Tsvangirai: "Najczarniejszy dzień w naszym życiu"
„Najczarniejszym dniem w naszym życiu” nazwał przywódca tamtejszej opozycji Morgan Tsvangirai ostatni poniedziałek (19.01.). Tego dnia załamały się bowiem „rozmowy ostatniej szansy” w sprawie podziału władzy w upadającym kraju. „To chyba najgorszy dzień w naszym życiu” powiedział Tsvangirai gdy blisko 12-godzinne negocjacje ponownie utknęły w martwym punkcie. Przyczyna była ta sama co we wszystkich poprzednich nieudanych negocjacjach – niechęć prezydenta Mugabe do przekazania opozycji kontroli nad ministerstwem spraw wewnętrznych i finansów.

We wtorek zimbabweński parlament miał rozpatrywać projekt zmian w konstytucji (m.in. stworzenie stanowiska premiera), które miałyby umożliwić podział władzy, lecz ze względu na pat w rozmowach debatę odwołano.
Poniedziałkowe rozmowy określano mianem „rozmów ostatniej szansy”, gdyż Mugabe groził, że jeżeli negocjacje w sprawie podziału władzy ponownie się załamią to powoła rząd bez udziału opozycji.
W poniedziałkowych negocjacjach udział brali najważniejsi aktorzy zimbabweńskiej sceny politycznej – prezydent Robert Mugabe, przywódca opozycyjnego Ruchu na rzecz Demokratycznej Zmiany (MDC) Morgan Tsvangirai oraz przywódca mniejszej, rozłamowej frakcji MDC - Arthur Mutambara. Roli mediatorów podjęli się prezydenci RPA i Mozambiku - Kgalema Motlanthe oraz Armando Emilio Guebuza. Towarzyszył im były prezydent RPA, Thabo Mbeki, który od wielu lat próbował pośredniczyć między zimbabweńskim rządem a opozycją.
Zagraniczni mediatorzy, występujący z ramienia Południowoafrykańskiej Wspólnoty Rozwoju (SADC) nie zdołali jednak skłonić Mugabe do ustępstw. SADC zorganizuje w następnym tygodniu nadzwyczajny szczyt w sprawie sytuacji w Zimbabwe, lecz opozycja pozostaje sceptyczna co jego ewentualnych efektów. „Mogą zwołać milion nadzwyczajnych szczytów, lecz tak długo jak nie ma wśród nich nikogo kto miałby odwagę stanąć z Mugabe twarzą w twarz i powiedzieć – „logika musi przeważyć” - to będzie bezcelowe” mówił sekretarz generalny MDC, Tendai Biti. Jego zdaniem możliwości SADC się wyczerpały i do akcji powinna teraz wkroczyć Unia Afrykańska.

Zgodnie z podpisanym we wrześniu po długotrwałych negocjacjach porozumieniem, Mugabe miał zachować dotychczasowe stanowisko, a Tsvangirai objąć nowoutworzone stanowisko premiera i stanąć na czele rządu. Gabinet miał liczyć 31 ministrów, 15 nominowanych przez proprezydencką partię ZANU-PF, 13 przez Ruch na rzecz Demokratycznej Zmiany - frakcja Morgana Tsvangirai (MDC-T). Trzy stanowiska przypaść miały frakcji Arthura Mutambary (MDC-M).
Po podpisaniu porozumienia rozpoczęły się jednak rozmowy dotyczące podziału tek ministerialnych i obsady stanowisk rządowych, które do tej pory nie przyniosły rezultatu. MDC oskarżył Mugabe i partię ZANU-PF o próbę zagarnięcia najważniejszych resortów i pozostawienie w gestii opozycji spraw marginalnych. Głównym punktem sporu pozostaje obsadzenie stanowiska ministra spraw wewnętrznych.
Upadające państwo
Polityczny kryzys trwa w Zimbabwe od niemal roku. Robert Mugabe zwyciężył 27 czerwca 2008 roku drugą turę wyborów prezydenckich w Zimbabwe, uzyskując 85 procentowe poparcie. Wynik nie mógł być jednak inny, gdyż jego kontrkandydat, Morgan Tsvangirai wycofał się z wyścigu tydzień wcześniej na znak protestu przeciwko terroryzowaniu swych zwolenników przez prorządowe bojówki.
Według opozycji, w wyniku kampanii terroru rozpętanej po przegranej przez prezydenta pierwszej turze wyborów (29.03.2008 r.) z rąk służb bezpieczeństwa i prorządowych bojówek zginęło ponad 120 osób, a 200 tysięcy wypędzono ze swych domów

Stworzenie rządu jedności narodowej uważa się za decydujące w drodze do zatrzymania postępującego kryzysu politycznego, ekonomicznego i humanitarnego w Zimbabwe, gdzie stopa inflacji sięgnęła 231 milionów procent, a rozszerzająca się epidemia cholery pochłonęła prawie 2200 osób. Zdaniem ONZ blisko 5 milionów Zimbabweńczyków potrzebuje pomocy żywnościowej.
Na podstawie: news.bbc.co.uk, mg.co.za


Saudyjska wojna cenowa