Spotkanie ministrów UE: walka o wpływy w nowym korpusie dyplomatycznym
-
IAR
Pierwsze spotkanie poświęcone europejskiemu korpusowi dyplomatycznemu i od razu gorąca dyskusja, a w tle walka o interesy i wpływy.
W Kordobie unijni ministrowie spraw zagranicznych (Polskę reprezentuje ambasador przy Unii Jan Tombiński) rozpoczęli wczoraj rozmowy na temat kształtu przyszłej unijnej dyplomacji, dziś ciąg dalszy dyskusji. Chodzi o Europejską Służbę Działań Zewnętrznych, przewidzianą w traktacie lizbońskim. Ma to być kilkutysięczny europejski korpus dyplomatyczny. Część osób pozostanie w Brukseli, a część pojedzie na unijne placówki rozsiane po całym świecie. Najwięcej kontrowersji wywołuje teraz sposób obsadzania stanowisk unijnych ambasadorów. Kilka krajów chce mieć dominujący głos w tej sprawie, by decyzji nie podejmowała samodzielnie szefowa unijnej dyplomacji. Polska z kolei chce równowagi geograficznej przy naborze. Chodzi o to, żeby na placówkach nie dominowali dyplomaci ze starej Piętnastki. Hiszpański minister spraw zagranicznych Miguel Moratinos starał się wprawdzie tonować nastroje. „Jestem przekonany, że propozycja Cahterine Ashton będzie gwarantowała równowagę" - mówił. Ale tej pewności nie ma Polska.
Korpus dyplomatyczny mają tworzyć urzędnicy z Komisji Europejskiej, pracownicy sekretariatu Unijnej Rady i dyplomaci z krajów członkowskich. O zapewnienie równowagi geograficznej będzie więc trudno, bo w Komisji i Unijnej Radzie pracuje niewielu urzędników z nowych państw.
Dyskusja w Kordobie już pokazała jak trudno będzie o porozumienie. Decyzja w sprawie zarysu unijnej dyplomacji zapadnie dopiero w czerwcu, a nie w przyszłym miesiącu jak planowano.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy