Unia Europejska stawia gaz z Turkmenistanu nad prawa człowieka
-
IAR
Komisja Europejska i Czechy, kierujące pracami Unii, chcą bliższych relacji z Turkmenistanem, przymykając niejako oczy na łamanie praw człowieka w tym kraju. To ma być cena za znalezienie nowych źródeł surowców energetycznych i uniezależnienie się od dostaw z Rosji.
Po kryzysie gazowym Unia zaczęła mówić o konieczności przyspieszenia budowy gazociągu Nabucco, który miałby łączyć region kaspijski z Europą i tłoczyć surowiec z pominięciem Rosji. W realizację projektu Unia Europejska chce zaangażować Turkmenistan, który jest największym producentem gazu w regionie. Ale to także jeden najbrutalniejszych autorytarnych reżimów postsowieckich, krytykowany w świecie za łamanie praw człowieka. Unia kusi go jednak bliższymi relacjami, bo wie, że Rosja próbuje jej przeszkodzić. Moskwa chce przeciągnąć władze w Aszchabadzie na swoją stronę, zapewnić sobie dostęp do bogatych złóż i umocnić monopol na tranzyt surowców energetycznych z Azji Środkowej.
W najbliższych tygodniach Parlament Europejski ma wypowiedzieć się na temat współpracy handlowej z Turkmenistanem. Komisja i czeskie przewodnictwo próbują więc przekonać deputowanych, by opinia była pozytywna. Portal internetowy Euobserver cytuje fragmenty listu unijnej komisarz odpowiedzialnej za sprawy zagraniczne do jednego z europosłów. „Bliższe relacje to nie nagroda dla Turkmenistanu, ale pragmatyczny wybór w trosce o nasze interesy” - napisała Benita Ferrero-Waldner.


Saulius Skvernelis nowym premierem Litwy