Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Świat Afryka Nie ustają mordy w północnym Kongo

Nie ustają mordy w północnym Kongo


19 styczeń 2009
A A A

Human Rights Watch podaje, że od świąt Bożego Narodzenia rebelianci z owianej złą sławą ugandyjskiej Armii Bożego Oporu (LRA) wymordowali w północno-wschodnich prowincjach DR Kongo blisko 620 osób. Co gorsza, mordy te nie ustają nawet na moment.

W oficjalnych rozmowach delegaci LRA wciąż wysuwają propozycję zawarcia rozejmu, lecz w tym samym czasie rebelianci ukrywający się w dżunglach północno-wschodnich prowincji Demokratycznej Republiki Kongo nie przestają mordować tamtejszych wieśniaków. Tylko w ostatnią sobotę (17.01.) bojówka LRA miała spalić żywcem wiernych w kościele w pobliżu Dungu. Liczba ofiar nie jest jeszcze znana.

Image
Uchodźcy z zaatakowanych wsi


To jednak tylko wierzchołek góry lodowej. Human Rights Watch podaje bowiem, że od świąt Bożego Narodzenia LRA wymordowała w północnym Kongo blisko 620 osób i porwała około 160 dzieci. Blisko 115 tysięcy przerażonych mieszkańców uciekło ze swych domów, chroniąc się przed rebeliantami głębi dżungli. Te tragiczne doniesienia potwierdzają m.in. Caritas i UNHCR.

Ofiary „bożonarodzeniowej masakry” mordowano z niebywałym okrucieństwem - masakrując za pomocą maczet i kijów bądź paląc żywcem.

Do mordów doszło też po drugiej stronie granicy – w regionie Mundri w Południowym Sudanie.

W połowie grudnia w północno wschodnich prowincjach Demokratycznej Republiki Kongo rozpoczęła się międzynarodowa ofensywa przeciwko znajdującym się tam bazom i kryjówkom LRA. Miała być ona formą nacisku na Kony’ego by ten wreszcie zgodził się na zawarcie pokoju. Jak donosiły ugandyjskie źródła rządowe połączona akcja wojsk Ugandy, DR Kongo oraz autonomicznego Południowego Sudanu miała doprowadzić do likwidacji 70 procent potencjału rebeliantów. LRA zmuszona została rozpocząć odwrót w kierunku pogranicza z Republiką Środkowoafrykańską.Image

Całkowite rozbicie LRA pozostaje jednak niezwykle trudne ze względu na stosowaną przez nią taktykę unikania bezpośredniego starcia z regularnymi wojskami. Mimo osłabienia sił partyzantki siłom międzynarodowym nie udało się jednak zabić ani schwytać jej przywódcy.

Tymczasem w związku z informacjami, że LRA zbliża się ku granicy Republiki Środkowoafrykańskiej, rząd tego państwa rozmieścił dodatkowe oddziały wojskowe na pograniczu. Władze w Bangui dobrze pamiętają wydarzenia z lutego i marca 2008 r., gdy LRA spaliła kilka wiosek i porwała blisko 150 obywateli Republiki Środkowoafrykańskiej.

Od 1989 r. Joseph Kony i jego Armia Bożego Oporu (Lord's Resistance Army) pustoszą północną Ugandę. LRA nie posiada w zasadzie spójnego programu, jej ideologia to mieszanina wierzeń chrześcijańskich i starych afrykańskich kultów, a sam Kony pełni bardziej rolę proroka niż przywódcy politycznego. Jego żądania ograniczały się dotąd do pragnienia ustanowienia w Ugandzie "rządu kierującego się dziesięcioma przykazaniami". Walka LRA z rządem prezydenta Museveniego prowadzona jest pod znakiem masowych zbrodni na miejscowej ludności. W wyniku dotychczasowych działań zbrojnych zginęły dziesiątki tysięcy ludzi, a około dwa miliony innych musiało uciekać ze swych domów. Charakterystyczną cechą działalności LRA jest masowe wykorzystywanie tzw. "dzieci-żołnierzy". Przymusem wcielone w szeregi partyzantki stanowią ok. 80 procent jej stanu bojowego. LRA prowadzi swoje działania nie tylko na terenie Ugandy, ale również w Południowym Sudanie, Republice Środkowoafrykańskiej i północnych rejonach Demokratycznej Republiki Kongo, gdzie dysponuje wieloma bazami szkoleniowymi i kryjówkami.
Image
Joseph Kony (cc.) flickr


W sierpniu 2006 r. strony konfliktu rozpoczęły negocjacje nad ostatecznym porozumieniem pokojowym. Uroczyste podpisanie układu pomiędzy przedstawicielami rządu a rebeliantami miało mieć miejsce w kwietniu br., po wielomiesięcznych trudnych rozmowach w sudańskim mieście Dżuba. Jednakże Joseph Kony nie pojawił się na uroczystości mimo wcześniejszych zapowiedzi jego wysłanników. Głównym punktem spornym cały czas pozostaje wystawiony za nim przez MTK nakaz aresztowania. Rebeliancki przywódca wielokrotnie powtarzał, iż nie zgadza się na zawarcie porozumienia dopóki Międzynarodowy Trybunał Karny w Hadze nie wycofa wystawionego za nim nakazu aresztowania.

Na podstawie: mg.co.za, news.bbc.co.uk

Zdjęcia: flickr