strona rządowa, jak i przywódcy państw SADC. „Cieszymy się, że wreszcie znali się za Zimbabweńczyków i przestali ulegać obcym wpływom” oświadczył nieco prowokacyjnie minister informacji Paul Mangwana.
Polityczny kryzys trwa w Zimbabwe od niemal roku. Rządzący od 28 lat prezydent Robert Mugabe zwyciężył 27 czerwca 2008 roku drugą turę wyborów prezydenckich w Zimbabwe, uzyskując 85 procentowe poparcie. Wynik nie mógł być jednak inny, gdyż jego kontrkandydat, Tsvangirai wycofał się z wyścigu tydzień wcześniej na znak protestu przeciwko terroryzowaniu swych zwolenników przez prorządowe bojówki.

Według opozycji, w wyniku kampanii terroru rozpętanej po przegranej przez prezydenta pierwszej turze wyborów (29.03.2008 r.) z rąk służb bezpieczeństwa i prorządowych bojówek zginęło ponad 120 osób, a 200 tysięcy wypędzono ze swych domów.
Zgodnie z podpisanym we wrześniu po długotrwałych negocjacjach porozumieniem, Mugabe miał zachować dotychczasowe stanowisko, a Tsvangirai objąć nowoutworzone stanowisko premiera i stanąć na czele rządu. Gabinet miał liczyć 31 ministrów, 15 nominowanych przez proprezydencką partię ZANU-PF, 13 przez Ruch na rzecz Demokratycznej Zmiany - frakcja Morgana Tsvangirai (MDC-T). Trzy stanowiska przypaść miały frakcji Arthura Mutambary (MDC-M).
Po podpisaniu porozumienia rozpoczęły się jednak rozmowy dotyczące podziału tek ministerialnych i obsady stanowisk rządowych, które do tej pory nie przynosiły rezultatu. MDC oskarżył Mugabe i partię ZANU-PF o próbę zagarnięcia najważniejszych resortów i pozostawienie w gestii opozycji spraw marginalnych. Głównym punktem sporu pozostaje obsadzenie stanowiska ministra spraw wewnętrznych oraz nieustające policyjne represje wobec aktywistów opozycji.
Wedle obserwatorów opozycja przyjęła najprawdopodobniej sugerowaną przez SADC strategię, aby najpierw wejść do rządu a potem rozwiązać pozostałe sporne kwestie. Ponadto mogły ją skłonić do tego kroku groźby Mugabe, że jednostronnie powoła rząd oraz trwający kryzys gospodarczy i społeczny.

Po 28 latach rządów Mugabe Zimbabwe znajduje się bowiem na skraju zupełnego upadku. W tym niegdyś stosunkowo prosperującym jak na afrykańskie warunki państwie bez pracy jest dziś 94 proc. mieszkańców. Stopa inflacji sięgnęła 231 milionów procent, a zdaniem ONZ blisko 7 milionów Zimbabweńczyków potrzebuje pomocy żywnościowej. Brakuje paliwa i artykułów żywnościowych, coraz częstsze są przerwy w dostawach wody i elektryczności, a ponure żniwo zbiera epidemia AIDS – i ostatnio cholery, na którą zmarło już ponad 3 tysiące osób.
Stworzenie rządu jedności narodowej uważa się za decydujące w drodze do zatrzymania postępującego kryzysu. Ustabilizowanie sytuacji politycznej może bowiem umożliwić wreszcie przyjęcie planu walki z kryzysem oraz doprowadzić do zniesienia zachodnich sankcji i napływu pomocy zagranicznej.
Na podstawie: news.bbc.co.uk, iol.co.za, news24.com


Saudyjska wojna cenowa