Portal Spraw Zagranicznych psz.pl




Portal Spraw Zagranicznych psz.pl

Serwis internetowy, z którego korzystasz, używa plików cookies. Są to pliki instalowane w urządzeniach końcowych osób korzystających z serwisu, w celu administrowania serwisem, poprawy jakości świadczonych usług w tym dostosowania treści serwisu do preferencji użytkownika, utrzymania sesji użytkownika oraz dla celów statystycznych i targetowania behawioralnego reklamy (dostosowania treści reklamy do Twoich indywidualnych potrzeb). Informujemy, że istnieje możliwość określenia przez użytkownika serwisu warunków przechowywania lub uzyskiwania dostępu do informacji zawartych w plikach cookies za pomocą ustawień przeglądarki lub konfiguracji usługi. Szczegółowe informacje na ten temat dostępne są u producenta przeglądarki, u dostawcy usługi dostępu do Internetu oraz w Polityce prywatności plików cookies

Akceptuję
Back Jesteś tutaj: Home Archiwum Witamy - recenzja

Witamy - recenzja


06 listopad 2009
A A A

W Plebiscycie Publiczności 25. Warszawskiego Festiwalu Filmowego (9-18 października 2009) wśród filmów fabularnych zwyciężyły ex aequo polski "Dom Zły" Wojciecha Smarzowskiego oraz francuski "Witamy" w reżyserii Philippe'a Lioreta. Drugi z tych filmów porusza niezwykle aktualny i dramatyczny temat losu nielegalnych imigrantów w Europie Zachodniej. Nielegalna imigracja, uchodźstwo i poszukiwanie lepszego życia na Starym Kontynencie przez przybyszów z krajów pozaeuropejskich będą zapewne jednym z najważniejszych wyzwań przed którymi stanie Europa w XXI wieku. Konsekwencją migracji są kolejne problemy społeczne, ekonomiczne, polityczne i prawne, które muszą rozwiązywać państwa europejskie, będące zarówno celem imigrantów, jak i te odgrywające rolę krajów tranzytowych. Nie są to kwestie nowe, ale dopiero w ostatnich latach nabrały tak dużego znaczenia, że trafiają na czołówki gazet i serwisów informacyjnych, wywołują gorące spory i dyskusje społeczne, od proponowanych i realizowanych metod ich rozwiązywania zależy los polityków i rządów, nieraz radykalizacja nastrojów wokół kwestii migracyjnych prowadzi do wydarzeń dramatycznych, przejawów rasizmu, ksenofobii, religijnego fundamentalizmu, brutalnych zamieszek. Niechęć i obawy przed napływem "obcych" starają się wykorzystać zachodnioeuropejscy populiści, w niektórych krajach Europy Zachodniej zauważyć można zjawisko powstawania specyficznych "partii jednej sprawy", dla których rozwiązanie problemu imigracji jest głównym, jeśli nie jedynym punktem programu politycznego. Nie chcąc oddawać pola radykałom także politycy "mainstreamu" sięgają po coraz bardziej restrykcyjne rozwiązania kwestii imigracyjnych. Przepisy wymierzone w nielegalnych imigrantów, ale i w osoby udzielające im pomocy zostały zaostrzone we Francji i Włoszech.

Filmowcy nie pozostają głusi na wspomniane kwestie. Temat zderzenia kultur, do którego dochodzi nie na obrzeżach, ale w sercu Europy pojawia się już od kilkunastu lat w wielu filmach europejskich twórców, jak choćby wielokrotnie nagradzanych dziełach niemieckiego Turka Fatiha Akina. Na problematykę tę szczególnie wyczuleni są filmowcy francuscy. W 1995 roku przebojem do czołówki francuskich reżyserów wdarł się Mathieu Kassovitz ze znakomitą "Nienawiścią" ("La haine"), opowiadającą o pełnym przemocy i frustracji życiu mieszkańców wieloetnicznych podparyskich przedmieść. Kilka lat temu Rachid Bouchareb, z pochodzenia Algierczyk, upominał się w "Dniach chwały" ("Indigenes") o pamięć o arabskich żołnierzach z Afryki Północnej, którzy w czasie II wojny światowej stanęli do walki w szeregach Wolnych Francuzów. Sprawa trudnych i bolesnych losów francusko-algierskich pojawiła się też w "Ukrytym" ("Cache") Michaela Hanekego. Także w wielowątkowe "Niebo nad Paryżem" ("Paris") Cedrica Klapischa wpleciona została historia Kameruńczyka, próbującego dostać się do Francji.

Do tego grona dołączył niedawno Philippe Lioret, były dźwiękowiec, a od kilkunastu lat reżyser, któremu w 2006 roku popularność i nagrody przyniósł dramat "Nie martw się o mnie" ("Je vais bien, ne t'en fais pas") z Melanie Laurent w roli dziewczyny próbującej odnaleźć zaginionego brata. W swoim najnowszym filmie Lioret skupił się na losach Bilala, młodego uchodźcy z irackiego Kurdystanu, który przez Francję próbuje dotrzeć do Wielkiej Brytanii, gdzie czeka na niego ukochana. Drugim bohaterem "Witamy" jest Simon, starzejący się nauczyciel pływania, właśnie rozwodzący się z żoną. Obaj mężczyźni, których niemal wszystko dzieli, spotykają się na pływalni w Calais, na której Simon pracuje i gdzie Bilal uczy się pływać, by móc wpław przeprawić się przez Kanał La Manche. Simon, choć mieszka i pracuje w Calais, mieście służącym jako tymczasowa przystań dla tysięcy imigrantów, pozostaje nieświadomy ich prawdziwego losu. Zmienia to dopiero spotkanie na basenie z młodym Kurdem. Simon próbuje odwieść Bilala od szalonego pomysłu przeprawy przez Kanał, ale gdy poznaje jego faktyczne motywy (chęć ponownego spotkania z dziewczyną), widząc, że jego własny związek właśnie się sypie, zaczyna wspierać i trenować chłopaka. Udziela mu też schronienia we własnym mieszkaniu, nie zważając na przepisy przewidujące kary dla osób udzielających pomocy nielegalnym imigrantom.

Promocja obrazu Philippe'a Lioreta zbiegła się w czasie m. in. z likwidacją nielegalnego obozu dla uchodźców w Calais, tzw. "dżungli" (miejsce, które również pojawia się w filmie). To jeden z dowodów, o jak aktualnych sprawach traktuje "Witamy". Przy tej okazji należy również zwrócić uwagę na wątpliwości, jakie wywołuje film i jego medialny oddźwięk. Promując go, Lioret posunął się do stwierdzeń porównujących los nielegalnych imigrantów we Francji do sytuacji Żydów w Europie okupowanej przez nazistów. Przy całej sympatii dla twórcy i jego dzieła, takie sformułowania muszą budzić sprzeciw. Nawet największe oburzenie nad tym, jak traktuje się w Europie Zachodniej przybyszów z "trzeciego świata" nie może usprawiedliwiać tego typu porównań. Mając świadomość tych słów reżysera, inaczej patrzy się na cały film, jak i poszczególne jego elementy, w tym na z pozoru mało istotne epizody (w jednej ze scen schwytanym imigrantom kreśli się na rękach numery ewidencyjne). Większe jest tym samym poczucie stosowania przez twórców swego rodzaju emocjonalnego szantażu, każącego widzom współczuć losowi gnębionych imigrantów. Autorzy nie pozwalają na próbę zrozumienia racji, jakimi wobec imigrantów kierują się funkcjonariusze publiczni. Film kreśli zdecydowanie negatywny obraz działań i stosunku władz francuskich wobec przybyszów.

Kwestią dyskusyjną może być również ocena wiarygodności motywacji bohaterów. Bardziej skomplikowana wydaje się tu być postać Simona. W jego zaangażowaniu w realizację karkołomnego pomysłu Bilala kryje się altruistyczna chęć pomocy bliźniemu, ale i trenerska pasja starzejącego się mężczyzny, który zapewne w młodym Kurdzie, dostrzega po części siebie samego sprzed lat. Nie bez znaczenia jest inspiracja, którą w postawie Bilala znajduje Simon, aby podjąć ostatnią próbę ratowania własnego związku. W dostrzeżeniu niuansów tej postaci pomaga świetna gra Vincenta Lindona, popularnego francuskiego aktora o aparycji "twardziela". Również młody Firat Ayverdi jako Bilal tworzy dobrą rolę (chociaż - m. in. za sprawą bardzo dobrego angielskiego - sprawia wrażenie zanadto "zeuropeizowanego", co przeszkadza nieco w uwiarygodnieniu tej postaci). Na plus należy również zapisać twórcom, że nie zdecydowali się na naciągany happy-end, pozostawiając widzów z wieloma pytaniami i wątpliwościami.

"Witamy" ("Welcome"). Francja 2009. Reżyseria: Philippe Lioret. Scenariusz: Olivier Adam, Emmanuel Courcol, Philippe Lioret. Występują: Vincent Lindon, Firat Ayverdi, Audrey Dana, Derya Ayverdi i in.