ONZ apeluje o ustanowienie zakazu dyskryminacji w Chile
W piątek Wysoki Komisarz ds. Praw Człowieka ONZ wezwał chilijskie władze do ustanowienia zakazu dyskryminacji, obejmującego między innymi prześladowanie ze względu na orientację seksualną. Debata wokół problemu rozgorzała po śmierci Daniela Zamudio, który na początku marca został brutalnie zaatakowany przez grupę neonazistów.
W opinii Ruperta Colville, rzecznika Wysokiego Komisarza ds. Praw Człowieka ONZ, motywowana homofobią przemoc wobec chilijskiego dwudziestoczterolatka świadczy o konieczności dostosowania uregulowań prawnych tego kraju do międzynarodowych standardów. W związku z powyższym wezwał chilijskie władze do ustanowienia zakazu dyskryminacji oraz do uznania propagowania nienawiści za okoliczność zaostrzającą wymiar kary. Jednocześnie Międzyamerykańska Komisja Praw Człowieka (CIDH) podkreśliła wagę dochodzenia mającego zapobiec „bezkarności zbrodni nienawiści, która mogłaby się przyczynić do wzrostu przyzwolenia społecznego dla tego zjawiska”.
Akt agresji wobec Daniela Zamudio przysporzył wiele trudności obecnemu rządowi, którego wizerunek został mocno nadwyrężony wskutek wielomiesięcznych manifestacji studentów oraz protestów na południu kraju. Prezydent Sebastián Piñera oświadczył jednak, iż sprawcy nie pozostaną bezkarna, a wydarzenie przyczyniło się do umocnienia zaangażowania władz państwowych w zwalczanie dyskryminacji oraz szerzenie tolerancji. Również Rodrigo Hinzpeter, pełniący aktualnie urząd ministra spraw wewnętrznych i bezpieczeństwa, zapowiedział podjęcie odpowiednich kroków. Zgodnie z obietnicami, kongres ma rozpocząć prace na rzecz jak najszybszego uchwalenia ustawy o niedyskryminacji, która od siedmiu lat blokowana jest prawicowe ugrupowania polityczne.
Młody homoseksualista Daniel Zamudio został napadnięty na początku marca przez grupę neonazistów, którzy przez ponad godzinę znęcali się nad swoją ofiarą. Ich działania obejmowały między innymi ciosy kamieniami, wskutek których złamane zostały liczne kości, przypalanie papierosem oraz wycinanie znaku swastyki kawałkami rozbitej butelki. Z doniesień lekarzy wynika, iż organy wewnętrzne poszkodowanego były uszkodzone do tego stopnia, iż nie nadawały się do ewentualnego przeszczepu. Ostatecznie, po przeszło trzech tygodniach hospitalizacji, zmarł on wskutek traumatycznego uszkodzenia mózgu (TBI).
Źródła: BBC Mundo, Centro de Noticias ONU, Clarín, El País



Powołano nowego wiceprezydenta Gwatemali