Barack i Michelle Obama lobbują za igrzyskami w Chicago na sesji MKOl
Michelle Obamie towarzyszyła gwiazda telewizji - Oprah Winfrey. Inne miasta kandydujące do miana gospodarza igrzysk, wystawiły równie silne delegacje.Za Rio agituje prezydent Brazylii - Lula da Silva, za Madrytem - król Hiszpanii, Carlos - z małżonką, a za Tokio - nowy premier Japonii, Jukio Hatoyama.
Nie ma jednak wątpliwości, że największą gwiazdą sesji MKOl będzie Barack Obama. Prezydent przedstawi końcową prezentację Chicago, w którym to mieście mieszkał przez wiele lat i z którym czuje się blisko związany.
Decyzja o tym, które z miast będzie gospodarzem igrzysk, zostanie przestawiona 2 października. Ogłoszenie werdyktu będzie transmitowane na żywo przez ponad dwadzieścia największych światowych sieci telewizyjnych.
Przy sesji MKOl w Kopenhadze akredytowało się ponad dwa tysiące dziennikarzy.
Organizatorzy imprezy liczą zyski w miliardach koron duńskich.
Przy analizie kandydatur poszczególnych miast, eksperci podkreślają, że na korzyść Chicago przemawia "czynnik Obamy": bezpośrednie zaangażowanie prezydenta podnosi zainteresowanie samym wydarzeniem.
Największym rywalem Chicago jest Rio de Janeiro, które jeśli zostałoby wybrane, byłoby pierwszym południowoamerykańskim miastem goszczącym olimpiadę.
Tymczasem amerykańscy komentatorzy postrzegają podróż prezydenta do Kopenhagi jako politycznie ryzykowną.
Magazyn "Time" napisał, że Barack Obama zabiega o Igrzyska Olimpijskie dla Chicago ze względu na sieć powiązań i znajomości. To właśnie stamtąd wywodzi się trzon doradców i donatorów kampanii prezydenckiej Obamy.
Wielu z nich odgrywa teraz ważną rolę w komitecie organizacyjnym.
"Powiedzieć, że Barack i Michelle nie są bardziej zainteresowani Chicago niż na przykład Cincinnati, jest po prostu niemożliwe" - skomentował dla "Time'a" śród głosujących będzie także wiceprzewodnicząca Polskiego Komitetu Allen Sanderson, ekonomista sportu z University of Chicago.
Tymczasem rzecznik prasowy Białego Domu, Robert Gibbs, powiedział w poniedziałek, że prezydent postrzega podróż do Kopenhagi jako "oficjalny obowiązek, a nie sprawę osobistą".
Na podstawie: Associated Press, AFP, time.com, chicagotribune.com


Świat
Amerykańska ambasada na Kubie ponownie otwarta