Kontrowersje wokół międzynarodowej operacji w północnym Kongu
Zastępca Sekretarza Generalnego ONZ ds. humanitarnych, ocenił w poniedziałek że międzynarodowa ofensywa przeciw owianej złą sławą ugandyjskiej Armii Bożego Oporu (LRA) spowodowała humanitarną katastrofę w północnym Kongu. Ugandyjski rząd broni jednak swych działań. „To prawda, humanitarne konsekwencje [ofensywy przeciw LRA - MK] były katastrofalne” powiedział John Holmes podczas poniedziałkowej konferencji prasowej. Wizytujący północno-wschodnie prowincje Demokratycznej Republiki Kongo zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych był wyraźnie wstrząśnięty rozmiarami zbrodni, które ugandyjscy partyzanci popełnili tam w ciągu ostatnich dwóch miesięcy.

W połowie grudnia w północno wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Kongo rozpoczęła się międzynarodowa ofensywa przeciwko znajdującym się tam bazom i kryjówkom Armii Bożego Oporu. Miała być ona formą nacisku na przywódcę organizacji - Josepha Kony’ego - by ten wreszcie zgodził się na zawarcie pokoju. Jak donosiły ugandyjskie źródła rządowe połączona akcja wojsk Ugandy, DR Kongo oraz autonomicznego Południowego Sudanu miała doprowadzić do likwidacji 40 rebeliantów i uwolnienia 280 porwanych przez nich dzieci. LRA zmuszona została rozpocząć odwrót w kierunku pogranicza z Republiką Środkowoafrykańską.
Całkowite rozbicie LRA okazało się jednak niezwykle trudne ze względu na stosowaną przez nią taktykę unikania bezpośredniego starcia z regularnymi wojskami. Mimo osłabienia sił partyzantki siłom międzynarodowym nie udało się ani zabić ani schwytać jej przywódcy. Co więcej, w odwecie LRA rozpoczęła odwetowe ataki na kongijskie wioski. Rebelianci z niebywałym okrucieństwem zamordowali jak dotychczas ponad 900 osób. Blisko 115 tysięcy przerażonych mieszkańców uciekło ze swych domów, chroniąc się przed nimi w głębi dżungli.
Holmes mimo wszystko opowiedział się jednak za kontynuowaniem ofensywy. „Powinni się [przywódcy państw regionu - MK] ponownie przyjrzeć założeniom tej operacji. Nie wiem ile czas ona zajmie... ale moim zdaniem nie ma sensu przedwcześnie wyznaczać terminu jej zakończenia”.

Obce wojska (gł. ugandyjskie) miały opuścić terytorium DR Kongo do końca tego tygodnia ale wobec mizernych postępów ofensywy termin ten będzie zapewne przedłużony.
Po rozpoczęciu masakr powszechna krytyka spadła na stacjonujące w DR Kongo siły pokojowe ONZ (MONUC). Holmes przyznał, że „błękitne hełmy” nie zrobiły wszystkiego co mogły, ale usprawiedliwiał oenzetowską misję trudnościami, jakie niesie jej szczupłym siłom zapewnienie bezpieczeństwa w kraju dorównującym powierzchnią Europie Zachodniej.
Ugandyjczycy odrzucają jednak międzynarodową krytykę. „Lepiej walczyć z LRA i wykończyć ją, niż pozwalać kontynuować te okrucieństwa” powiedział rzecznik ugandyjskiej armii, kapitan Deo Akiiki. „Może nie dziś, może nie jutro ale w końcu ich dopadniemy” dodał.
Jeszcze ostrzej wypowiedział się prezydent Ugandy, Yoweri Museveni. „Prawdziwą katastrofą jest, że siły ONZ trzy lata stacjonowały w Kongo w sąsiedztwie LRA. Taka jest już natura ONZ” mówił wzburzony.

Od 1989 r. Joseph Kony i jego Armia Bożego Oporu (Lord's Resistance Army) pustoszą północną Ugandę. LRA nie posiada w zasadzie spójnego programu, jej ideologia to mieszanina wierzeń chrześcijańskich i starych afrykańskich kultów, a sam Kony pełni bardziej rolę proroka niż przywódcy politycznego. Jego żądania ograniczały się dotąd do pragnienia ustanowienia w Ugandzie "rządu kierującego się dziesięcioma przykazaniami". Walka LRA z rządem prezydenta Museveniego prowadzona jest pod znakiem masowych zbrodni na miejscowej ludności. W wyniku dotychczasowych działań zbrojnych zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a około dwa miliony innych musiało uciekać ze swych domów. Charakterystyczną cechą działalności LRA jest masowe wykorzystywanie tzw. "dzieci-żołnierzy". Przymusem wcielone w szeregi partyzantki stanowią ok. 80 procent jej stanu bojowego. LRA prowadzi swoje działania nie tylko na terenie Ugandy, ale również w Południowym Sudanie, Republice Środkowoafrykańskiej i północnych rejonach Demokratycznej Republiki Kongo, gdzie dysponuje wieloma bazami szkoleniowymi i kryjówkami.
W sierpniu 2006 r. strony konfliktu rozpoczęły negocjacje nad ostatecznym porozumieniem pokojowym. Uroczyste podpisanie układu pomiędzy przedstawicielami rządu a rebeliantami miało mieć miejsce w kwietniu br., po wielomiesięcznych trudnych rozmowach w sudańskim mieście Dżuba. Jednakże Joseph Kony nie pojawił się na uroczystości mimo wcześniejszych zapowiedzi jego wysłanników. Głównym punktem spornym cały czas pozostaje wystawiony za nim przez MTK nakaz aresztowania. Rebeliancki przywódca wielokrotnie powtarzał, iż nie zgadza się na zawarcie porozumienia dopóki Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nie wycofa wystawionego za nim nakazu aresztowania.
Na podstawie: news24.com, news.bbc.co.uk


Świat
Saudyjska wojna cenowa