Afgański rząd potępił nalot sił NATO, w którym zginęli cywile
-
IAR
Afgański rząd stanowczo potępił omyłkowy nalot sił NATO na południu kraju. Myśliwce Sojuszu zbombardowały konwój w którym mieli jechać talibowie. Jak się później okazało, bomby zabiły 27 cywilów w tym kobiety i dzieci.
Afgański prezydent Hamid Karzaj nazwał incydent "niewytłumaczalnym" i ponownie wezwał wojska NATO, by unikały takich pomyłek. Dowództwo Sojuszu poinformowało o rozpoczęciu śledztwa, które ma wyjaśnić przyczyny tragedii.
Ekspert amerykańskiego Woodrow Wilson Center Aaron Miller przypomina, że takie incydenty kładą się cieniem na wizerunku NATO w Afganistanie. Dodaje równocześnie, że obecne dowództwo Sojuszu ma tego pełną świadomość.
"Myślę, że generał McChrystal i jego żołnierze robią wiele, by unikać lub minimalizować ryzyko śmierci cywilów w czasie nalotów. Bo takie przypadki oznaczają katastrofę. Jeśli my będziemy mieć udział w śmierci niewinnych ludzi, to nie będziemy dla Afgańczyków godnymi zaufania, podobnie jak prezydent Karzaj" - stwierdził Miller.
Wczorajszy incydent jest najpoważniejszym od kilku miesięcy w Afganistanie. We wrześniu 2009 roku wojska NATO zbombardowały porwany przez talibów konwój wiozący paliwo. W ataku zginęło wówczas aż 142 cywilów.


Sydney: terrorysta przetrzymywał zakładników w kawiarni, dwie osoby zginęły