Bartłomiej Cięszczyk: Na Ukrainie zmiany potrzebne od zaraz
Konflikt między prezydentem Wiktorem Juszczenko a premierem Julią Tymoszenko przybiera na sile. Obserwatorzy nie mają wątpliwości, że jest to związane z przygotowaniami do przypadających na styczeń 2010 roku wyborów prezydenckich.
Gdy Julia Tymoszenko objęła stanowisko szefowej rządu jej społeczne poparcie stale rośnie. Jednocześnie notowania, jej sojusznika z pomarańczowej rewolucji, prezydenta Juszczenki lecą w dół. Jeśli ukraiński prezydent czegoś z tym nie zrobi grozi mu przegrana w najbliższych wyborach prezydenckich.
Słabość polityczna Juszczenki wynika z pomniejszonych prerogatyw prezydenta wobec obecnych uprawnień premiera, które weszły w życie po nowelizacji konstytucji, uchwalonej w grudniu 2004 r. Wprowadziła ona wiele rozwiązań prawnych wzajemnie sprzecznych. Jednak luźna interpretacja ukraińskiej konstytucji odpowiada politykom. Zanim doszło do zmian w konstytucji to prezydent rozdawał karty w polityce a szef rządu był mu podporządkowany. Ukraiński prezydent domagał się od Julii Tymoszenko poparcia jego starań w przywróceniu stanu prawnego sprzed pomarańczowej rewolucji. Tymoszenko jednak w tym kierunku nic nie zrobi, obecna sytuacja jest na rękę ukraińskiej premier.
Tymoszenko przedstawiła własny pomysł nowej ustawy zasadniczej. Nowa konstytucja wprowadziłaby na Ukrainie system parlamentarno- gabinetowy, w którym funkcja prezydenta będzie poważnie ograniczona. Prezydent nie mógłby rozwiązać parlamentu a jego usunięcie ze stanowiska stanie się ułatwione. W konsekwencji czego Julia Tymoszenko dobrze przygotuje sobie przedpole do startu w wyborach parlamentarnych.
Gdyby projekt Tymoszenko przeszedłby przez ukraiński parlament to mogłoby dojść do znaczących zmian na Ukrainie. Jeśli będzie wystarczająco zdeterminowana do zmiany konstytucji to wejdzie w sojusz z liderem opozycyjnej Partii Regionów Wiktorem Janukowyczem by przeforsować nowelizację konstytucji. Takie posuniecie oczyści ukraińską scenę polityczną. Liczyłby się dwie partie, Blok Julii Tymoszenko i Partia Regionów. W efekcie Juszczenko zostałby odsunięty od władzy ale zapanowałaby stabilizacja polityczna nad Dnieprem.
Obecnie Ukraina postrzegana jest na arenie międzynarodowej jako kraj borykający się z szeregiem wewnętrznych problemów, w którym o władze walczą nie tylko rywale z pomarańczowej rewolucji ale również dawni sprzymierzeńcy nie potrafiący się porozumieć. Dopóki nie nastąpi diametralna zmiana w polityce u naszego wschodniego sąsiada Ukraina nie ma co marzyć o dopuszczeniu jej w grudniu do Planu Działań na Rzecz Członkostwa w NATO (MAP) a zagraniczni przedsiębiorcy nie będą inwestować w ukraińską gospodarkę.
Jeśli nie nastąpi trwałe, systemowe rozwiązanie kryzysu politycznego na Ukrainie, kraj ten nadal będzie jak łódź dryfująca w nieznanym kierunku.



Wolność w szwedzkim modelu państwa opiekuńczego